TALONIĄ

Gazeta Wyborcza - - ŚWIAT -

dzy Hiszpanii, ale uczynił to za pośrednictwem katalońskiej telewizji publicznej z Gerony, gdzie mieszka.

Jeśli w poniedziałek rano premier wraz z rządem nie spróbuje wrócić do pracy w Barcelonie, jak gdyby nigdy nic, odsunie zapewne groźbę postawienia mu przez prokuraturę zarzutu buntu przeciw konstytucyjnej władzy, który grozi więzieniem.

Pierwszym krokiem Madrytu po pozbawieniu władzy katalońskiego rządu była dymisja szefa autonomicznej policji katalońskiej, która przebiegła w sobotę bez przeszkód. Dotychczasowy komendant Josep Lluis Trapero, zaufany nacjonalistycznego rządu, oddał stanowisko swojemu zastępcy i wezwał wszystkich podwładnych do posłuszeństwa wobec nowej władzy. W niedzielę policja katalońska zaczęła zdejmować ze ścian komisariatów portrety premiera Puigdemonta.

Dotychczasowy wicepremier Oriol Junqueras, który także odmawia uznania „zamachu stanu przeciw Katalonii”, powtarza, że Katalończycy „wywalczyli sobie prawo do samostanowienia” w „heroicznym referendum”, ale jednocześnie uprzedza zwolenników, że niepodległości „nie daje się zdobyć w pierwszym natarciu”, i zapowiada „niepewne czasy” oraz „trudne do zrozumienia decyzje”, które w najbliższych dniach podejmie zdymisjonowany kataloński rząd.

Puigdemont wystraszył się buntu

Wpływowy kataloński dziennik „La Vanguardia”, który w ostatnich tygodniach uparcie ostrzegał władze w Barcelonie przed deptaniem prawa w dążeniu do niepodległości, ujawnił wczoraj, jak doszło do katastrofy, czyli przejęcia władzy przez rząd w Madrycie.

Jeszcze w piątek rano kataloński premier mógł tego uniknąć, gdyby sam wycofał deklarację niepodległości i ogłosił nowe wybory w Katalonii. Dekret o rozpisaniu wyborów był gotowy. W przemówieniu miał oznajmić, że robi to dlatego, że nie chce być premierem części, lecz całej Katalonii. Przyznawał tym samym, że zwolennicy secesji wcale nie mają za sobą większości Katalończyków, lecz przewodzą tylko ruchowi najbardziej radykalnych i zdeterminowanych. Namawiali go do tego katalońscy przedsiębiorcy i nacjonalistyczny premier Kraju Basków, którzy za kulisami mediowali między Madrytem i Barceloną.

Wówczas jednak za pośrednictwem mediów społecznościowych runęła na niego nawała gróźb, obelg i oskarżeń o zdradę ze strony sojuszników. Demonstrujący przed siedzibą rządu studenci wyzywali go od zdrajców. Carles Puigdemont zląkł się buntu we własnych szeregach i wycofał.

Belgia ujawniła wczoraj, że jeśli Puigdemont wyjedzie z kraju, może liczyć na azyl polityczny.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.