Również w reprezentacji kraju.

Wego Ligi Narodów

Gazeta Wyborcza - - SPORT -

dok lecącej z rzutu rożnego piłki zachował się biernie. Niepisana reguła została zachowana – Piątek znaczy gol.

Wytłumaczyć trudno zarówno jego sensacyjny wzlot, jak i reakcję Polaków na objęcie prowadzenia. Wcześniej próbowali pressingu, czasami z powodzeniem – kilkakrotnie odbierali rywalom piłkę na ich połowie. Aż nagle znieruchomieli. Od początku widzieliśmy, że goście górują techniką, że pod względem wyszkolenia wyglądali momentami jak absolwenci Oksfordu przy gimbazie. Dopiero jednak przy 0:1 tkali dynamiczne akcje bez końca, bawiąc się dryblingiem i obwiązując nasze pole karne łańcuchami podań z pierwszej piłki.

Niespecjalnie się natrudzili, bo gospodarze reagowali statycznie. Przy golu André Silvy żaden z bardzo oddalonych od niego środkowych obrońców nawet nie drgnął. Drugiego wbił Kamil Glik, który próbował ratować sytuację już beznadziejną. Przed trzecim – poprzedziło go długie grillowanie Polaków plątaniną podań – Kurzawa nie potrafił nadążyć za Bernardo Silvą, nie dostał też wsparcia od partnerów.

Portugalczycy zatriumfowali w nietypowym dla siebie stylu. Choć potwornie trudno ich pokonać, to zazwyczaj wygrywają po wysiłku, minimalnie. A tym razem spędzili wybitnie przyjemny, niemal relaksujący wieczór. Po trafieniu Błaszczykowskiego na 2:3 mogli dołożyć jeszcze cały wór goli. Od awansu do turnieju finałowego Ligi Narodów dzieli ich najpewniej punkt, na którego uciułanie mają dwa listopadowe mecze – rewanż z Polską u siebie i Włochami na wyjeździe. Ich rywale zmierzą się natomiast w niedzielę, znów na Stadionie Śląskim, w meczu o utrzymanie w Dywizji A. Przegrany spadnie.

Po kolejnej tragedii mundialowej kibice zaczęli ponownie patrzeć na reprezentację jak na zgraję nieudaczników, którzy nawet jeśli coś niekiedy wygrają, to tylko w tym celu, by zaraz potężnie przegrać. W powszechnej świadomości piłkarze prawie z dnia na dzień spadli niemal na dno tabeli. Scenariusz właśnie się powtórzył, wszak po obiecującym remisie w Bolonii sprzed miesiąca nadzieje ożyły. Tym razem jednak Polacy mogą spaść na spód prawdziwej tabeli.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.