CZY WOLNO MÓWIĆ „ZBOCZENI”?

Kaja Godek, najsłynniejsza polska prolajferka, została pozwana o naruszenie dóbr osobistych przez grupę 15 osób LGBT.

Gazeta Wyborcza - - WITAMY W POLSCE - WOJCIECH KARPIESZUK

Godek, 34 lata, prywatnie mama zdrowej Róży i Wojtka z zespołem Downa, jest katoliczką i działaczką fundacji Życie i Rodzina, która walczy o całkowity zakaz aborcji. Jej mąż to pracownik naukowy Politechniki Warszawskiej.

Młoda brunetka słynie z ciętego języka i niezłomnego przekonania o własnej racji. W maju, w programie „Tak czy nie” w Polsat News, skomentowała referendum w Irlandii – obywatele tego kraju w przeważającej większości zagłosowali za złagodzeniem przepisów aborcyjnych.

– Jeżeli premier Irlandii obnosi się ze swoją dziwną orientacją, deklaruje w mediach, że ma partnera homoseksualnego, jeżeli jest to przyjmowane jako normalne, to dla mnie jest potworne, że taki kraj określa się mianem katolickiego – mówiła. Dopytywana przez prowadzącą, co to znaczy: „dziwna orientacja”, odparła: „zboczenie”. I uściśliła, że według niej osoba homoseksualna jest zboczona.

Teraz 15 osób – geje, lesbijki i biseksualistka – pozywa Godek o ochronę dóbr osobistych. Niektórzy z nich to działacze organizacji LGBT, ale są też zwykli obywatele: dziennikarka, wykładowca akademicki, prawnicy, reżyser, przedsiębiorczyni. Chcą, by sąd nakazał pozwanej przeproszenie. Żądają, by oświadczenie z przeprosinami – w postaci 30-sekundowego spotu – wyemitowano 50 razy w ciągu siedmiu dni na antenie Polsat News oraz zmieszczono na portalu tej telewizji.

W pozwie czytamy: „Cytowane określenie użyte przez pozwaną jest niewątpliwie ujemnie nacechowane, a jego wydźwięk i odbiór społeczny jest jednoznacznie negatywny. Sformułowanie to wręcz jest obraźliwe, upokarzające i funkcjonuje wyłącznie w słowniku potocznym jako wulgarne określenie człowieka, którego zachowania seksualne odbiegają od normy. W opinii społecznej zboczony oznacza nienormalny, dewiacyjny, zaburzony”.

Od pedziów nie biorę

Analizując tweety Kai Godek, można odnieść wrażenie, że walka z homoseksualizmem to – obok walki z aborcją – jedno podstawowych zadań jej fundacji. Organizacja przygotowała objazdową wystawę: „Stop dewiacji”, na plakatach hasła typu: „Homoseksualizm = wczesna śmierć”, „Pedofila wiąże się z homoseksualizmem”, „Homoseksualizm szkodzi zdrowiu”.

Godek nie jest jednak jedyną publiczną osobą, która obraża osoby homoseksualne. We wrześniu wojewoda lubelski Przemysław Czarnek (PiS) wezwał prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka do zakazania Marszu Równości organizowanego przez aktywistów LGBT. Na swoim kanale na YouTubie wojewoda mówił: „Nie promujmy zboczeń, dewiacji, wynaturzeń”. Z kolei wiceprzewodniczący rady miasta Lublina Mieczysław Ryba (PiS) porównał imprezę do marszu pedofilów. W sierpniu minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak określił marsz w Poznaniu akcją „sodomitów”. Jego wypowiedź odbiła się echem w zagranicznych mediach. Homoseksualistów obraża też brylujący w TVP podróżnik i publicysta Wojciech Cejrowski. Kiedy w 2009 roku na jednym z podróżniczych festiwali poznańscy działacze Kampanii przeciw Homofobii próbowali wręczyć mu maskotkę, odparł: „Od pedziów nie biorę. Nie wezmę. Brzydzę się was. To może być zahifione”.

W zeszłym roku posłanka PiS Krystyna Pawłowicz napisała na Twitterze: „Liberalno-lewackie środowiska najpierw propagują wśród dzieci i młodzieży – podatnych na różne niestandardowe zachowania – nienaturalne postawy i relacje, a potem, gdy te zaburzone zachowania są przez rówieśników brutalnie wytykane i w skrajnych sytuacjach kończą się tragicznie, to lewaccy ideolodzy patologii obyczajowych odwracają kota ogonem i fałszywie, bezczelnie lamentują nad morderczą nietolerancją rówieśników. Nie siejcie patologii, nie będzie jej śmiertelnego żniwa”. W dniu opublikowania tweeta przed Ministerstwem Edukacji Narodowej odbywał się milczący protest po kolejnym samobójstwie ucznia spowodowanym szkolną homofobią.

