Rząd zabiera od niedzieli

Obniżone emerytury i renty będzie miało od niedzieli ponad 50 tys. b. funkcjonariuszy lub ich rodziny. Większość dostanie 1700 zł na rękę, ale niektórym świadczenie spadnie nawet do ustawowego minimum – ok. 850 zł.

Gazeta Wyborcza - - PIERWSZA STRONA - WOJCIECH CZUCHNOWSKI, LESZEK KOSTRZEWSKI

Obniżone emerytury i renty będzie miało ponad 50 tys. byłych funkcjonariuszy, wśród nich policjanci zwalczający przestępczość zorganizowaną, antyterroryści i wdowy po ludziach, którzy zginęli na służbie niepodległemu państwu

– Na jednym ze spotkań z wyborcami przyszła do mnie wdowa po policjancie, który pod koniec lat 80. otarł się o szkołę milicyjną. Nie miał nic wspólnego z bezpieką. Teraz tej kobiecie zabrano ponad połowę renty po nim. Takie krzywdy będziemy naprawiać – mówi „Wyborczej” prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.

– Nie uznajemy odpowiedzialności zbiorowej, każda sprawa musi być rozpatrywana indywidualnie. Skorygujemy niesprawiedliwe decyzje i znowelizujemy przepisy, które krzywdzą ludzi – podkreśla Borys Budka (PO).

– Nie damy się wciągnąć w narrację PiS. Bronimy ludzi, którzy zaufali państwu polskiemu i służyli mu nieraz przez ponad 20 lat – tłumaczy lider Nowoczesnej Ryszard Petru.

Oprócz opozycji parlamentarnej przywrócenie świadczeń b. funkcjonariuszom deklaruje SLD, które dzisiaj jest poza Sejmem.

Od 1 października dezubekizacja obejmie funkcjonariuszy służb i policjantów, którzy choć jeden dzień przepracowali w Służbie Bezpieczeństwa, instytucjach podlegających MSW PRL lub w specsłużbach MON. W 2016 r. rząd PiS znacznie poszerzył ich katalog. Do „instytucji państwa totalitarnego” zaliczył np. Biuro Ochrony Rządu, Biuro PESEL MSW czy wydziały łączności odpowiedzialne za stan techniczny centrali telefonicznych w komendach.

Ustawę dezubekizacyjną wymyślił szef MSWiA Mariusz Błaszczak. PiS jest z niej dumny i twierdzi, że uderza ona w „oprawców” oraz „wyrównuje niesprawiedliwość społeczną”. W rzeczywistości nowe przepisy uderzają w tych, którzy po upadku PRL poddali się weryfikacji i pracowali w służbach niepodległego państwa. Wśród nich są policjanci zwalczający przestępczość zorganizowaną, antyterroryści i wdowy po funkcjonariuszach, którzy zginęli na służbie.

Funkcjonariusze już od czerwca dostawali decyzje z Zakładu Emerytalnego MSWiA z nową, obniżoną kwotą emerytury. Większość odwołała się do sądu. Na razie nie wyznaczono jeszcze żadnego terminu rozprawy.

Według Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych RP 8 tys. emerytów, którzy służyli po 1990 r., wystąpiło do ministra Błaszczaka o wycofanie się z obniżki im emerytur. Tłumaczą, że ścigając morderców, rozpracowując mafię, tropiąc szpiegów, przysłużyli się wolnej Polsce. Według MSWiA takich odwołań jest mniej – 3 tys.

Zgodnie z art. 8a ustawy dezubekizacyjnej minister ma prawo anulować obniżkę świadczenia, ale to decyzja uznaniowa. Na razie żadnej prośby nie uwzględnił.

Dla 18 osób nic się nie zmieni. – Sześciu b. funkcjonariuszy po otrzymaniu informacji o obniżce emerytur popełniło samobójstwa, a 12 kolejnych zmarło na zawał, wylew bądź udar – mówi Zdzisław Czarnecki, prezydent FSSM. Aby nie dochodziło do kolejnych tragedii, Federacja postanowiła udzielać pomocy psychologicznej funkcjonariuszom objętym ustawą.

Ponad 1450 skarg na decyzje MSWiA wpłynęło też do Rzecznika Praw Obywatelskich. Rzecznik zdecydował, że w niektórych przypadkach przystąpi do toczących się postępowań sądowych. Tomasz Oklejak, naczelnik wydziału ds. żołnierzy i funkcjonariuszy w biurze RPO, mówi, że problemy mają wdowy pobierające renty rodzinne po zmarłych funkcjonariuszach. – Dostają one pisma, że renta zostaje im obniżona, i mają 30 dni na odwołanie. Tylko że aby się odwołać, musiałyby znać historię służby swoich mężów, a często jej nie znają. Nie wiedzą, jakie konkretne stanowisko zajmowali, w jakich jednostkach służyli. Aby się tego dowiedzieć, musiałyby przejrzeć akta w IPN. Problem w tym, że czas oczekiwania jest długi. Piszą więc odwołania, ale często tak naprawdę nie wiedzą od czego – tłumaczy Oklejak.

Najbardziej bulwersujące sprawy, które bada RPO, dotyczą dwóch członków AK i uczestników powstania warszawskiego. Jeden z nich w PRL-u przez 25 lat był bibliotekarzem w Wyższej Szkole Oficerskiej w Legionowie. Za to minister Błaszczak postanowił zmniejszyć mu emeryturę o połowę.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.