W PULI 250 TYS. USD

Turniej z cyklu Women’s Tennis Association w Polsce to jeszcze wydarzenie nieczęste, choć Katowice organizują taką imprezę od 2013 roku.

GEM - - Front Page -

BEZ AGNIESZKI

Jednak samo zorganizowanie turnieju to dopiero połowa sukcesu; drugą jest zawsze obsada, a konkretnie obecność gwiazd. Mamy „własną” gwiazdę pierwszej światowej wielkości, która do stolicy Górnego Śląska przyjechała, ale... Agnieszka Radwańska z powodu kontuzji barku wycofała się z gry jeszcze przed pierwszym meczem.

SZANSA DO WYKORZYSTANIA

Brak Radwańskiej to szansa dla innej polskiej zawodniczki, Magdy Linette, która już dotarła do ćwierćfinału w którym zmierzy się z Pauline Parmentier z Francji.

Nasza rakieta numer jeden nie ma zresztą szczęścia do WTA Open Katowice, choć może lepiej byłoby napisać, że to katowicki turniej nie ma szczęścia do Agnieszki Radwańskiej. W pierwszej edycji, w 2013 roku, nie mogła wystąpić, ponieważ regulamin WTA nie pozwala zawodniczkom z pierwszej dziesiątki światowego rankingu zagrać w ciągu roku więcej niż w jednym turnieju takiej rangi, jak katowicki, a Radwańska na początku wspomnianego roku wystąpiła w podobnej imprezie w Auckland. Wysłała potem do Rady Zawodniczek prośbę o zgodę na start w stolicy Górnego Śląska, ale wyjątek nie został zrobiony. Przyjechała jednak do Katowic i zagrała w pokazowym meczu mikstów, w parze z Mariuszem Fyrstenbergiem przeciwko Marcie Domachowskiej i Marcinowi Matkowskiemu. Z trybyn obserwowało ten mecz cztery tysiące widzów; jak na spotkanie bez stawki bardzo dużo. Oczywiście wcześniej i później Aga vel Isia udzielała wywiadów i rozdawała autografy, jak na prawdziwą gwiazdę przystało.

Dwa półfinały

Rok później, w drugiej edycji WTA Katowice Open, Agnieszka Radwańska wystąpiła już bez przeszkód. Otrzymała naturalnie numer jeden rozstawienia. Dotarła do półfinału, gdzie trafiła na Francuzkę Alize Cornet. Rywalka była lepsza, a dobrą dyspozycję potwierdziła później w finale. Radwańska numerem jeden w Katowicach była również w ostatniej edycji turnieju - w 2015 roku. I podobnie jak dwanaście miesięcy wcześniej awansowała do 1/2 finału, gdzie trafiła na Włoszkę Camilę Giorgi. Znów do ostatecznej rozgrywki Polka nie awansowała, a różnica polegała na tym, że Giorgi finał przegrała - ze Słowaczką Anną Schmiedlovą.

Kłopoty z barkiem

W tym roku po bardzo dobrych wynikach Agnieszka awansowała aż na drugie miejsce światowego rankingu i, choć kilka dni przed Katowicami spadła na miejsce trzecie, to oczywiście w WTA Open znów miała „jedynkę” i tym razem już na pewno miała katowicki turniej wygrać. Tym większe było więc zaskoczenie, gdy na specjalnie zwołanej konferencji prasowej ogłosiła, iż uraz barku, z którym zresztą zmaga się od pewnego czasu, nie pozwoli jej na występ w „Spodku”. - Odczuwałam kłopoty z barkiem już na turnieju w Miami. Nie jestem coraz młodsza, organizm potrzebuje czasu na regenerację. Po dwóch katowickich półfinałach, teraz miało być do trzech razy sztuka. Ten trzeci raz trzeba będzie odłożyć na przyszły rok - skwitowała nasza najlepsza od lat tenisistka, która w pierwszej rundzie miała spotkać się ze Słowaczką Magdaleną Rybarikovą. Szybko jednak okazało się, że Rybarikova też wycofała się z tego turnieju.

