„DOBRA CENA” ZA KASPROWY

Gazeta Wyborcza - - Z DRUGIEJ STRONY - BARTŁOMIEJ KURAŚ

Należące do PKP Polskie Koleje Linowe zostały sprywatyzowane w 2013 r. Za 215 mln zł kupił je międzynarodowy fundusz Mid Europa Partners i oddał w zarządzanie firmie Altura zarejestrowanej w Luksemburgu.

PiS-owi bardzo nie podobało się to, że polskimi kolejkami zarządzał ktoś z zagranicy. Więc podczas kampanii wyborczej w 2015 r. czołowi politycy obozu władzy – Jarosław Kaczyński, Beata Szydło i Andrzej Duda – złożyli publicznie obietnicę „powrotu kolejki na Kasprowy w polskie ręce”.

Teraz mamy kolejną kampanię – stąd wizyta premiera Mateusza Morawieckiego w Tatrach i ogłoszenie decyzji o odkupieniu kolejki. Kupującym ma być stworzony przez rząd Polski Fundusz Rozwoju. Nie wiadomo jednak, ile to będzie kosztowało polskich podatników. Podczas konferencji na Kasprowym Wierchu Morawiecki powiedział, że firma została kupiona za „dobrą cenę”, ale kwoty nie podał.

Nieoficjalnie „Wyborcza” dowiedziała się, że dotychczasowy właściciel Polskich Kolei Linowych wycenił firmę na ponad 500 mln zł, nie wiadomo jednak, czy Polska tyle zapłaciła. Jeśli zapłaciła, oznacza to, że zagraniczny fundusz zrobił świetny interes – dostał dwa razy więcej, niż sam zapłacił w 2013 r.

Co teraz stanie się z kolejką? Czy Polski Fundusz Rozwoju będzie nią zarządzał samodzielnie, czy może przekaże jakiejś instytucji?

W ubiegłym roku „Wyborcza” dotarła do dokumentów, w których rządowi eksperci przedstawiali opinię, że – po wykupieniu kolejki – jej właścicielem powinny się stać Tatrzański Park Narodowy wspólnie z miejscowymi samorządami. Ale podczas wizyty Morawieckiego na Kasprowym Wierchu nie padła na ten temat żadna deklaracja.

Równocześnie Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju, tak skomentował transakcję: – PKL są spółką rentowną, generującą atrakcyjne przychody, o bardzo dużym potencjale. Chcemy rozwijać jej infrastrukturę we współpracy z lokalną społecznością i TPN do takich standardów, jakie oferują najlepsze ośrodki narciarskie w Europie.

To zapowiedź niepokojąca. Może oznaczać plan ograniczenia ochrony przyrody w sercu Tatrzańskiego Parku Narodowego, gdzie do tej pory priorytetem było dbanie o naturalne środowisko. Bez dużych inwestycji trudno będzie bowiem rozwijać w Tatrach narciarski biznes w „europejskim standardzie”.

Szkoda by było, gdyby najwyższe polskie góry – z bardzo cenną przyrodą i pięknymi krajobrazami – padły teraz ofiarą kaprysu obozu władzy, który snuje mrzonki o Polsce jako kraju konkurującym narciarsko z Alpami.

Nasze góry są zbyt małe, by można było w nich równocześnie skutecznie chronić przyrodę i porywać się na wielkie inwestycje.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.