Skoro aktywiści LGBT mają tylu wrogów, dlaczego padło na Kaję Godek?

Bo nie ma immunitetu

– Jest znaną komentatorką życia publicznego w Polsce, chętnie zapraszaną przez media. Zyskuje możliwość głoszenia krzywdzących opinii na temat osób homoseksualnych. I nie ma poselskiego immunitetu, więc może odpowiadać za swoje słowa – mówi powódka Aleksandra Muzińska ze stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza.

– W przypadku Kai Godek sprawa wydaje się prosta. Jako prawnik uważam,

JAKUB URBANIK GEJ, WYKŁADOWCA AKADEMICKI: – Tych, którzy mają odmienne zdanie, nie należy przekonywać. Ich trzeba wychować. Nasz pozew ma właśnie takie zadanie

że aby stworzyć standard, potrzebujemy przypadku ostrego jak brzytwa – stwierdza Jakub Urbanik, wykładowca na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Kilka lat temu pozwał Polskę, bo urząd stanu cywilnego odmówił mu wydania zaświadczenia potrzebnego do zawarcia ślubu w Hiszpanii, gdzie chciał poślubić swojego wieloletniego partnera.

Tłumaczy: – Poprzez walkę o zawarcie małżeństwa stałem się osobą publiczną. Wypowiedź Kai Godek dotknęła mnie osobiście jako geja, ale też jako nauczyciela akademickiego.

– Kaja Godek nazwała mnie zboczoną. Nie życzę sobie takiego traktowania i żądam przeprosin. Pozew to naturalna reakcja na to, że ktoś mnie obraził – mówi Karolina Kędziora, radczyni prawna, prezeska Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego, kolejna powódka.

– Nie stawiając granic, pozwalamy, by język był coraz bardziej agresywny, coraz bardziej odbiegał od zdrowego rozsądku – stwierdza Muzińska.

Ślub z kozą jest OK

Powodowie i powódki tłumaczą, że chodzi o wyznaczenie standardów. Mimo wieloletniej kampanii, by znowelizować kodeks karny i wprowadzić penalizację sformułowań, które lewica nazywa homofobiczną mową nienawiści, ani poprzedni rząd, ani obecny tego nie zrobiły. – Jesteśmy jednak zdeterminowani, żeby takie wypowiedzi nie pojawiały się w przestrzeni publicznej. Uderzają w godność dużej liczby Polaków – mówi Krzysztof Śmiszek, gej, prawnik, działacz Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego i jeden z powodów.

Jakub Urbanik: – Prof. Leon Petrażycki, ojciec socjologii prawa, w kontekście emancypacji kobiet, jeszcze przed I wojną światową, mówił, że to kwestia, która nie podlega dyskusji. Tych, którzy mają odmienne zdanie, nie należy przekonywać. Ich trzeba wychować. Nasz pozew ma właśnie za zadanie wychowywać.

Sprawa z Kają Godek nie będzie pierwszym takim procesem w Polsce. W 2006 roku poseł Jacek Tomczak i senator Przemysław Alexandrowicz (obaj z PiS) oświadczyli na konferencji prasowej, że nie mieli zamiaru porównywać homoseksualizmu do zoofilii, pedofilii i nekrofilii. Odczytanie oświadczenia było wynikiem ugody sądowej po tym, jak cztery lesbijki oskarżyły ich o zniesławienie.

W 2009 roku biseksualistka i gej pozwali dziennik „Rzeczpospolita” za satyryczny rysunek opublikowany dzień po Paradzie Równości. Na obrazku dwóch mężczyzn i urzędnik udzielający ślubu. Za nimi mężczyzna z kozą na sznurku. Mówi do niej: „Jeszcze tylko ci panowie wezmą ślub i zaraz potem my!”. Gazeta wygrała sprawę. Sąd uznał, że zgodnie z konstytucją każdy ma prawo do wyrażania opinii, a wolność prasy jest jedną z podstawowych wartości obywatelskich.

– Jestem zwolennikiem jak najszerszego postrzegania wolności wypowiedzi. Ale obok konstytucyjnie gwarantowanej wolności wypowiedzi jest też inna konstytucyjna wartość – godność. Dla mnie wypowiedź Kai Godek to mowa nienawiści. Nie mieści się w granicach wolności słowa – mówi Krzysztof Śmiszek.

Kaja Godek w rozmowie telefonicznej stwierdziła, że nie dostała jeszcze pozwu, więc nie ma czego komentować. Podtrzymała swoje opinie z programu.

Od lewej: Jakub Urbanik , Krzysztof Śmiszek , Katarzyna Wiśniewska , Karolina Kędziora , Aleksandra Muzińska - powódki i powodowie

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.