BOHATER NASZYCH NĘDZNYCH CZASÓW

Gazeta Wyborcza - - NUUS - MAGDALENA ŚRODA

Jesteśmy ponoć narodem, który przedkłada wartości nad życie. Potrafimy ginąć za niepodległość, wolność, honor, Boga i ojczyznę. Mamy mnóstwo bohaterów, których zasługą było to, że brali udział w kompletnie beznadziejnej walce i potrafili zginąć, choć nie zawsze mieli odwagę żyć. (A za kilka lat Polska będzie wręcz usiana pomnikami fikcyjnej chwały, bo dzisiejsza polityka jest maszynką do tworzenia mitów i symboli, które tworzą fundament pod trwanie władzy).

Jesteśmy też narodem, który niemal całą moralność oddał religijnej obrzędowości, a najważniejsze wartości przesunął w dziedzinę deklaracji: nosimy je na sztandarach i używamy jako retorycznych ornamentów, nie wierząc w nie i nie dając wiary tym, którzy traktują je serio.

Zdaje się, że Piotr S. traktował je bardzo serio.

To bohater naszych nędznych czasów, które wielu wydają się coraz bardziej „normalne”. Iluż z nas bez mrugnięcia odda wolność, równość, demokrację, praworządność za „małą stabilizację”, spokój dnia codziennego, podwyżki, 500 plus. To wszystko pod jednym, jedynym warunkiem: że będziesz siedział cicho.

Piotr S. nie chciał siedzieć cicho. Jego ekstremalny akt był wyrazem gniewu. Sprzeciwu i zarazem poczucia beznadziejności. Takiego, jakie dotyka dziś ludzi, wcale licznych, dla których wartości znaczą coś więcej niż wiecowa deklaracja.

Mało co mnie tak gorszy i oburza jak komentarze, że heroiczny akt Piotra S. należy oceniać w kategoriach psychiatrycznych. To raczej działania rządu, zachowania polityków czy tekstów niektórych publicystów z rodziny „niepokornych” można oceniać w kategoriach psychiatrycznych. Czyn Piotra S. był aktem polityki czystej, pozbawionej cynizmu, hipokryzji, kłamstwa, strachu, obłudy. Nie można do niej zachęcać, ale tym bardziej nie można jej bagatelizować.

Historia minionego wieku pokazuje, że polityczne zło nigdy nie było wyłącznym dziełem demonicznych przywódców. Że było możliwe za sprawą milczenia, posłuszeństwa, „uśpienia” milionów, które nie potrafiły lub nie chciały się sprzeciwić. Piotrowi S. należą się hołd, szacunek i pamięć za przebudzenie. Oby rzeczywiste.

Wartości nosimy na sztandarach, używamy jako ornamentów, nie dając wiary tym, którzy traktują je serio. Piotr S. traktował je bardzo serio

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.