Niemcy, co teraz?

Wokół Merkel urośnie kilka ważnych ośrodków decyzyjnych i dlatego nie wiadomo, czy będzie w stanie skutecznie kierować rządem. Do tej pory zawsze zdobywała władzę, teraz po raz pierwszy ją traci.

Gazeta Wyborcza - - ŚWIAT -

Zieloni aż przebierają nogami, by rządzić. Bardzo długo czekali na przejęcie władzy, a ich przywództwo wie, że jeśli tego nie zrobią teraz, to za cztery lata nie będą już rządzić własną partią. Do tego CDU ma największą zdolność koalicyjną w historii – chadecy nigdy nie byli bardziej liberalni niż obecnie. I nie ma też tak wielu żab, które Zieloni musieliby zjeść, by rządzić z CDU.

– Dlatego właśnie tak ważne jest, by nakłonić mniej radykalnych Zielonych do tego, żeby współpracowali z liberalnym skrzydłem konserwatystów w CDU. To skrzydło jest u Zielonych bardzo silne, jego przedstawicielem jest Winfried Kretschmann, premier Badenii-Wirtembergii, drugiego najbogatszego landu w Niemczech.

Oczywiście Zieloni będą kluczyć, mówić, że pogodzenie programów będzie trudne, bo im chodzi przede wszystkim o ochronę mniejszości itd. Ale za zamkniętymi drzwiami będą się godzić na rozmaite kompromisy. W końcu wyjdą do dziennikarzy i powiedzą, że udało im się uniknąć najgorszego i nie pozwolili na triumf skrajnej prawicy z AfD, której wejście do Bundestagu odebrało wielkim partiom głosy i utrudniło sformowanie koalicji.

– Tak, zarówno Zieloni, jak i FDP tego się obawiają. Dlatego po czterech latach takiej koalicji partie mogą się zradykalizować. W efekcie CDU bardziej przesunie się na prawo, SPD do centrum, dla FDP lub Zielonych zaś nie będzie już miejsca, bo będą za mocno utożsamiani z chadekami po czterech latach wspólnych rządów. Dla obydwu partii koalicja z CDU może być pocałunkiem śmierci. – To tylko słowa. Jeśli przy tworzeniu „jamajki” będą zgrzyty, Merkel pójdzie do socjaldemokratów. Powie im, że sytuacja jest wyjątkowa, więc jako poważna partia muszą wziąć odpowiedzialność za kraj i zgodzić się na kontynuację koalicji z chadekami. SPD może wtedy powiedzieć, że wprawdzie nie chce, ale musi dalej rządzić z CDU.

– Wiele zależy od tego, jakie będzie podejmować decyzje przez najbliższe cztery miesiące. W swojej partii musi dopuścić do głosu więcej konserwatywnych opinii. To będzie dla niej całkowicie nowa sytuacja. Wcześniej kontrolowała niemal wszystko, bo za każdym razem zdobywała władzę, a teraz po raz pierwszy zaczyna ją tracić.

To przekłada się również na koalicję. Wcześniej, gdy chadecja rządziła z SPD, jeśli na sali nie było 10-20 deputowanych, nie robiło to żadnej różnicy. Teraz jednak przewaga „jamajki” nad opozycją będzie dużo mniejsza. Merkel będzie musiała narzucić więcej dyscypliny, a to przy trzech, a właściwie, licząc CSU, czterech różnych partiach nie będzie już takie łatwe. To oznacza też, że ośrodek władzy przesunie się z urzędu kanclerskiego do Bundestagu.

Parlament będzie odgrywał bardzo istotną rolę w kolejnych czterech latach. Znacznie więcej władzy niż obecnie będzie spoczywać na ministerstwach. Liberałowie będą się domagali ważnego resortu, jakim jest ministerstwo finansów. CSU zaś będzie chciało przejąć ministerstwo spraw wewnętrznych. Wokół Merkel urośnie kilka ważnych ośrodków decyzyjnych i dlatego nie wiadomo, czy będzie w stanie skutecznie kierować rządem. MICHAŁ KOKOT

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.