JONASZ

Luter prorokiem apokalipsy

Gazeta Wyborcza - - MAGAZYN -

Nadeszły w Polsce dni religijne ciekawe. Też chrześcijańskie, ale trochę inaczej. Ewangelickie. Przede wszystkim po luterańsku, bo od Lutra zaczęła się reformacja. Błogosławiona rola rocznic, tym razem aż 500. Publikacji, nabożeństw, działań przeróżnych sporo.

Periodyki poważne nie zawodzą. Te katolickie: „Znak”, „Więź”, „W Drodze”, oczywiście także ewangelickie, na przykład reformowana „Jednota”, również inne z tej wyznaniowej rodziny. Oraz „Studia i Dokumenty Ekumeniczne”, z natury ich tematyki. Zaraz jednak pytanie: ekumeniczność tego wydarzenia? Przecież to był rozłam, nie żadne jednoczenie!

Otóż czasy się zmieniają, a my w nich. Papież Franciszek idzie jeszcze dalej niż jego poprzednicy, już rok temu pojechał do Szwecji, luterańskiej jak Polska rzymskokatolicka, by modlić się z chrześcijanami tamtego kraju. W „Znaku” jego zdjęcie, kiedy ściska się serdecznie z prymasem tamtejszym, Antje Jackelén, nie dość, że kobietą, do tego o innych poglądach na związki tej samej płci. Zgorszyło to kogoś z polskiej prawicy, podobnie jak sama postać Lutra i jego słowa o papiestwie. Niewątpliwie nad językiem swoim nie panował, był również wulgarny potwornie. Takie to były jednak czasy. Pewnie przodował w tej dziedzinie, w końcu jednak jego rzymskokatolicki kontrpartner na stwierdzenie, że jest duchowym gównem, odpowiedział spokojnie, że i on też gównem jest, ale nie samym tym elementem materii. A chodziło o sprawę zasadniczą.

Luter był w spojrzeniu na człowieka bardzo pesymistyczny, od optymizmu odrodzenia bardzo daleki, jeszcze dalszy niż antropologia katolicka. Wiązało się z tym jego przekonanie, że zbawić nas może tylko Bóg, w tym radykalnym sensie, że my w tym nic zrobić nie możemy, sama wiara, nie żadne uczynki. Owszem, one są konieczne, ale nie jako nasze zasługi, i tylko wtedy, gdy naprawdę z wiary wynikają. Co my mówimy również, choć u nas akcenty inne.

Po kilku wiekach dogadaliśmy się z luteranami, a potem też z reformowanymi i metodystami co do sprawy podstawowej: zbawia Bóg, nie człowiek. To zresztą powiedział kontrreformacyjny Sobór Trydencki, ale już było za późno na zgodę.

Luter święty nie był, co przyznają jego dzisiejsi współwyznawcy. Można się dzisiaj dziwić jego antysemityzmowi, choć kto wtedy kochał Żydów? Niemniej był wierzący na zabój. Reformacja podzieliła Kościół, ale przyniosła też niejedno dobro, z otwarciem Biblii na czele. I trzeba to jednak widzieć, nie głosić po staremu reformacji okropność, jak w polskiej prasie katolickiej na ogół. Wyłamuje się jak zawsze „Tygodnik Powszechny” dodatkiem, w którym arcybiskup Grzegorz Ryś nie boi się nazwać Lutra prorokiem, mianowicie apokalipsy, i pisze, że jest naszym wspólnym nauczycielem.

A od niedzieli do wtorku w Lublinie międzynarodowy kongres międzywyznaniowy. Alleluja!

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.