NAJLEPSZE TEKSTY WSJ W WYBORCZEJ

Następna ekokatastrofa: Indie Rzeka Jamuna w Delhi jest tak zanieczyszczona, że zabija całą faunę w sobie –

Gazeta Wyborcza - - PIERWSZA STRONA - KRISHNA POKHAREL I PREETIKA RANA

Jamuna, główny dopływ Gangesu, podtrzymywała wielkie monarchie. Hinduscy poeci opiewali jej życiodajną moc, nad jej brzegiem wzniesiono Tadż Mahal.

Dziś jest ohydnym ściekiem na znakomitej większości swojej długości liczącej 1376 km. W Delhi ma postać ciemnej mazi pokrytej pianą z przemysłowych chemikaliów oraz plastikiem i odchodami.

Każde 100 ml wody z Jamuny wDelhi zawiera dziś 22 mln bakterii coli. Jeszcze w1988 r. ich ilość mierzono wtysiącach na 100 ml. Według indyjskich standardów pół tysiąca bakterii w100 ml czyni wodę niezdatną nawet do mycia. Wamerykańskim stanie Vermont, dla porównania, ten limit wynosi 235. Wzdłuż brzegów rzeki ludzie cierpią na setki schorzeń. Naukowcy uznali kilometry jej biegu poniżej Delhi za niezdolne do podtrzymania życia. Wlitrze wody jest tam tylko 0,5 mg tlenu.

Chiny? Już mają ekosukcesy

Przez lata ekolodzy skupiali się na Chinach, których gwałtowne uprzemysłowienie spowodowało ekstremalne zanieczyszczenia. Ale w przeciwieństwie do Chin, które już się wzbogaciły i zaczynają walczyć z zanieczyszczeniem środowiska, Indie są wciąż we wczesnym stadium przemysłowego wzrostu. I idą ścieżką Chin, co oznacza coraz więcej fabryk i samochodów. Ajuż mają ogromne problemy z degradacją środowiska.

Międzynarodowa organizacja pozarządowa WaterAid twierdzi, że aż 70 proc. wód powierzchniowych wIndiach jest skażonych. Biegunka, często powodowana wypiciem takiej wody, jest czwartą przyczyną zgonów wIndiach, przed nowotworami. Według Greenpeace’u w 2015 r. statystyczny Hindus po raz pierwszy oddychał bardziej zanieczyszczonym powietrzem niż statystyczny Chińczyk, jako że „systematyczne wysiłki” Chin na rzecz poprawienia jakości powietrza przynoszą rezultaty. WHO wubiegłorocznym raporcie uznała, że 10 z20 najbardziej zanieczyszczonych miast na świecie znajduje się w Indiach.

Jednym z powodów, dla których Indie mają taki problem ze środowiskiem na tak wczesnym etapie rozwoju, jest to, że nie udało im się zbudować podstawowego systemu oczyszczania ścieków i uzdatniania wody, który inne kraje rozwijające się tworzyły wmiarę wzrostu dochodów. Wefekcie aż 62 proc. z ponad 16 mld litrów ścieków, które codziennie produkuje kraj, trafia bezpośrednio do zbiorników wodnych. Wiele miast nie wykorzystuje swoich oczyszczalni w pełni, np. z powodu niedoborów prądu.

Jednocześnie premier Narendra Modi rozkręca kampanię „Make in India”, która ma przyspieszyć rozwój Indii jako kraju producenta. Branże, na które stawia, należą do najbardziej trujących. Do tego sieć energetyczna opiera się na spalaniu węgla. WIndiach na 1000 osób przypadają tylko 22 auta – w Chinach 118, a wUSA 821 – ale liczba ta szybko rośnie.

Jamuna – która stanowi o życiu i śmierci 100 mln ludzi w północnych Indiach – jest klasycznym przykładem tego, jak nierozwiązane problemy ubogich narodów łączą się z nowoczesnością i tworzą ekologiczny koszmar.

Jak górski potok

Sureshwar Sinha, 83-letni emerytowany oficer marynarki, pamięta, że jako dziecko pływał wJamunie wDelhi. Wpołowie lat 60. jego łódź przewróciła się na rzece podczas regat. – Była wtedy jak górski potok – wspomina.

Wlatach 80. na północ od Delhi zbudowano kilka zapór wcelu dostarczenia wody pitnej do stolicy i do irygacji w żyznych stanach Harijana i Uttar Pradeś. Zarazem wlatach 80. ludność Delhi przekroczyła 6 mln, a 450 mln litrów nieoczyszczonych ścieków trafiało codziennie wprost do rzeki, wktórej spadał poziom wody zabieranej pod uprawy.

