Ebola wraca

Gazeta Wyborcza - - WYDARZENIA - ROBERT STEFANICKI

Po trzech latach przerwy ebola znów zbiera śmiertelne żniwo. W Kongu przybywa ofiar epidemii. W zachodniej części Demokratycznej Republiki Konga ebola zaatakowała po raz pierwszy w maju. Zmarło ponad 50 osób, ale do lipca udało się ją opanować. Nie na długo. Kolejne przypadki zauważono już w sierpniu, tym razem na wschodzie, gdzie Kongo graniczy z Rwandą, Ugandą i Burundi. W tym regionie od wielu lat toczy się wojna domowa, głównie o kontrolę nad kopalniami rzadkich metali.

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) z poniedziałku jest już 122 zmarłych i 200 zarażonych.

Gorączka krwotoczna ebola jest znana od 1976 r., wcześniej jednak zawsze samoczynnie zanikała po zabiciu najwyżej kilkuset mieszkańców afrykańskiego interioru. Aż wiosną 2014 r. rozpełzła się po zachodniej Afryce. W Liberii, Sierra Leone i Gwinei zmarło ponad 10 tys. osób. Trudno ją kontrolować, gdyż łatwo się przenosi przez płyny ustrojowe i do zakażenia wystarczy przelotny kontakt z nosicielem. W szczytowym momencie epidemii umierał co drugi zakażony.

Epidemię udało się w końcu opanować, choć choroby nie wyeliminowano całkowicie i było jasne, że zaatakuje znowu. W międzyczasie przyspieszyły prace nad szczepionką i nowymi lekarstwami, WHO opracowała procedury szybkiego reagowania.

W Kongu personel medyczny rozmieszczono w ciągu tygodni, a nie miesięcy od pierwszych zachorowań. Łącznie walką z epidemią zajmuje się na miejscu około 450 osób, połowa z WHO, reszta z organizacji pozarządowych. Szczepionka działa, dla chorych są dostępne dwie eksperymentalne kuracje, a mimo to rokowania nie są zbyt optymistyczne. – Jesteśmy w krytycznym momencie epidemii – powiedział przed tygodniem dyrektor generalny WHO dr Tedros Adhanom Ghebreyesus na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Lekarstwa nie wystarczą. Kluczem do sukcesu jest szybkie zidentyfikowanie i izolacja chorych oraz wszystkich, z którymi mieli kontakt. Tymczasem na afrykańskiej prowincji zdarza się, że zabobonni, nieufni ludzie nie chcą nawet uwierzyć w istnienie wirusa, a co dopiero zmienić tradycje i zachowania. Trudno ich namówić np. do porzucenia zwyczaju dotykania zmarłych. Poważną przeszkodą są też toczące się w Kongu działania zbrojne, ataki na cywilów i duża liczba uchodźców.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.