Kiedy trafiłam do większego miasta, gdzie byłam zupełnie sama, szybko się odnalazłam właśnie dzięki temu,

Że skupiałam się na robieniu dobrych rzeczy wokół siebie, a to zawsze przyciąga ludzi

Gazeta Wyborcza - - MAGAZYN -

za każde zdjęcie z jednym z trzech hasztagów: #karmimypsiaki, #karmawraca, #1selfie1posiłek, przekazywał jeden posiłek. Zdjęć było w sumie ponad 6 tys.! Wisienką na torcie był udział pana Jurka Owsiaka, który jest przecież pionierem działań pomocowych. Ostatnie selfie, które zamykało kampanię, było właśnie jego. Zawsze będę to wspominać jako jeden z fajniejszych momentów.

– Temu była poświęcona inna kampania – „11. Nie porzucaj”. Zrobiliśmy ją przed wakacjami, żeby ludzie nie porzucali masowo w tym czasie zwierząt, którymi nie mogą się zaopiekować. Burza mózgów trwała tylko dwie godziny, tyle zajęło nam wymyślenie konceptu i stworzenie haseł. Kluczowe było skłonienie szerszego grona ludzi do ref leksji.

Aby osiągnąć takie długofalowe efekty, pracujemy nad stworzeniem „Mapy dla psiaka”, czyli mapy miejsc w Polsce, do których można się wybrać na wakacje z psem: hoteli, pensjonatów, restauracji, oraz hotelów dla psów. Mamy nadzieję, że dzięki temu w świadomości społecznej zagnieździ się myśl, że nie ma takich sytuacji, w których nie ma co zrobić z psem.

Chcemy, by w mediach było coraz mniej przykrych doniesień o psie porzuconym w lesie lub przy drodze. Niestety, liczba takich zwierząt z roku na rok rośnie, ale zwiększa się też liczba organizacji, które próbują z tym walczyć. Jest więc nadzieja, że niedługo trend zacznie się odwracać. Prowadzonych jest dużo działań edukacyjnych w szkołach, następne pokolenia będą już do tego tematu miały inne podejście. Myślę, że za 5-10 lat będzie można zweryfikować ich skuteczność.

Nasza fundacja prowadzi warsztaty w podstawówkach – w klasach 1-3 opowiadamy dzieciakom o tym, jak się należy ze zwierzakami prawidłowo obchodzić i komunikować, jak zachować, gdy spotkamy zwierzę bezdomne lub agresywne. Dziś jest z tym różnie. Jest dużo dzieci, które mają na co dzień do czynienia ze zwierzętami i na ogół – choć nie zawsze – wiedzą, jak się zachować, ale jest też sporo takich, które nie mają tej styczności. Nie wiedzą, jak się obchodzić ze zwierzętami na co dzień, a co dopiero w sytuacji zagrożenia. Dotarliśmy z tą akcją do mniej więcej 500 dzieci w Krakowie, w przyszłym roku chcemy rozszerzyć zasięg.

– Co druga historia chwyta za serce. Moje mięknie najbardziej na myśl o „Staruszkowie” – to dom spokojnej starości dla psów, których nikt nie chce. Wspieramy to miejsce i właściwie codziennie dowiadujemy się o niesamowitych historiach zwierzaków. To pokazuje, jak wielką moc mają działania PR-owe i że bardzo wiele zależy od nagłaśniania problemów, bo to, że nic się w jakiejś sprawie nie dzieje, może w dużej mierze wynikać z niewiedzy ludzi.

Od zeszłego roku mamy sklep internetowy z karmą i akcesoriami dla zwierząt, z którego 100 proc. zysku jest przeznaczane na pomoc psiakom. To nasze oczko w głowie, nowoczesne rozwiązanie, które pozwala nam lepiej zarządzać finansami, bo sponsorzy dziś są, a jutro ich nie ma. Osoby korzystające ze sklepu robią to regularnie, jesteśmy właściwie jak rodzina. Jednym z klientów jest niewidomy pan, bardzo zaangażowany w naszą działalność; nie tylko korzysta ze sklepu, jest też z nami w stałym kontakcie. Choć sam jest w trudnej sytuacji, ciągle bierze pod opiekę nowego „staruszka” i opiekuje się nim z wielkim oddaniem, aż do śmierci. Na ogół są to psy w najgorszym stanie, którym już wiele życia nie zostało, których nikt inny nie chce.

