PUBLICZNOŚĆ NIE ODDA VOLKSBÜHNE

Gazeta Wyborcza - - KULTURA -

Nowy dyrektor uznał okupację za działanie „nie do zaakceptowania”, ale nie zażądał eksmisji. Inauguracja sezonu odbyła się na dawnym lotnisku Tempelhof, gdzie teatr ma drugą scenę, i tam na razie koncentrują się działania Dercona. Przedstawiciele berlińskiego senatu prowadzą zaktywistami i dyrekcją rozmowy na temat bezpieczeństwa budynku i przebywających tam osób.

Jak w polskiej lidze

Konf likt wokół Volksbühne przypomina sprawę Teatru Polskiego we Wrocławiu i Narodowego Starego Teatru wKrakowie, którym politycy narzucili nowych dyrektorów i program. We Wrocławiu skończyło się rozpadem zespołu i upadkiem artystycznym teatru, który pod kierunkiem serialowego aktora Cezarego Morawskiego gra farsy i gościnne komercyjne przedstawienia przy pustych widowniach.

WStarym Teatrze katastrofa wisi wpowietrzu: wyłoniony wkonkursie dyrektor Marek Mikos rozstał się z reżyserem Michałem Gieletą, współautorem programu, i powołał na swojego zastępcę scenografa Jana Polewkę, który wtymże konkursie przegrał. Teatr nie ma potwierdzonego programu, reżyserzy, których wymienia dyrektor, dementują informacje o współpracy.

Panowie Morawski i Mikos to oczywiście inna liga niż Dercon, kurator sztuk wizualnych o międzynarodowej renomie. Inne też są standardy zarządzania – o nominacji Dercona wiadomo było od dwóch lat, podczas gdy dyrektorów we Wrocławiu i w Krakowie powołano w ostatniej chwili.

Władza się plącze

Wszystkie trzy konflikty łączy indolencja i arogancja władz, które przeprowadziły radykalną zmianę bez oglądania się na artystów i widzów. Teraz świecą oczami: Klaus Lederer, senator z partii Die Linke (Lewica) odpowiedzialny za kulturę wBerlinie, na spotkaniu z protestującymi tłumaczył, że rozumie ich postulaty, ale teatrem nie da się zarządzać zbiorowo. We Wrocławiu zarząd województwa z koalicji PSL-PO bezskutecznie próbuje odkręcić swoją decyzję o nominacji dla Morawskiego, blokowany przez wojewodę z PiS.

Jedynie wiceminister kultury Wanda Zwinogrodzka nie ma wyrzutów sumienia. Wtelewizyjnym „Pegazie” stwierdziła, że nowej dyrekcji Starego należy dać możliwość działania. Podobnie okupację Volksbühne skomentował Hans-Joachim Berg, rzecznik nacjonalistycznej partii AfD: według niego „Dercon zasługuje na szansę”, a akcja protestacyjna to „kolejny czerwony skandal w Berlinie”.

Teatr naprawdę publiczny

Różnica między sytuacją pod obu stronach Odry leży wpoparciu społecznym – na apel protestujących do Volksbühne pierwszego dnia przybyło tylu ludzi, że policja ograniczyła wejście do budynku. Akcja cieszy się ogromnym poparciem w mediach społecznościowych. To efekt ćwierć wieku pracy, otwarcia i demokracji panującej wVolksbühne.

Do podobnej mobilizacji doszło we Wrocławiu, gdzie artyści z Teatru Polskiego w Podziemiu przy wsparciu publiczności organizują spektakle poza siedzibą teatru. Nie wystarczyło to jednak do zablokowania destrukcji. Wokół Starego panuje cisza, nie widać, aby publiczność chciała go bronić przed wygaszeniem. Wprzeciwieństwie do niemieckich scen teatr wPolsce mimo sukcesów artystycznych nie zbudował silnego przymierza z widownią. Wciąż jest traktowany jak usługa publiczna, na równi zedukacją czy służbą zdrowia. Warto obserwować to, co dzieje się wBerlinie. Kto, jeśli nie miasto, które obaliło mur, może obalić monopol polityków na kulturę?

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.