A grać trzeba

Oczywiście brak Agnieszki Radwańskiej to wielka strata dla prestiżu katowickiego turnieju, ale - jak śpiewał Farrokh Bulsara, czyli Freddie Mercury z zespołem „Queen” - show must go on. A na jakość tego show pracowały dwie Polki, Paula Kania i Magda Linette, które marzyły o pójściu w ślady Isi. Linette najpierw miała zagrać w kwalifikacjach. Ponieważ jednak WTA nie przyznała tzw. special exempt - czyli miejsca dla zawodniczki dobrze grającej w zawodach ostatniego tygodnia - w to miejsce do turnieju głównego awansowała Polka. 24-letnia Magda w pierwszej rundzie pokonała Ukrainkę Anastazję Szoszynę 6:1, 7:6 (7-5). W drugim secie prowadziła 5:2 i miała trzy piłki meczowe, a wygrała dopiero po tie-breaku. W kolejnej rundzie trafiła na Szwajcarkę Stefanie Voegele. Natomiast Kania w ostatniej chwili dostała tzw. dziką kartę do turnieju głównego, ale na marzeniach o wielkim wyniku się skończyło, bo już w pierwszej rundzie odpadła po trzech setach ze Szwajcarką Viktoriją Golubic 7:6 (7-2), 1:6, 2:6. Łatwo więc być nie mogło, bo wielkie cele miały: obrończyni pierwszego miejsca, wspomniana już wcześniej Anna Karolina Schmiedlowa, a także ubiegłoroczna finalistka, pogromczyni Radwańskiej, Camila Giorgi. Giorgi w pierwszej rundzie pokonała Alieksandrę Sasnowicz z Białorusi 6:4, 6:4. Jej rodaczka, Francesca Schiavone wyeliminowała Walerię Strachową z Ukrainy 6:4, 6:3, a trzecia Włoszka, Karin Knapp, powalczyła z Brytyjką Naomi Broady, ale jej nie sprostała - 7:6 (8-6), 4:6, 4:6. A Schmiedlova tytułu nie obroni, ponieważ poległa w pierwszej rundzie z Francuzką Pauline Parmentier, i to jak - 2:6, 0:6.

Kandydatki na gwiazdy

O powrocie na tron marzyła zwyciężczyni sprzed dwóch lat, Alize Cornet, która - przypomnijmy - zatrzymała wówczas Radwańską, a teraz na początek wygrała z Isabellą Szinikową z Bułgarii 6:2, 6:7 (5-7), 6:3. Niestety dla niej, wczoraj została pokonana przez Francescę Schiavone. Włoszka pokonała Alizé Cornet 7:6, 6:1. Słowacja miała w tym roku w „Spodku” bardzo silną reprezentację, bo oprócz Schmiedlovej grały Dominika Cibulkova i Daniela Hantuchova. Określenie „grały” dotyczy także Hantuchovej, która podobnie jak Kania, ale w dużo mniej reprezentacyjnym stylu przegrała na inaugurację 1:6, 1:6 z Jeleną Ostapenko z Łotwy. Warto dodać, że Hantuchova - jedna z najstarszych uczestniczek WTA Katowice Open - zarobiła na tenisie ponad dziesięć milionów dolarów, ale teraz jest w takiej sytuacji, że do głównego turnieju w „Spodku” musiała przebijać się przez eliminacje, w których pokonała 14-letnią Polkę z Dąbrowy Górniczej, Maję Chwalińską. Było 6:0, 6:2 dla Słowaczki, ale przy okazji dowiedzieliśmy się, że Maja na korcie zarobiła dotychczas... 68 dolarów! Do kwalifikacji stanęły jeszcze cztery Polki: Weronika Falkowska, Katarzyna Kawa, Wiktoria Kulik i najbardziej z nich znana, Katarzyna Piter. Wszystkie niestety bez powodzenia.

tym’ W roku po bardzo dobrych wynikach Agnieszka awansowała aż na drugie miejsce światowego rankingu i, choć kilka dni przed Katowicami spadła na miejsce trzecie, to oczywiście w WTA Open znów miała „jedynkę” i tym razem już na pewno miała katowicki turniej wygrać

pow’rocie O na tron marzyła zwyciężczyni sprzed dwóch lat, Alize Cornet, która - przypomnijmy - zatrzymała wówczas Radwańską, a teraz na początek wygrała z Isabellą Szinikową z Bułgarii 6:2, 6:7 (5-7), 6:3. Niestety dla niej, wczoraj została pokonana przez Francescę Schiavone. Włoszka pokonała Alizé Cornet 7:6, 6:1.

CZY MAGDA LINETTE GODNIE ZASTĄPI AGNIESZKĘ RADWAŃSKĄ? PO ZACIĘTYM BOJU WYGRAŁA ZE STEFANIE VOEGELE 1:6 7:5 6:2, WCHODZĄC TYM SAMYM DO ĆWIERĆFINAŁU.

W UBIEGŁYM ROKU NA DRODZE PO ZWYCIĘSTWO CAMILI GIORGI STANĘŁA ANNA SCHMIE- DLOVA, KTÓRA W TYM ROKU ODPADŁA W PRZEDBIEGACH. CZY CAMILI UDA SIĘ TYM RAZEM SIĘGNĄĆ PO GŁÓWNĄ NAGRODĘ?

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.