Koniec użytkowania wieczystego, ale są problemy

Gazeta Wyborcza - - GOSPODARKA - GABRIELA ŁAZARCZYK

– Zaświadczenia o przejściu gruntów na własność większość Polaków otrzyma przed końcem marca – zapowiada rząd. W życie weszła ustawa likwidująca użytkowanie wieczyste. Ci, którzy zaskarżyli roczną opłatę, będą mieć problem.

2,5 mln Polaków mieszka na gruntach objętych użytkowaniem wieczystym. Zgodnie z ustawą autorstwa PiS od 1 stycznia 2019 r. automatycznie staną się oni właścicielami ziemi, na której stoją ich domy i mieszkania. – Zaświadczenia o nabyciu własności większość z nich otrzyma przed 29 marca, bo to co roku graniczny termin wnoszenia opłat za użytkowanie – słyszymy w resorcie inwestycji i rozwoju.

Likwidacja użytkowania wieczystego nie oznacza, że właściciele mieszkań nie będą już musieli płacić corocznych opłat. Będą je wnosić przez 20 lat w postaci opłaty przekształceniowej, która zostanie podana w zaświadczeniu. Będzie ona taka sama co roku – zostanie zamrożona na poziomie z 1 stycznia 2018 r., więc będzie wynosić tyle samo co ostatnia opłata za użytkowanie wieczyste. – To relikt PRL-u, który PiS zlikwidował raz na zawsze, uwzględniając możliwość uzyskania bonifikaty, jeśli ktoś będzie chciał zapłacić wszystkie opłaty roczne z góry – mówi Jacek Sasin, sekretarz stanu w kancelarii premiera.

Taka bonifikata (60 proc., gdy zapłaci się w pierwszym roku, 50 proc. w drugim, 40 proc. w trzecim itd.) jest jednak przewidziana tylko dla osób mieszkających na gruntach skarbu państwa – to ok. 20 proc. spośród 2,5 mln korzystających z wieczystego użytkowania. Domy i mieszkania pozostałych 80 proc. są na gruntach gminnych i do bonifikaty takie osoby będą mieć prawo, jeżeli ich władze samorządowe wprowadzą je uchwałą. Na razie żaden samorząd tego nie uchwalił.

– Będziemy zachęcać samorządowców, aby też przewidzieli taką bonifikatę. Zależy nam, by jak najwięcej Polaków zapłaciło z góry – nie kryje Artur Soboń, wiceminister inwestycji i rozwoju.

Samorządy będą ewidencjonować zmiany w księgach wieczystych. Na ten cel ministerstwo obiecuje rocznie 120 mln zł. Gminy uważają, że to duży ciężar logistyczny. Na urzędników spadnie też obowiązek rozpatrywania ewentualnych odwołań od ustalonych kwot opłaty przekształceniowej, a tych może być sporo. Niektórzy otrzymywali decyzję o podniesieniu rocznej opłaty o kilkaset procent i wnieśli od niej odwołanie do SKO. A sprawy toczą się miesiącami. – Wierzymy, że przed 29 marca część spraw dobrnie do końca, ale jeśli nie, trzeba będzie zapłacić kwotę ustaloną na podstawie ostatniej aktualizacji. Jeśli ktoś chciałby skorzystać z bonifikaty i zapłacić z góry, to finalna kwota również będzie wyliczona na tej podstawie – wyjaśnia Zbigniew Przybysz z Ministerstwa Inwestycji. 1 RP

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.