ZNOWU WIELKA KOLEJ NARODOWA?

W regionach ścierają się interesy Przewozów Regionalnych i kolei samorządowych. Po wyborach politycy PiS mogą dążyć do tego, by wchłonęła je państwowa spółka.

Gazeta Wyborcza - - GOSPODARKA - EDYTA BRYŁA

Przewozy Regionalne jeżdżą pod marką PolRegio. Zostały wydzielone z Grupy PKP w 2008 roku i podzielone między marszałków wojewódzkich. Kolejarze narzekali, bo samorządy dbały o przewozy tylko na terenie swoich regionów, a oferta międzywojewódzka zaczęła kuleć. Po restrukturyzacji Przewozów Regionalnych w 2015 roku połowę udziałów przejęła państwowa Agencja Rozwoju Przemysłu w zamian za spłacenie 770 mln zł długu. Druga połowa została u marszałków.

W zeszłej dekadzie marszałkowie zaczęli też tworzyć własne koleje regionalne, a sprzyjały temu pieniądze unijne na nowe pociągi. Tak powstały: warszawska Szybka Kolej Miejska, koleje Dolnośląskie, Mazowieckie, Małopolskie, Wielkopolskie i Śląskie oraz Łódzka Kolej Aglomeracyjna.

Wróćmy do wielkiego PKP

Z punktu widzenia pasażera na kolei powstał chaos. Zamiast jednego przewoźnika zrobiło się ich nagle kilkunastu, a wspólnego biletu nie ma do tej pory. Z drugiej strony dziś w regionach z własnymi kolejami samorządowymi przewozy rosną najszybciej. A tam, gdzie operują tylko PR, widać spadki.

Związkowcy PR jednak mówią, że to dlatego, iż marszałkowie faworyzują własne koleje. Narzekają, że PR dostają na przykład gorsze trasy do obsługi, a nowe pociągi województwa kupują prawie tylko dla własnych przewoźników.

Napięcia na tym tle trwają do dzisiaj i dlatego wielu kolejarzy tęskni do czasów „jednej wielkiej narodowej kolei”. Do jej przywrócenia dwa lata temu „Solidarność” wprost wzywała premier Beatę Szydło.

„Najlepszym rozwiązaniem byłaby nacjonalizacja całej kolei. Wydanie właściwego aktu prawnego, na mocy którego nastąpiłoby przejęcie przez państwo mienia należącego do samorządu. Włączenie w struktury Przewozów Regionalnych wszystkich kolejowych spółek samorządowych doprowadziłoby do uzdrowienia kuriozalnej obecnie sytuacji na rynku przewozów pasażerskich” – pisał przewodniczący NSZZ „Solidarność” Waldemar Bogatkowski.

Dziś rzecznik „Solidarności” nie chce o tej sprawie rozmawiać, ale wezwania są aktualne. Przewodniczący NSZZ „Solidarność” przy Oddziale Dolnośląskim Przewozów Regionalnych Wiesław Natanek: – Od lat jesteśmy przy stanowisku, że powinien być jeden przewoźnik narodowy. Kolej powinna być scalona, a w jakiej postaci, to już pytanie do polityków. Ale przewozy powinny być pod jednym szyldem PKP.

Łączmy kolej w regionach

O utworzeniu holdingu, który miał scalać PKP Intercity i PR, mówił prezes Grupy PKP Krzysztof Mamiński. Rok temu w debacie telewizji Republika powiedział: – Zbudowanie wspólnej oferty PolRegio i Intercity spowoduje, że koleje regionalne same z siebie będą chciały się konsolidować z większym operatorem, bo będą zatomizowanymi kolejami, które nie będą miały wspólnego połączenia choćby przez wspólny bilet.

Ale niedawno zmienił zdanie – uważa, że wystarczy wspólny bilet na wszystkich przewoźników. Za to w niektórych regionach związkowcy PR nadal wierzą we włączenie do państwowej kolei przewoźników regionalnych poprzez połączenie ich z PR. Wtedy znikłyby bowiem konf likt między spółkami i dyskryminacja PR. Czy takie połączenie mogłoby się stać możliwe po wyborach samorządowych?

Związkowcy nie potwierdzają w rozmowach z nami, że działają w kierunku tego typu konsolidacji. Ale na pewno nadal na nią liczą.

„Mam nadzieję, że bliski jest czas zawrócenia z drogi rozdrabniania polskich kolei” – mówił prezydent Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych Leszek Miętek na Centralnych Obchodach Dnia Maszynisty Kolejowego w Mielnie.

Także zarządy niektórych kolei regionalnych – w tych województwach, w których wygrać ma PiS – nie mają wątpliwości, że związkowcy chcą łączenia kolei. – Mówią o tym otwartym tekstem. W marcu podczas Rady Dialogu Społecznego w urzędzie wojewódzkim powiedzieli nawet, że po wyborach będzie likwidacja Kolei Małopolskich – mówi nam Grzegorz Stawowy, prezes KM.

Konsolidacji nie wykluczają politycy PiS. Małopolski poseł PiS Arkadiusz Mularczyk mówi, że to absurd, iż w jednym województwie funkcjonują dwaj przewoźnicy kolejowi. Wskazuje, że nie ma to uzasadnienia ekonomicznego i powoduje konflikty między firmami, na czym cierpią mieszkańcy.

Piotr Adamczyk, łódzki radny PiS, mówi, że do konsolidacji „należałoby dążyć”, bo umożliwiłaby lepszą koordynację. Według niego ŁKA na dłuższą metę nie ucierpiałaby na tym. W przypadku Kolei Śląskich lider śląskiego PiS Wojciech Szarama łączenia nie wyklucza i mówi, że taka ewentualność będzie analizowana po zmianie władzy.

Łączenie dla oszczędności

Samorządowcy mówią, że łączenie spółek byłoby bardzo trudne, jeśli nie niemożliwe, ze względów formalnych. A według Jakuba Majewskiego z fundacji ProKolej chęć do konsolidacji w regionach stopnieje po wyborach samorządowych. – Koleje regionalne są w dobrej formie i nowo wybrani samorządowcy, również ci z PIS, nie będą chcieli z nich rezygnować. Może natomiast powstać konf likt między związkowcami w regionach a tymi na szczeblu krajowym – mówi Majewski.

Nie brakuje też głosów, że konsolidacja, zwłaszcza na skalę kraju, byłaby absurdem. Duże spółki są trudne w zarządzaniu, co odbija się na ofercie i rentowności. Wielomilionowe dotacje dla PKP Intercity i Przewozów Regionalnych wzrastają co roku.

Leszek Miętek zwraca jednak uwagę, że jakąś formę konsolidacji wymusi wkrótce na przewoźnikach potrzeba oszczędności. Nie będzie już pieniędzy unijnych na nowe pociągi i skończą się okresy gwarancyjne na nowe pojazdy. To oznacza, że remonty będą wykonywane z budżetów województw. – Nie ma sensu mnożenie spółek. Zweryfikuje to nie polityka, ale ekonomia – mówi.

© GAZETA WYBORCZA ŹRÓDŁO: GUS

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.