Kenia łapana na dopingu

Gazeta Wyborcza - - SPORT - RADOSŁAW LENIARSKI

Miesiąc po imponującym rekordzie świata Eliuda Kipchoge w berlińskim maratonie wpadł już trzeci w tym roku kenijski długodystansowiec.

Cztery inne sprawy o doping Kenijczyków są w toku, tzn. nie znamy nazwisk podejrzanych, u których stwierdzono pozytywny wynik testu. Od 2004 r. na dopingu wpadło 138 biegaczy obojga płci z tego kraju.

Przyłapany ostatnio zawodnik – brał EPO – jest mniej znany. Samuel Kalalei był siódmy w maratonie w Rotterdamie, poprawił rekord życiowy. Ma dopiero 23 lata, czyli jak na maratończyka jest raczkującym berbeciem. Nie ma go nawet wśród najlepszych 100 maratończyków tego roku, choć Kenijczycy stanowią tu połowę. Ale już oszukuje.

Wpadają też utytułowani lekkoatleci. W sierpniu złapano 800-metrowca Kipyegona Betta, 20-letniego brązowego medalistę mistrzostw świata w Londynie w 2017 r. W tamtym finale na ostatnich 200 metrach piorunującym finiszem z przedostatniej pozycji wyprzedził go Adam Kszczot.

Pętla wokół dopingu w Kenii zaczęła się zaciskać wraz z reportażem telewizji ARD z 2012 r. oraz serią materiałów kenijskiej telewizji Citizen w 2015 r. Wynikało z nich, że w zagłębiu długodystansowców – miasteczkach Iten, Eldoret, Nandi Hills – EPO stosuje się na brak formy tak jak aspirynę na przeziębienie. Lekarze podają ją nawet nieznajomym, nie kamuf lując się, nie krygując, po prostu sprzedają tym, którzy chcą kupić i mają pieniądze. Jeden zastrzyk kosztuje 100 dol.

Ale od czasu reportaży sytuacja się poprawiła. Kenijska federacja powołała komitet do walki z dopingiem. To trudne do zaakceptowania dla Kenijczyków z wiejskich rejonów „biegowych”. Traktują oni sport, w tym zwłaszcza biegi uliczne w Europie, jako źródło utrzymania rodzin, a doping za coś niezbędnego, aby utrzymać się na konkurencyjnym rynku. Już w latach 70. w wyżynnych rejonach nad Wielkim Rowem Tektonicznym uruchomiła się pompa ssącotłocząca – rodziny delegują dzieci do biegania, widząc sukcesy finansowe sąsiadów. Każda kolejna premia za wygrany maraton zwiększa determinację kolejnych rodzin. Efektem jest pięciu rekordzistów świata (na siedmiu w ostatnich 15 latach) pochodzących z wsi oddalonych od siebie o kilka, kilkadziesiąt kilometrów. Z powodu walki z dopingiem konkurencyjność Kenijczyków w ostatnich latach maleje. O ile w 2016 r. w najlepszej setce było ich 70, o tyle teraz to „tylko” połowa. Wtedy było tylko 24 Etiopczyków w tej grupie, w tym roku już 30, przy czym aż ośmiu na miejscach 2-9.

W tym roku powstało w Nairobi pierwsze we wschodniej Afryce laboratorium antydopingowe. Będzie sprawdzać również Etiopczyków. Wkrótce dowiemy się, czy to cud, że z 16-tysięcznego Bekoji w głębokim abisyńskim interiorze pochodzą zdobywcy 22 złotych medali olimpijskich i mistrzostw świata?

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.