Subtelna powieść o dojrzewaniu

Prezentujemy siódmą, ostatnią finalistkę nagrody Nike. „Serce” Radki Franczak opowiada o bólu dojrzewania i niezgodzie na utratę tego, co najważniejsze. Ale to przede wszystkim powieść o rozpadzie świata. Radka Franczak

Gazeta Wyborcza - - KULTURA - MICHAŁ NOGAŚ

„Serce” to powieściowy debiut Radki Franczak, reżyserki, autorki filmów dokumentalnych i absolwentki Szkoły Wajdy. Jak możemy się dowiedzieć z okładki, reżyser już dekadę temu sugerował jej, by „spisała wszystkie te historie, które ma w głowie”. Okazały się na tyle interesujące, że Franczak weszła do finałowej siódemki Nike.

„Miałam wtedy dwadzieścia lat, a Stasiek dwadzieścia jeden. To była nasza podróż na Zachód, w nieznane, chcieliśmy zarabiać po drodze drobnymi pracami, tak żeby zwróciły się koszty podróży. Po cichu miałam jednak nadzieję, że trafi się coś większego i przez te dwa miesiące wakacji dużo zarobię. Tak dużo, że będę mogła sama wybrać kierunek studiów i sama za nie zapłacić”.

Tak swoją opowieść zaczyna Wika, narratorka „Serca”. Wspomina podróż autostopem, zachłyśnięcie się światem do niedawna niedostępnym – lepszych samochodów, autostrad, stacji benzynowych z eleganckimi toaletami. Choć Franczak nie datuje zdarzeń, jest jasne, że jej bohaterka należy do pokolenia, które dostaje to, o czym marzyli rodzice i dziadkowie – prawo dostępu do lepszej rzeczywistości. Wyjeżdża z Polski, która staje się częścią europejskiej wspólnoty i której obywatele będą szukać pracy na Zachodzie.

Wika ze Staśkiem docierają do Szwajcarii, gdzie dziewczyna – dzięki znajomościom gospodarzy, którzy ich przygarnęli – trafia do domu za- mieszkanego przez dwie Brytyjki. Ma być pomocą domową, ale szybko staje się opiekunką, atakże powierniczką Shirley (matki) i Robin (córki).

Ciało reaguje

Życie obu kobiet to niekończące się pasmo pretensji, których źródło bije w przeszłości. Matka i córka doświadczyły opuszczenia przez bliskie im osoby, a próba ułożenia życia na nowo się nie powiodła. Gdy po śmierci męża matka wiąże się z młodszym mężczyzną, Robin pogrąża się w depresji. Świadomość, że będzie musiała się zajmować starzejącą się matką, doprowadza ją do szału. Co więcej, zazdrosna córka zabrania matce spotykać się z narzeczonym i obnosić z uczuciami.

Wika patrzy na to wszystko z niedowierzaniem. Mechanizmy kierujące zachowaniem Shirley i Robin zdają się jej niezrozumiałe. Wszystko zmienia się, gdy i w jej życiu dochodzi do tragedii. Świat Wiki wkilka minut obraca się w gruzy.

Tym, co Franczak udało się pokazać w„Sercu”, jest reakcja ludzkiego ciała na sytuacje krańcowe. Gdy pisze o chorobie Shirley, o zmianach w jej wyglądzie i zachowaniu, a także o reakcji otoczenia, o niezgodzie na czyjeś cierpienie i o bezradności najbliższych, jest wiarygodna. Podobnie w sytuacji, gdy jej bohaterki dowiadują się o śmierci najbliższych – prostymi, doskonale dobranymi słowami oddaje ich stan, myśli, fizyczną zapaść i otępienie. Sięga po nieoczywiste słowa, a wopisie emocji jest subtelna. Sięga też po obrazy, które przychodzą wsnach i we wspomnieniach. Wika nierzadko ma poczucie, że wyobrażenia i obrazy z przeszłości mają wpływ na jej zachowanie i rzeczywistość. Tak przemawia do niej to, co na zawsze utracone.

Świat odpadków

W„Sercu” znalazł się także portret cywilizacji początku XXI wieku. To świat odpadków, nadmiaru. Wszystkie niepotrzebne, ledwo zużyte przedmioty, rzeczy, które już się znudziły, idą na śmietnik.

„Któregoś razu” – mówi przebywająca w Szwajcarii Wika – „patrzyłam, jak małe dzieci wybiegają z samochodu i trzymając wrękach talerze, filiżanki, dzban do herbaty, biegną do miejsca na ceramikę, gdzie z całych sił rzucają je, rozbijając w drobny mak”.

Te zniszczone przedmioty natychmiast zastępują bardziej nowoczesne gadżety, modniejsze meble, kolejne modele drogich samochodów. Autorka zdaje się pytać, czy to aby nie jedyny sposób, w jaki nasz świat idzie jeszcze do przodu.

Radka Franczak nie boi się w „Sercu” trudnych tematów. I nie chodzi jedynie o kwestie ostateczne, o po- czucie straty i zagubienie. Pisze także o miłości – lub jej braku – do Polski, wtym przypadku widzianej przez jej bohaterkę z oddali.

„Dlaczego nie mówiło się: Patrz pod nogi, podnieś śmieci, nie rzucaj, zobacz ziemię, dotknij, czuj, żeby była żyzna, czarna, walcz o nią, o wodę, żeby można było pić, żeby korzenie roślin sięgały głęboko do nieskażonej ziemi, bo właśnie ta da nam siłę, to zostawimy po sobie innym pokoleniom, i właśnie to jest prawdziwy patriotyzm”.

Wika myślała tak dekadę temu. I wydaje się, że dziś musiałaby te słowa powtórzyć.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.