Jak nie zostać dinozaurem rocka

Ten obraz przedstawiający Foo Fighters zawisł w londyńskim pubie otwartym w dniu premiery ich nowej płyty Czy ktoś jeszcze pamięta, że Dave Grohl grał w Nirvanie? Ulubiony wujaszek rock and rolla zrobił duży hałas dziewiątą płytą Foo Fighters.

Gazeta Wyborcza - - KULTURA - JACEK ŚWIĄDER

Foo Fighters to jeden z największych rockowych zespołów świata. Nie świadczy to najlepiej o rocku, że rządzi nim 48-letni perkusista. Ten jednak jest kimś szczególnym.

Dave Grohl już jako 21-latek bębnił w Nirvanie, nagrał z nią kultowe płyty „Nevermind” i „In Utero”. Od zawsze na boku komponował własne utwory. W 1994 r., po śmierci szefa, Kurta Cobaina, stanął na czele Foo Fighters jako gitarzysta i wokalista. Mówił wtedy: „Zamierzam to robić góra do 33. urodzin”. Trochę się zagapił.

– Nie sądziłem, że skończę na festiwalu rockowym z cholernymi siwymi włosami w brodzie, ale tak jest. No i w porządku – kwituje teraz w okładkowej rozmowie z magazynem „Rolling Stone”. Okazją jest dziewiąta płyta Foo Fighters „Concrete and Gold”.

A jeszcze półtora roku temu Grohl zawiesił działalność grupy. Nie mógł dojść do siebie po złamaniu nogi w trakcie koncertu. Dokończył trasę, używając specjalnego „tronu”, który pozwalał mu grać, ale wydawało się, że ma dość rocka. Chyba nikt w to nie wierzył.

Wyobrażenie o statusie Dave’a Grohla dają nazwiska dwóch artystów, którzy goszczą na „Concrete and Gold”. Pierwszym jest beatles Paul McCartney, który w jednym z utworów zagrał na... perkusji. Grohl traktuje sprawę osobiście. – Jestem muzykiem wyłącznie dzięki Beatlesom. Uczyłem się grać na ich utworach – twierdzi. – Dziś Paul to mój kumpel, znamy się od lat.

Drugim gościem jest piosenkarz i aktor Justin Timberlake, który wieki temu wypłynął na szerokie wody dzięki grupie ’N Sync. On wyprosił dla siebie chórki w jednym z utworów. Grohla lubi i chce znać każdy. Wyrobił sobie markę luzackiego wujaszka rock and rolla.

Na nowym albumie Foo Fighters nie wymyślają prochu. Liczą się ostre gitary, refren do wspólnego śpiewania i potężne brzmienie kojarzące się z filmami o robotach czy spowolnionym Motörhead. Na szczęście bez względu na tempo utworów Foo Fighters są pełni energii, a w ostatnich latach bywało z tym różnie.

Producent Greg Kurstin (współkompozytor słynnego „Hello” Adele) nasycił płytę chórkami i harmoniami. Ale to wciąż dobrzy starzy Foo Fighters, spece od kontrastu cicho/ głośno, co pokazują single „Run” i „The Sky Is a Neighborhood”. Nawet lepiej wypadają lżejsze piosenki, choćby „The Line”, „Dirty Water” czy „Sunday Rain”.

Grohl ucieleśnia rocka w starym stylu, ale bardzo się rozwinął jako aranżer. – Uwielbiam granie w zespole, ale nie chcę grać w alternatywnym zespole z lat 90. do końca życia – powiedział. Do śpiewania chórków na „Concrete and Gold” zaprosił Alison Mosshart z indierockowego The Kills i weterana soulu Shawna Stockmana z Boyz II Men.

Sam lider Foo Fighters – poza Nirvaną – bębnił z legendami: The Prodigy, Nine Inch Nails czy w supergrupie Them Crooked Vultures, a na gitarze zagrał u Davida Bowiego. Ma też żyłkę filmowca. O legendarnym studiu, w którym z Nirvaną nagrywał „Nevermind”, wyreżyserował dokument „Sound City”. Później dla HBO stworzył serial „Sonic Highways” o źródłach amerykańskiej muzyki.

Pozostając „zwykłym gościem”, Grohl umiejętnie robi wokół siebie zamieszanie. 7 października odbędzie się jego własny 12-godzinny festiwal Cal Jam z udziałem Queens of the Stone Age, Royal Blood czy Liama Gallaghera. W dniu premiery płyty na kilka dni otworzył się w Londynie pub Foo Fighters.

Czy miejsce w jądrze rockowego światka Grohl zajmuje z przyzwyczajenia lub dla pieniędzy? Na pewno nie. Dla niego liczy się przede wszystkim granie. Rzucił szkołę już jako 17-latek, by pojechać w trasę z hardcore’owym zespołem Scream. Dziś występuje dla kilkudziesięciu tysięcy ludzi, ale rock go nie zniszczył. W czasach Nirvany nauczył się omijać heroinę szerokim łukiem, ma trójkę dzieci i świetne relacje z 79-letnią mamą Virginią, która wydała ostatnio książkę złożoną z wywiadów z matkami innych sławnych muzyków.

Z ulgą stwierdzam, że ta płyta Grohlowi się udała. Da radość nie tylko grającym na niej muzykom, ale też słuchaczom.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.