Sinha poszedł wtedy do Centralnej Komisji Wodnej i zaapelował o uwolnienie większej ilości wody z zapór, by Jamuna mogła choć trochę sama się oczyszczać. Usłyszał, że nawadnianie pól jest ważniejsze.

Dziś wDelhi mieszka ponad 16 mln ludzi. Co druga dzielnica miasta wciąż nie ma kanalizacji.

Praca toksyczna, ale dla tysięcy

Premier Modi zaprezentował plany kanalizacji wcałym kraju, ale miejsca takie jak Anna Nagar – zamieszkane przez 15 tys. osób nadrzeczne obozowisko – wciąż mogą o tym tylko pomarzyć. Ludzie załatwiają tam potrzeby fizjologiczne gdzie popadnie. A rynsztok kieruje nieczystości prosto do Jamuny. U żyjących nad rzeką zdarzały się drgawki wywołane przez pasożyty, które zagnieździły się w ich mózgach. Według lekarzy to efekt jedzenia roślin rosnących wzdłuż Jamuny.

R.M. Bhardwaj zCentralnej Komisji Kontroli Zanieczyszczeń przyznaje, że rząd nie przeprowadził badań epidemiologicznych w Delhi, które oceniłyby wpływ zanieczyszczenia rzeki na zdrowie. Ale zgadza się, że „Jamuna jest ściekiem”.

Prosto do rzeki wpuszczane są od lat toksyczne substancje używane do wytrawiania stali nierdzewnej. Sumender Gupta, który zarządza hutą w Kalyan w północnej części Delhi, wysiłki zmierzające do zamknięcia hut uważa za element „spisku”. – Nasz okręg przemysłowy konkuruje zChińczykami. Komuś to przeszkadza – twierdzi. Rząd na razie bada „społeczno-ekonomiczne skutki zamknięcia tych zakładów, co będzie się wiązało z utratą pracy przez 25 tysięcy osób”.

160 km na południe, w pielgrzymkowych miastach Mathura i Vrindavan, wierni co roku chorują po wypiciu wody z Jamuny. Hindusi wierzą, że to właśnie tam bóg miłości Kryszna i jego ukochana Radha dorastali, pijąc wodę z rzeki.

Wostatnich dwóch sezonach letnich miliony owadów z gatunku Go

eldichironomus wyroiło się w okolicach Tadż Mahal (kolejne 50km wdół rzeki, wAgrze) i pokryło jego mury zieloną wydzieliną, która przygasiła ich blask. Archeolog Manoj Kumar Bhatnagar mówi, że to przez zanie- czyszczone wody Jamuny – zatruły ryby zjadające larwy owadów. Ponadto popioły zkrematoriów przyczyniły się do wysokiego stężenia fosforu, który zwiększa owadzią reprodukcję.

Indie mają fundusze, aby zająć się swoimi problemami ekologicznymi; już wydały setki milionów, próbując oczyścić Jamunę. Problemem jest biurokracja. Jedną tylko rzeką zajmuje się ponad tuzin słabo skoordynowanych stanowych i federalnych podmiotów.

Sinha w1992 r. złożył petycję do indyjskiego sądu najwyższego, wktórej twierdził, że czystość rzek ma związek zprawem do życia i wolności. Rok później rząd wspólnie z japońską agencją pomocową uruchomił plan dla Jamuny. – Myśleliśmy, że wystarczy zbudować oczyszczalnie – mówi Uma Bharati, minister ds. wody pitnej i higieny wrządzie Modiego. – Ale urzędników nie obchodziło, kto będzie zarządzał zakładem albo co się stanie, jeśli nie będą one odpowiednio utrzymywane – przyznała. Teraz rząd ma ogłosić globalny przetarg na budowę nowych zakładów i zarządzanie nimi. – Chcę, aby zaangażowali się wto światowi wielcy gracze – deklaruje Bharati.

Tymczasem Sinha nadal walczy w sądzie najwyższym – chce przywrócenia co najmniej połowy pierwotnego przepływu wody w rzece na całej jej długości. Jego postulat wspiera to, że dopływ czystszej wody z rzek wpadających do Jamuny na południe od Delhi sprawia, iż u swego ujścia do Gangesu jest czystsza – tylko nieco ponad 9 tys. bakterii coli w 100 ml i prawie 9 mg tlenu na litr. „The Wall Street Journal”, 20 października, tłum. Katarzyna Wężyk

W Agrze spadek poziomu wody zagraża Tadż Mahal. Słynna budowla systematycznie się zapada – bo słabnie podparcie fundamentów

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.