– Prowadzimy program „Szkoła 3.0”. Z moją wspólniczką Pauliną od początku wiedziałyśmy, że chcemy też pomagać dzieciom. Zwierzęta i dzieci są jednakowo bezbronne, same o pomoc nie poproszą. Oczywiście takie porównanie nie brzmi najlepiej, nie da się w ogóle porównać jednej krzywdy do drugiej.

Kiedy udało nam się tyle zrobić dla zwierząt, wiedziałyśmy, że przyszedł czas, żeby rozwinąć naszą działalność. Wiedziałyśmy też, że jesteśmy w stanie zrobić duży, ogólnopolski projekt. Paulina kilka miesięcy identyfikowała problemy, myślała nad rozwiązaniami. Podeszłyśmy do tej sprawy bardziej analitycznie niż intuicyjnie. Projektując kampanię, czytałyśmy raporty organizacji pozarządowych na temat domów dziecka, rynku pracy, struktury zatrudnienia – stąd wiemy, że w Polsce i w całej Europie zaczyna brakować programistów, a dzieci same z siebie nie do końca interesują się tą tematyką.

Z połączenia tych wszystkich elementów powstał pomysł, żeby dzieci z domów dziecka, które po jego opuszczeniu mają problemy z usamodzielnieniem się, uczyć programowania. Chcemy, by posiadły umiejętności, które sprawią, że start w dorosłe życie będzie łatwiejszy. Ponadto mamy pewność, że są one potrzebne na rynku. Z czasem zaczęłyśmy dostrzegać, że trzeba i warto poświęcać tym dzieciom więcej czasu i uwagi, bo są one w dużej mierze zostawione same sobie. Mają wychowawców, opiekunów, ale nie mają w swoim życiu takiego głosu, jakiego my doświadczyliśmy. Rodzice wnikliwie obserwowali nasze życie, podpowiadali, co zrobić, w którą stronę pójść, jak się zachować, jak sobie poradzić, co będzie dla nas lepsze.

– Łączymy ich z mentorami, którzy pomagają im np. odrabiać lekcje, poświęcają uwagę. Szukamy też osób, które będę w stanie pomóc naszym podopiecznym rozwijać pasje. Mamy pod opieką Mateusza, który chce być raperem, więc załatwiliśmy mu zajęcia z producentką muzyczną. Pracuje z nim nad tekstami i sprawami dźwiękowymi. Jest też Patrycja, która uwielbia gotować i chciałaby założyć bloga – pomaga jej w tym prawdziwa blogerka kulinarna. Spotykają się co tydzień, co dwa, ale bardzo uważamy, żeby te spotkania były regularne, bo dzieciaki się przyzwyczajają, a nie chcemy ich zawieść. Dla nich najważniejsza jest systematyczność, poczucie stabilizacji i pewność, że nie zostaną za chwilę porzucone.

Program jest w początkowej fazie, w grudniu zrobimy podsumowanie, zobaczymy, na ile dzieciaki faktycznie są zainteresowane, by móc iść dalej. Ogromnie porusza mnie myśl, że nie wszyscy mieli normalną rodzinę tak jak ja.

– Kiedy jest ciężko, przypomina mi się wykład z TEDx przedsiębiorcy i inwestora Tima Ferrissa, który mówił o tym, że trzeba mieć w głowie najgorszy scenariusz i być przygotowanym na to, że właśnie on się zrealizuje. W dobie pozytywnego myślenia to może mało popularne podejście, ale pracując w fundacji, inaczej się nie da, bo różne nieprzewidziane rzeczy mogą się wydarzyć.

AGNIESZKA SADOWSKA

– prezeska fundacji Sarigato, która znalazła nowe domy dla ponad 700 psów, a teraz wśród dzieci z domów dziecka szuka informatycznego geniusza. Pasjonatka marketingu, inicjatorka działań na rzecz społecznej odpowiedzialności biznesu w wielu organizacjach oraz firmach. Pomaga tym, którzy o pomoc nie mogą sami poprosić

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.