UCIŚNIONA WRAŻLIWOŚĆ

Gazeta Wyborcza - - KULTURA -

Magazyn „Pegaz” w TVP Kultura zajął się sytuacją w Polskim Instytucie Sztuki Filmowej w przededniu wyboru nowej Rady PISF i nowego dyrektora. Do studia zaproszono wiceministra kultury Pawła Lewandowskiego; krytyka Michała Oleszczyka, byłego dyrektora festiwalu w Gdyni; Macieja Pawlickiego, producenta filmu „Smoleńsk”; reżysera Rafała Wieczyńskiego oraz Joannę Kos-Krauze, reżyserkę i producentkę, przewodniczącą Gildii Reżyserów. Kos-Krauze mówiła najmniej, ale tylko z jej ust padł konkret. Wszyscy rozwodzili się nad „potrzebą dialogu”, ona przypomniała, że ze strony ministerstwa woli dialogu z filmowcami nie było. Minister Piotr Gliński nie odpowiadał na prośby o spotkanie.

O jaki dialog chodzi? Gdzie są zwaśnione strony? O co toczy się wojna? Kto naprawdę wywiera nacisk? „Pegaz” pozwolił uchwycić przewrotność języka władzy utrzymanego w stylu PRL-owskiej nowomowy. Wszystko należy tłumaczyć na odwrót. Rząd nie jest zadowolony z ekonomicznej i programowej autonomii kina. Grupa twórców uważa się za dyskryminowanych. Ich forum to festiwal Niepokorni. Niezłomni. Wyklęci w Gdyni. Wieczyński mówił o stworzeniu odrębnego instytutu, który bez ekspertów i komisji przydzielałby dotacje.

Mimo pozytywnych wyników kontroli NIK powtarzano, że w PISF dochodziło do „nieprawidłowości”. Jakich? To wykaże kolejny audyt zarządzony przez resort. Do skutku... Do prokuratury w Warszawie miało wpłynąć prywatne zawiadomienie o popełnieniu w PISF przestępstw.

Goście „Pegaza” mówili: dowodem, że PISF źle służył narodowi, było „Pokłosie”. Ten „najbardziej antypolski” film – zdradził Pawlicki – stworzono „za rosyjskie pieniądze”, nacisk na jego powstanie wywierał osobiście Donald Tusk. Tak w imieniu uciśnionej „konserwatywnej wrażliwości” wypowiadał się producent i współscenarzysta horrendalnego „Smoleńska”.

Wieczyński wyraził żal, że powstały tylko dwa filmy w duchu owej wrażliwości: „Historia Roja” i „Wyklęty” – „lepsze czy gorsze, nieważne, to znaczy ważne...”, brnął. W sukurs przyszedł Oleszczyk: w Polsce ścierają się „dwie narracje”. Polityka kulturalna powinna uwzględniać obie. Pokrzywdzona narracja, rozumiem, wyraża się w audycjach Radia Maryja czy podczas miesięcznic. Czym jest jednak nienazwana pierwsza narracja, panosząca się od czasów niesławnej szkoły polskiej Wajdy, Munka, Hasa? Dlaczego mają być dwie narracje: partyjno-rządowa i ta druga? Dlaczego nie trzy, cztery, szesnaście? Wieczyński skwitował z goryczą, że jak się w filmie pokazuje, że w Polsce jest źle, to mamy wtedy kino artystyczne.

Kos-Krauze słuchała oniemiała. Czy w europejskich krajach szczycących się swoim kinem można wyobrazić sobie podobną dyskusję z udziałem wiceministra, gdzie drugorzędni filmowcy zarzucaliby Bergmanowi, Felliniemu, Godardowi, że w złym świetle przedstawiają swój kraj?

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.