JA SIĘ NIE COFNĘ

To sytuacja bez precedensu, z jaką w wolnej Polsce jeszcze nie mieliśmy do czynienia. Nie wyobrażam sobie, żeby nie respektować prawomocnego orzeczenia sądu

Gazeta Wyborcza - - OPINIE - ROZMAWIAŁA JUSTYNA DOBROSZ-ORACZ

JUSTYNA DOBROSZ-ORACZ: Wie pan, jak ludzie władzy mówią o panu w kuluarach?

KRZYSZTOF RĄCZKA: Nie mam pojęcia.

Rokoszanin. Wznieca pan bunt?

– Nie, broń Boże! My, sędziowie Sądu Najwyższego, staramy się uspokajać sytuację.

Był pan w składzie sędziowskim, który zawiesił obowiązywanie części przepisów ustawy o SN. Władza wtedy uznała, że sąd „poszedł na rympał” i przekroczył prawo.

– Język, którego władza używa wobec sędziów Sądu Najwyższego, jest oburzający. Przede wszystkim to nieprawda, że działamy wbrew prawu czy stosujemy jakieś triki. My prawo stosujemy w dobrej wierze i z najlepszą wiedzą. Musieliśmy zadać pytanie Trybunałowi Sprawiedliwości UE, nie mogliśmy się od tego uchylić.

Ale przyzna pan, że był to ruch bez precedensu.

– Mamy sytuację bez precedensu, z którą w wolnej Polsce jeszcze nie mieliśmy do czynienia. Istnieje prawo europejskie, które jest elementem polskiego systemu prawnego, i my je stosujemy. Tak jak stosujemy kodeks pracy, kodeks cywilny. Politycy mamią ludzi, że Unia Europejska to jest jakaś zagranica, obcy element, który nam się wtrąca do spraw wewnętrznych. To nieprawda. My jesteśmy częścią tej wspólnoty. Prawo unijne jest naszym prawem. Europejski Trybunał Sprawiedliwości jest unijnym trybunałem, ale jednocześnie polskim sądem. Tak jak polskie sądy są sądami europejskimi.

Czuje się pan zastraszany?

– Mnie nie można zastraszyć. Ja już swoje przeszedłem. Natomiast dowiedziałem się, że „zatroskani obywatele” wystosowali skargi do Krajowej Rady Sądownictwa wobec siedmiorga sędziów, który wysłali pierwsze pytania do TSUE. Chcą, by wszcząć przeciw nam postępowanie dyscyplinarne w celu wydalenia z zawodu. Na miejscu KRS odpisałbym, że to się nie mieści w kategorii cywilizowanych postępowań i nie nadawałbym biegu tej sprawie, ale Rada przesłała te doniesienia do rzecznika dyscyplinarnego w Sądzie Najwyższym w celu przeprowadzenia wstępnego postępowania. To ciekawe, bo nie jestem w stanie wyobrazić sobie, w jaki sposób, wydając wyrok, można dokonać wykroczenia dyscyplinarnego, jeśli nie ma zarzutu naruszenia prawa karnego. To jest absurd.

Jeśli prezydent wyznaczy nowego prezesa Sądu Najwyższego, obecni sędziowie mogą go nie uznać?

– Dla nas, sędziów wchodzących w skład Sądu Najwyższego, nie ulega najmniejszej wątpliwości, że do kwietnia 2020 roku pierwszym prezesem jest Małgorzata Gersdorf. I to nie jest nasz problem, czy uznajemy, czy nie uznajemy. To jest problem władzy i pana prezydenta.

I żaden z sędziów się nie cofnie?

– Ja się nie cofnę w tym uznaniu i podejrzewam, że koleżanki i koledzy też się nie cofną. Ale mogę mówić tylko za siebie.

Czyli bunt.

