WYZNANIA BYŁYCH WINDYKATORÓW

Gazeta Wyborcza - - GOSPODARKA -

Marek Sobolewski nie miał długów. Ale windykator z firmy GetBack codziennie budził go o świcie. Dzwonił, bo pan Marek miał nazwisko takie samo jak prawdziwy dłużnik – Edward Sobolewski. Pan Marek dłuższy czas próbował przekonać windykatorów, by dali mu święty spokój. Wreszcie telefon zamilkł. Po dziewięciu tygodniach o 6 rano windykatorka znów poderwała pana Marka z łóżka i zapytała, czy nie zna... Ewy Sobolewskiej. Ta historia pokazuje brak skrupułów, determinację windykatorów i lekceważenie praw zarówno dłużnika, jak i osoby przypadkowej.

Oczywiście nie pochwalamy unikania spłacania zobowiązań, ale każdy dłużnik mimo wszystko ma swoje prawa. A część metod stosowanych w windykacji można zaklasyfikować jako nękanie, zastraszanie lub jawne łamanie kodeksu karnego.

Rozmawiałam z byłymi windykatorami. Opowiedzieli, jak wygląda windykacja od kuchni.

Im się nie współczuje

Windykatorzy każdego dłużnika traktują jak potencjalnego oszusta, kłamczucha i przestępcę. Tak zostali wyszkoleni. – Uczono nas, że nie wolno nam współczuć nawet tym, którzy wpadli w długi z powodu choroby, trudnej sytuacji życiowej, np. śmierci współmałżonka, albo stali się ofiarami przestępstwa – wyłudzenia, lichwy czy oszustwa – opowiada windykator. – Ta praca mnie tak wypaliła, zniszczyła psychicznie, że odszedłem. Dziś pomagam dłużnikom w potyczkach z windykatorami.

Czy tak działają wszystkie firmy windykacyjne? – Nie – mówi Paweł Trybuchowski, wiceprezes firmy windykacyjnej GetBack, która należy do grona największych windykatorów. Dziś ma zarejestrowanych dwa miliony spraw. Sam odżegnuje się od takich praktyk.

Natomiast mec. Adam Antkowiak, który zajmuje się problemami klientów firm windykacyjnych, uważa, że wiele łamie prawa. – Narusza ich dobra osobiste, mir domowy. Nękając, zagraża ich psychice – mówi.

Rynek windykacyjny szacowany jest na mniej więcej 18 mld zł. A ile firmy zarabiają? Te duże – bardzo dużo. W tym biznesie liczy się tylko zysk. Część firm nawet kupuje długi przeterminowane za niewielkie, w porównaniu z wartością zobowiązań, kwoty. Nawet jeśli odzyskują jedynie część długu, to i tak wychodzą na swoje. – My nie kupujemy przedawnionych długów – zapewnia Trybuchowski.

Kodeksy etyki windykatorów

Przeczytałam skrupulatnie kodeksy etyki opracowane przez Polski Związek Windykacji i Polski Związek Zarządzania Wierzytelnościami. PZW wyjaśnia, czego m.in. nie wolno robić:

Dochodzić roszczeń, których istnienie oraz wymagalność neguje dłużnik i na poparcie swoich twierdzeń przedstawia dokumenty.

Stosować gróźb karalnych, siły i wszelkich działań naruszających godność osobistą dłużnika. Wykluczona jest niewspółmierna do sytuacji presja.

Wykorzystywać informacji [o dłużniku] w sposób narażający na szkodę lub utratę dobrego imienia.

Upubliczniać tego, że ktoś jest dłużnikiem.

Kodeks PZZW określa, co jest dopuszczalne: +Windykatorzy mogą prowadzić rozmowy telefoniczne z dłużnikami w dni powszednie pomiędzy godz. 6 a 22. Mogą to także robić w dni wolne i święta (od 8 rano) w przypadku braku kontaktu z dłużnikiem.

Windykator terenowy może odwiedzać dłużnika od godz. 7 do 21 lub w innych godzinach, w dni wolne i dni świąteczne. Oczywiście o ile kontakt z nim jest utrudniony.

Terroryzowanie dłużnika

Dziś windykatorzy nie zachęcają do zwrotu pieniędzy za pomocą kija bejsbolowego, ale potrafią zatruć życie. Wydzwaniają, nachodzą, zasypują mailami i SMS-ami. Takie metody nazywają polubownymi. Gdy te nie przynoszą efektu, dłużnik może liczyć na inne „atrakcje”.

– Widzi pani, jak napisane są zasady kodeksów etycznych – ocenia jeden z windykatorów. – Zawsze jest furtka – „brak kontaktu z dłużnikiem”.

ILE ZARABIAJĄ FIRMY WINDYKACYJNE?

przychody zysk netto W praktyce można wielokrotnie nagabywać go i w dzień, i w nocy. Oczywiście grzecznie i elegancko – pokpiwa mój rozmówca.

Jak się to robi? Zapytałam byłych pracowników firm windykacyjnych.

