GDY W REDAKCJI PRACUJĄ TCHÓRZE ZAWÓD: REPORTER REPORTAŻE, KTÓRE ZMIENIŁY ŚWIAT

Gazeta Wyborcza - - KRAJ - WOJCIECH ORLIŃSKI

Świat potrafi też zmienić reportaż nieopublikowany. Tak było z odcinkiem programu reporterskiego „60 minut” planowanym na listopad 1995 r., który w ostatniej chwili zdjęło z anteny kierownictwo amerykańskiej telewizji CBS. Cenzorzy odnieśli pyrrusowe zwycięstwo, bo następnego dnia gazety na pierwszych stronach dały nagłówki typu „Autocenzura w CBS”. I tak sprawa, którą próbowali wyciszyć, zyskała ogólnoświatową promocję.

O co chodziło? O sensacyjne informacje, które przed kamerą CBS ujawnił dr Jeffrey Wigand, który pracował dla laboratoriów tytoniowej korporacji Brown & Williamson. Ujawnił, że firma, podobnie jak inne z branży, świadomie dodaje szkodliwe środki do papierosów.

Jeszcze 20 lat temu żyliśmy w świecie wszechobecnego papierosowego smrodu. Czy w biurze, czy w knajpie, na koncercie, w redakcji czy w pokoju nauczycielskim – siekierę można było powiesić.

Dziś większość pomieszczeń jest wolna od smrodu, palacze grzecznie wychodzą z budynku albo zamykają się w specjalnych pomieszczeniach. To w dużym stopniu skutek rozmowy z Wigandem, której przestraszyła się telewizja.

CBS była wtedy w trakcie fuzji z innym gigantem, Westinghouse. Wielu menedżerów w CBS dostało z tej okazji wielomilionowe pakiety akcji – w tym producent „60 minut” Don Hewitt. Wytoczenie procesu przez Brown & Williamson oznaczałoby natychmiastowy spadek wartości akcji i milionowe straty. Dlatego materiał odłożono na półkę.

Zatrzymany reportaż był efektem współpracy duetu Mike’a Wallace’a i Lowella Bergmana. Wallace był dziennikarzem, a Bergman wydawcą. W tandemie dziennikarz – wydawca dziennikarz zazwyczaj jest bardziej znany, bo widzowie, słuchacze i czytelnicy kojarzą jego twarz i nazwisko. Tak było w tym przypadku. To Bergman nawiązał kontakt z Wigandem i namówił go do wystąpienia przed kamerą.

Dla Wiganda to była trudna decyzja. Już nie pracował w Brown & Williamson, ale nadal obowiązywała go umowa o poufności. Narażał się na wielomilionowe odszkodowanie, gdyby sąd uznał, że działał w złej wierze. Korporacja tytoniowa przyciągnęła go kilka lat wcześniej wielkimi zarobkami. Płacono mu 300 tys. dol. rocznie w zamian za pogodzenie się z logicznym absurdem jego pracy. Jako naukowiec zajmował się szukaniem dodatków wzmacniających uzależnienie od nikotyny. Gdy zdecydował się to ujawnić, jego były pracodawca wynajął detektywów i prawników, by zniszczyć mu życie. Przedstawiano go jako dziwkarza, złodzieja i kłamcę.

Dlatego zdecydował się opowiedzieć o tym dziennikarzowi, któremu ufała prawie cała Ameryka. Mike Wallace był w tym zawodzie od 50 lat. Jednym z pionierów, którzy stworzyli od zera branżę „reportera telewizyjnego” w latach 50.

Urodził się w 1918 r. w rodzinie żydowskich imigrantów na przedmieściach Bostonu. Po studiach zaczął pracować w radiu, ale w 1943 r. zaciągnął się na ochotnika do US Navy. Tu też służył jako radiooperator. Po wojnie wrócił do radia, a kiedy jego pracodawca, Columbia Broadcasting System, zaczął rozszerzać działalność o eksperymentalną emisję telewizyjną, przeszedł do nowo tworzonego działu.

Był pionierem telewizyjnego dokumentu i wywiadu. To z jego materiałów Ameryka dowiedziała się o istnieniu Malcolma X (1959) i poznawała poglądy swoich wrogów i przyjaciół w innych krajach: Begina, Sadata, Arafata, Chomeiniego, Noriegi i Putina.

W 1968 r. CBS stworzył nowy program, „60 minutes” (nadawany do dzisiaj, niedawno świętował półwiecze), i postawił na dziennikarstwo śledcze, co było wówczas nowością w amerykańskiej telewizji.

To medium jest uzależnione od reklam, unikało więc kontrowersyjnych tematów, bo reklamodawcy ich nie lubią. Tym razem liczono, że autorytet dziennikarzy takich jak Wallace i tak przyciągnie widzów przed ekrany, a reklamodawcy przyjdą za widzami. I jakoś to działało.

Aż do 1995 r.

Decyzja o zdjęciu kontrowersyjnego programu była fatalnym błędem. Inne media zarabiały na streszczaniu go na podstawie przecieków, aż po trzech miesiącach CBS i tak wyemitowało materiał.

W 1996 r. ukazał się znakomity reportaż o tej sprawie autorstwa Marie Brenner w „Vanity Fair”. Został sfilmowany w 1999 r. przez Michaela Manna. W jego „Informatorze” Wiganda gra Russel Crowe, Bergmana – Al Pacino, a Wallace’a – wspaniały Christopher Plummer, który w dramatycznym finale ubliża swoim szefom z CBS, nazywając ich „korporacyjnymi sługusami”.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.