ZRÓBMY SOBIE POLSKĘ

Gazeta Wyborcza - - OPINIE -

„Zaczęłam się zastanawiać, co mogę zrobić, by rozpocząć w Polsce dyskusję o edukacji seksualnej” – mówi Anja Rubik w „Wysokich Obcasach”. Nic! Kompletnie nic. Bo ta dyskusja trwa. I trwa. I trwa. I trwa. Trwała, kiedy Anja Rubik chodziła do przedszkola, gdy chodziła do szkoły, do liceum, a potem po Nowym Jorku, Paryżu itd.

Sęk w tym, że zamiast iść do przodu, my się w wielu dyskusjach cofamy. W tej o edukacji seksualnej też. Gdy przez ćwierć wieku w sprawach obyczajowych społeczeństwo szparko szło do przodu, nasze (?) państwo cofnęło się o wiek. A im dalej idzie zmiana, tym bardziej ją neguje.

Zresztą społeczeństwo też sobie z tą zmianą nie do końca radzi. Nawet konserwatywni tradycjonaliści po kolejnych rozwodach wciąż ciążą ku purytańskiej XIX-wiecznej wizji. W „tych sprawach” żyjący dość swobodnie ludzie po objęciu władzy zaczynają działać jak małpa w kąpieli.

Te nieszczęścia wzmacnia nasza wiara, że państwo zmądrzeje, zrozumie... A ono głupieje, mentalnie zapada się w przeszłość. Po ćwierćwieczu prób musimy uwierzyć, że w Polsce mądrego państwa – zdolnego pomóc nam uporać się z kulturowym wyzwaniem ponowoczesności – nie będzie. Dlatego tak ważne jest to, co Anja Rubik zaczyna. Mobilizowanie nie tyle debaty, ile społecznego rozumu w obliczu bezrozumności państwa. Nie warto liczyć, że ono nam w „tych sprawach” pomoże, jeśli jeszcze raz poprosimy. Także po PiS nie będzie powszechnego bezpłatnego in vitro, łatwego dostępu do pigułek „dzień po”, dobrej edukacji seksualnej w szkołach. Tak jak ich nie było za SLD ani za Platformy, póki nie zauważyła, że może z kimś przegrać.

Z tego, że w „tych sprawach” – i podobnych, np. sztuki krytycznej w rodzaju „Klątwy” – dobrego i mądrego państwa nie będzie przez lata, nie wynika, że nie możemy mieć dobrego i mądrego życia. Tylko musimy zrobić je sobie sami. Wbrew zapyziałemu państwu możemy sobie zbudować całkiem fajną Polskę.

Jak aktorzy, którym minister Gliński odebrał wrocławski Teatr Polski, założyli swój teatr, tak rodzice, których MEN pozbawia edukacji seksualnej w szkole, muszą zrobić ją w sieci. Uczniowie spędzają tam więcej czasu i więcej się uczą niż w klasie, więc efekt może nawet być lepszy. W złym państwie budowanie dobrego życia jest oczywiście trudniejsze i bardziej męczące od dobrego życia w dobrym państwie – ale da się zrobić. Nie tylko w sferze edukacji seksualnej i sztuki. A kiedy to zrobimy, państwo pójdzie za nami. Tak historycznie rodziły się dobre demokracje i teraz jest już pewne, że my też innej drogi nie mamy.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.