– Windykator dzwoni od rana do nocy. Straszy prokuratorem, sądem, wpisaniem do Krajowego Rejestru Długów i wysyła przedsądowe wezwania do zapłaty. Nawet wtedy, gdy wcześniej sąd umorzył postępowanie wobec dłużnika, bo dług był już od dawna przedawniony – mówi jeden z nich.

Inny pracownik windykacji zdradza, że szukał rodzin lub pracodawców dłużnika i informował ich, że krewny lub pracownik jest złodziejem. – Odnajduje się profil dłużnika na portalu

ZOBOWIĄZANIA DŁUŻNIKÓW-KONSUMETNÓW

Liczba dłużników Średnia kwota zobowiązania Średnie zadłużenie dłużnika Maksymalne zadłużenie dłużnika

WARTOŚĆ OBSŁUGIWANYCH WIERZYTELNOŚCI W POLSCE

społecznościowym i z anonimowego konta wysyła „uprzejme porady” do osób z listy znajomych – dodaje.

– Późnym wieczorem pracownik firmy windykacyjnej dzwoni do mieszkania dłużnika. Przyciska dzwonek i wpycha wizytówkę w szparę obok klawisza, wtedy dzwonek dzwoni bez przerwy. Gdy ktoś tego nie wytrzyma i otworzy drzwi, może próbować wedrzeć się do mieszkania – opowiada były „ściągacz długów”.

W nocy lub gdy dłużnik jest w pracy windykatorzy oklejają drzwi jego mieszkania taśmami z napisem: „Tu mieszka dłużnik”. Podobne komunikaty naklejają na auto. Przedawnione długi windykuje się do upadłego.

Na granicy prawa

Windykatorzy posuwają się też znacznie dalej. Wystarczy poczytać fora internetowe. Nawet „metody polubowne” można uznać za stalking. A za uporczywe nękanie można trafić do więzienia od roku do dziesięciu lat.

Windykatorzy często próbują zajmować meble, sprzęt AGD. To poważne naruszenie prawa. Dokonać zajęcia mogą jedynie komornicy.

Mimo że dług jest przedawniony, a zadłużony może zgodnie z prawem odmówić spłaty, windykator robi wszystko, by osoba, z którą rozmawia przez telefon (rozmowy zawsze są nagrywane), nieświadomie potwierdziła, że uznaje zobowiązanie. Wystarczy sprytnie zadać pytanie. A wtedy nagranie i sprawa trafiają do sądu. Ten wydaje nakaz zapłaty. I trafiony zatopiony.

Firmy wykorzystują też niewiedzę ludzi. Przedawnienie daje prawo do odmowy spłaty zobowiązania. Tymczasem firmy windykacyjne na etapie polubownym zachęcają do ugody np. zabezpieczonej wekslem, proponują restrukturyzację. Podpisanie takiego dokumentu powoduje, że termin przedawnienia zaczyna biec od nowa. I sprawa znów idzie do sądu.

Hulaj dusza, piekła nie ma

– Ten rynek już nie jest taki jak wcześniej. Ucywilizował się – mówią przedstawiciele firm windykacyjnych. A może tylko udają? Powołują stowarzyszenia, opracowują kodeksy etyki, po czym ich nie przestrzegają. Przekonują, że ich pracownicy są doradcami, którzy pomagają klientom wyjść z zadłużenia. Takie przesłanie ma każda reklama wyprodukowana dla przedsiębiorstw windykacyjnych.

– Ale prawda jest inna. Z windykatorem klient nie ma szans. Cel jest jeden: wyrwać mu pieniądze z gardła – mówi były windykator. – Pięć lat pracował w jednej z największych firm z Wrocławia. – Tak się dzieje dlatego, że w Polsce brakuje ustawy o firmach windykacyjnych i ich działalności.

– Też tak uważam. Ustawa jest konieczna – mówi Trybuchowski.

Tę opinię potwierdza także mec. Antkowiak. – Kiedy windykator łamie prawo lub kodeks etyki, a sam to robiłem, dłużnik może iść do prokuratora, by poskarżyć się na stalking lub zniesławienie. Ale wiele takich spraw jest umarzanych – dodaje były pracownik windykacji.

Według Trybuchowskiego na GetBack na 2 mln spraw w tym roku było jedynie dziesięć skarg.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta w czerwcu br. postawił GetBack dziewięć zarzutów. Jakich? M.in. stosowanie niedozwolonego nacisku, mnożenie kosztów i nieprzekazywanie pełnych informacji, np. o sposobie naliczenia odsetek za zwłokę. Były przypadki doliczania do zadłużenia kosztów sądowych, choć sprawa nie trafiała do sądu.

– Nie ma jeszcze ostatecznej decyzji. Rozmawiamy z UOKiK-iem – wyjaśnia wiceprezes firmy.

UOKiK negatywnie oceniał też działania firm: Ultimo, Kruk, Intrum Justitia, EOS KSI Polska.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.