BREXIT PO IV RUNDZIE NEGOCJACJI

Gazeta Wyborcza - - ŚWIAT -

Deklaracja Barniera oznacza, że po IV rundzie negocjacji brexitowych zakończonej wczoraj w Brukseli są bardzo mało szanse, by na szczycie UE 19 października zarekomendował on unijnym przywódcom decyzję o przejściu do drugiej fazy rokowań.

Bardzo zależałoby na tym rządowi Theresy May, bo w tej drugiej fazie Unia i Londyn miałyby wykuć – ważne dla biznesu – ogólne zasady pobrexitowego traktatu o handlu. A także ustalić reguły okresu przejściowego między brexitem (najpóźniej w marcu 2019 r.) a wejściem w życie tego traktatu.

– Powinien trwać około dwóch lat – ogłosiła May przed tygodniem we Florencji.

Polityka migracyjna promuje „silne związki”

Trwająca wciąż pierwsza faza rokowań dotyczy gwarancji zachowania obecnych praw przez blisko 3 mln obywateli UE w Wielkiej Brytanii (w Unijny negocjator Michel Barnier i brytyjski minister ds. wyjścia z UE David Davis tym blisko miliona Polaków) oraz Brytyjczyków w 27 krajach UE. W tej sprawie różnice między Brukselą a Londynem jeszcze bardziej stopniały.

Istotniejszym problemem pozostaje kwestia łączenia rodzin po brexicie – Unia chce, by np. Polacy mogli swobodnie sprowadzać na Wyspy Brytyjskie małżonków także spoza UE. Natomiast Londyn chciałby wprowadzić ich kontrole, np. pod względem dochodów (dla uniknięcia sztucznych małżeństw), podobne do tych, jakim już dziś poddawani są cudzoziemscy małżonkowie Brytyjczyków.

Unijne prawo pozwala krajom UE na odbieranie prawa stałego pobytu tym obywatelom innych krajów Unii, którzy mają w nim dwuletnią przerwę. Ale Brytyjczycy – jak tłumaczy nam jeden z dyplomatów UE – zaoferowali „hojniejsze rozwiązanie” na czas po brexicie. Nawet po dwóch latach nieobecności nie odbieraliby prawa pobytu m.in. Polakom z „silnymi związkami” z Wyspami Brytyjskimi. Rzecz jasna, głównym powodem owej „hojności” jest chęć uzyskania analogicznego rozwiązania dla około miliona Brytyjczyków mieszkających teraz w innych krajach Unii.

– Tak, już po brexicie będziemy mieli pełną swobodę kształtowania brytyjskiej polityki migracyjnej – odpowiadał wczoraj minister ds. brexitu David Davis na pytanie, czy Londyn będzie mógł wprowadzać wizy dla nowo przyjeżdżających Bułgarów czy Polaków.

Czy będzie nowy trybunał?

Unijny negocjator Michel Barnier tłumaczył, że takie kwestie będą tematem rozmów w drugiej fazie negocjacji. – Teraz przeszkodą pozostaje kwestia Trybunału Sprawiedliwości UE w gwarantowaniu praw obywateli Unii w Wielkiej Brytanii – powiedział.

Londyn zgodził się, by prawa te zostały wpisane do brytyjsko-unijnej umowy o brexicie (uniemożliwi to ich jednostronne zmienianie bądź anulowanie), na którą – to spore ustępstwo wobec Brukseli – będzie się można powoływać bezpośrednio przed brytyjskimi sądami. Tyle że Unia chce, by Trybunał UE na zawsze pozostał ostateczną instancją interpretującą te prawa, co jest nie do przełknięcia dla Brytyjczyków.

Zdaniem niektórych ekspertów skończy się na powołaniu nowego trybunału, który objąłby jurysdykcją pobrexitowe spory między Brukselą i Londynem.

Londyn skąpi do skarbonki UE

Drugim tematem obecnej fazy rokowań są finansowe zobowiązania Londynu wobec reszty Unii.

Wedle nieoficjalnych wyliczeń Komisji Europejskiej brytyjski dług wobec budżetu UE wyniesie 60 mld euro w chwili brexitu.

Premier May zapewniała we Florencji, że kraje Unii „nie będą dostawać mniej lub płacić więcej” w ramach obecnej budżetowej siedmiolatki (2014-20). Ale po wnikliwej analizie z tej ogólnikowej deklaracji wynika obietnica zapłacenia tylko 20-30 mld euro przez Londyn, a zatem i ryzyko uszczuplenia unijnych funduszy, których głównym beneficjentem jest Polska.

– Zrobiliśmy w tej rundzie znaczący postęp, jednak natykanie się na przeszkody w negocjacjach nie powinno zaskakiwać – przekonywał minister ds. brexitu David Davis.

Ponadto Barnier i Davis niewiele osiągnęli w trzecim temacie rokowań, który dotyczy pomysłów, jak po brexicie uniknąć kontroli granicznych między Irlandią i brytyjską Irlandią Północną.

Obowiązki – tak, nowe warunki – nie

Umowa rozwodowa musi być zatwierdzona przez Parlament Europejski, który w tej kwestii trzyma się wręcz jastrzębich pozycji.

Projekt rezolucji, która będzie głosowana w przyszłym tygodniu, krytykuje brak dostatecznych postępów w negocjacjach. I precyzuje, że w postulowanym przez May okresie przejściowym Brytyjczycy nie będą zwolnieni z żadnych unijnych obowiązków – w tym z respektowania Trybunału Sprawiedliwości UE, na co nie godzi się m.in. szef brytyjskiej dyplomacji Boris Johnson.

May ogłosiła we Florencji, że w okresie przejściowym będzie obowiązywać swoboda przemieszczania się obywateli UE z jedną zmianą – obowiązkiem rejestrowania się m.in. przyjeżdżających Polaków w brytyjskich urzędach (to byłoby zgodne z prawem UE). Ale projekt rezolucji odrzuca „wszelkie nowe warunki”. Popierają go wszystkie liczące się frakcje Parlamentu Europejskiego oprócz klubu konserwatystów obejmującego PiS i brytyjskich torysów.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.