– Sędziowie nie są od buntów. Wbrew temu, co twierdzą niektórzy politycy z właściwą sobie elegancją i taktem, nie przyspawaliśmy się do krzeseł i nie bronimy żadnych przywilejów. Zostaliśmy przez prezydenta powołani do Sądu Najwyższego, by sprawować obowiązki w wymiarze sprawiedliwości, i chcemy to robić z najlepszą wolą. To, że angażuje się nas w pewien kontekst polityczny, stanowi dla nas obciążenie. Nie my się angażujemy. To nas się w to wciąga. Nie po to zostaliśmy powołani.

Jest pan wdzięczny Komisji Europejskiej, że wysłała swoją skargę do Trybunału Sprawiedliwości UE?

– Nie chcę tego rozpatrywać w kategoriach wdzięczności czy niewdzięczności. Komisja zachowała się tak, jak powinna się zachować w tej sytuacji. W Polsce zagrożona jest praworządność i niezależność sądów, a to jedna z kardynalnych wartości, na których oparta jest Unia Europejska. UE to nie tylko wspólna kasa, rynek pracy, swobodny ruch między krajami. To również wspólnota wartości i prawa. Albo jesteśmy w Unii i bierzemy pod uwagę wszystkie te aspekty, albo się marginalizujemy.

Wyobraża pan sobie taki scenariusz, że władza nie będzie respektowała orzeczenia TSUE?

– Nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby nie respektować prawomocnego orzeczenia sądu. W demokratycznym państwie prawnym jest to nie do pomyślenia.

A gdyby jednak?

– To oznaczałoby, że się rozstajemy z Europą. Jeżeli nie uznajemy wyroku Trybunału UE, to znaczy, że nasze drogi się rozchodzą.

Kolejne ekstradycje do Polski są wstrzymywane. Już nie tylko Irlandczycy, ale także Hiszpanie i Holendrzy zadają pytanie o praworządność w Polsce. Słuszne są te wątpliwości?

– Są podstawy prawne, bo orzeczenie TSUE uprawnia sędziów europejskich z innych państw do zadawania takich pytań. Więc korzystają z tego. Tych pytań jest już cała lawina, co pokazuje, że atmosfera wokół Polski w Europie w sferze wymiaru sprawiedliwości się pogarsza.

Czy istnieje realne niebezpieczeństwo naruszenia prawa do rzetelnego procesu w Polsce, tak jak stwierdziła rzeczniczka sądu w Holandii?

– Nie stwierdziła, ale zapytała. Ma wątpliwości i to jest jej święte prawo. Widocznie uznała, że są uzasadnione.

A może – jak zasugerował Jarosław Kaczyński – sędziowie w Polsce cierpią na ojkofobię, czują niechęć do ojczyzny?

– Nie wiem, kto tutaj cierpi na ojkofobię, na pewno nie sędziowie. Natomiast język debaty publicznej w Polsce zszedł do najniższego poziomu, jaki pamiętam z dorosłego życia. Wydawało się, że po 1989 roku zostały wprowadzone nowe standardy życia publicznego, tymczasem zupełnie bezkarnie używa się inwektyw, oszczerstw, pomówień. Jeżeli obywatele widzą, że taki czy inny wysoko postawiony polityk może obrażać sędziów, mówiąc o nich, że to złodzieje, szkodnicy, ciemiężyciele, to jest niszczenie kręgosłupa państwa. Każdy demokratyczny kraj opiera się na sprawnym wymiarze sprawiedliwości. Jeżeli niszczy się etos zawodu sędziego, to niszczy się kręgosłup państwa.

KRZYSZTOF RĄCZKA DOKTOR HABILITOWANY NAUK PRAWNYCH, SPECJALISTA PRAWA PRACY, PROFESOR NADZWYCZAJNY UNIWERSYTETU WARSZAWSKIEGO, W LATACH 2008-16 DZIEKAN WYDZIAŁU PRAWA I ADMINISTRACJI UW. OD 2016 R. SĘDZIA SĄDU NAJWYŻSZEGO

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.