Waloryzacja na nowo

– Emeryci zasługują na takie same podwyżki jak pracownicy – mówią jedni. – Powinni dostawać mniej, bo mają mniejsze wydatki. – mówią inni. Czyja opcja wygra? O waloryzacji rent i emerytur zdecyduje jeszcze w tym roku Rada Dialogu Społecznego.

Gazeta Wyborcza - - GOSPODARKA - LESZEK KOSTRZEWSKI

Blisko 9 mln emerytów i rencistów co roku w marcu ma waloryzację świadczeń. O podwyżce decydują dwa wskaźniki: inf lacja (wzrost cen) z roku poprzedzającego waloryzację i 20 proc. realnego wzrostu płac w gospodarce.

W przyszłym roku, jak szacuje rząd, waloryzacja wyniesie 2,7 proc. Najniższe świadczenie wzrośnie więc z 1 tys. zł brutto do 1027 zł brutto, a przeciętne z 2163,59 zł do 2222,01, a więc o mniej więcej 58,42 zł.

Pracownicy tymczasem będą mieli dużo więcej. Średnie wynagrodzenie w gospodarce sięgnie według szacunków rządu 4,7 proc. Czy to sprawiedliwe? Zdaniem związkowców nie.

Jak się dowiadujemy w Radzie Dialogu Społecznego (następczyni Komisji Trójstronnej), za kilka tygodni z inicjatywy związkowców rozpocznie się dyskusja, jak systemowo przemodelować system waloryzacji na kolejne lata.

Argumenty? Gdy nic nie zmienimy, to każdego roku będziemy mieli coraz większy rozdźwięk między średnią emeryturą i średnią pensją. Jeśli dziś czyjaś emerytura stanowi połowę średniej pensji, to za 10-15 lat będzie ona stanowiła już tylko 25-30 proc. przeciętnego wynagrodzenia. Dlaczego? Właśnie przez niekorzystny dla emerytów system waloryzacyjny.

„Solidarność” postuluje, aby do waloryzacji zaliczać nie 20, ale 50 proc. realnego wzrostu płac. Gdyby tak się stało, to przyszłoroczna podwyżka świadczeń wzrosłaby do 3,6 proc.

Jeszcze szerszej reformy chce OPZZ. – Zaproponowałam, aby nowy wzór wyliczania waloryzacji był uzależniony od tempa wzrostu PKB. Emeryci też powinni bowiem korzystać na wzroście gospodarki – mówi Wiesława Taranowska, wiceprzewodnicząca OPZZ. Przy takiej formule emeryci najwięcej zyskaliby przy dużym wzroście gospodarczym i w latach, w których mamy def lację ( jeszcze w ubiegłym roku była w Polsce).

To nie koniec pomysłów. Zdaniem Łukasza Wacławika, eksperta od ubezpieczeń społecznych, można na stałe wprowadzić system waloryzacji mieszanej. W 2015 r. jednorazowo wprowadziła takie rozwiązanie koalicja PO-PSL. Najniższe świadczenia wzrosły wtedy o 36 zł, a pozostałe o inf lację i jedną piątą wzrostu płac. W ten sposób nikt nie tracił, a najbiedniejsi bardziej zyskiwali. – W pierwszej kolejności powinny jednak wzrosnąć zasiłki pielęgnacyjne wypłacane seniorom po ukończeniu 75. roku życia – postuluje Wacławik. Według niego zasiłek (obecnie to 209,59 zł brutto) powinien być waloryzowany tak jak płace, bo wydatki medyczne po 75. roku znacząco idą w górę.

Co na to pracodawcy? Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Lewiatan, do września członek rady nadzorczej ZUS, zgadza się na dyskusję o większej waloryzacji, ale wcześniej żąda spełnienia innych warunków. – Obecnie żyjemy coraz dłużej, średnio co pięć lat o rok wydłuża się oczekiwana długość życia. Jednocześnie rodzi się mniej dzieci. Mniej osób pracuje na coraz większą liczbę emerytów. W takich warunkach nie jest możliwe zwiększanie emerytur. Wyjście jest więc jedno: podnosimy wiek emerytalny i pracujemy dłużej. Wtedy zwiększa się liczba pracujących i jest z czego podnosić emerytury – mówi Mordasewicz. Ale rząd obniżył wiek emerytalny, a to zdaniem Mordasewicza zamyka dyskusję o wzroście świadczeń.

Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Plus Banku, dodaje: trzeba też patrzeć na koszty. Przy waloryzacji 2,7 proc. można szacować, że dodatkowy koszt wzrostu emerytur wyniesie ok. 5,4 mld zł, a gdyby waloryzacja była o wskaźnik wzrostu płac nominalnych (4,7 proc.), koszt ten urósłby do ok. 9,6 mld zł – zaznacza Wojciechowski.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.