Bój o Bodnara

Sejmowa komisja ds. petycji uznała, że nie może się zająć odwołaniem rzecznika praw obywatelskich, o co zwrócił się do niej marszałek Marek Kuchciński. Ale PiS uprzykrza życie Adamowi Bodnarowi – także za pomocą budżetu.

Gazeta Wyborcza - - KRAJ - PAWEŁ KOŚMIŃSKI

Temat odwołania Bodnara powraca jak bumerang. Rzecznik wielokrotnie krytykował projekty ustaw PiS jako zagrażające wolności i prawom obywateli lub niezgodne z konstytucją. Wczoraj sprawą zajmowała się komisja ds. petycji.

Do Sejmu wpłynęła bowiem petycja osoby prywatnej, by marszałek Sejmu złożył wniosek oodwołanie RPO. Powód? Wypowiedź Bodnara owspółudziale wHolocauście innych narodów, wtym polskiego. Wyrwane zkontekstu słowa stały się podstawą do ataków na RPO, który przeprosił zresztą wszystkich nimi urażonych.

Kuchciński poprosił komisję o opinię. Ta stwierdziła, że „petycja (...) może zostać rozstrzygnięta jedynie przez marszałka Sejmu RP, który posiada prawo do złożenia wniosku o odwołanie RPO”.

Taki wniosek może też złożyć grupa minimum 35 posłów. Podpisy zbiera Robert Winnicki (niezrzeszony, startował z list Kukiz’15).

– Chcieli z komisji zrobić listek figowy, by potem móc się powołać na jej pozytywną opinię – mówi „Wyborczej” jeden z posłów. Bo choć PiS sam z wnioskiem o odwołanie Bodnara oficjalnie nie występuje, chętnie by się go pozbył.

Z kolei we wtorek komisja sprawiedliwości i praw człowieka, której szefuje Stanisław Piotrowicz (PiS), negatywnie zaopiniowała projekt przyszłorocznego budżetu RPO. Bodnar wnosił o jego zwiększenie o 5 mln zł. Wtym roku budżet jest niższy niż w2012 r. (już dwa lata temu PiS zmniejszył go do poziomu z 2011 r.).

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.