TAK BYŁO: GALA KSW 31

UZNANA PRZEZ WIELU KIBICÓW I SPECJALISTÓW ZA NAJLEPSZĄ W HISTORII KONFRONTACJI SZTUK WALKI GALA KSW 31 W ERGO ARENA GDAŃSK / SOPOT ZAPISAŁA SIĘ ZŁOTYMI LITERAMI W DZIEJACH POLSKIEJ SCENY MIESZANYCH SZTUK WALKI

KSW News - - News -

Błyskawiczne nokauty, zwroty akcji, finezyjne poddania i trzyrundowe wojny były ozdobą kolejnego wydarzenia, które odbyło się w gdańsko-sopockiej ERGO ARENIE.

MAĆKOWIAK VS GUŁAŚ

Kartę wstępną otworzył pojedynek w wadze ciężkiej pomiędzy dwoma debiutantami. Stawiany w roli zdecydowanego faworyta Jędrzej „Wałujew” Maćkowiak szybko przekonał się, że będzie musiał mocno zapracować na zwycięstwo, gdy już w pierwszych wymianach w stójce dwukrotnie dał się zamroczyć o wiele mniejszemu Marcinowi „Jagodzie” Gułasiowi. Młody zawodnik z Poznania popisał się jednak dojrzałością i sprowadził lokalnego fightera na ziemię, aby dojść do siebie. Tam Ankosiak zaczął metodycznie rozbijać reprezentanta Piranha Grappling Team i na kilka sekund przed końcem pierwszej rundy zasypał go uderzeniami, które przekonały sędziego do przerwania.

GRUDNIEWSKI VS SZULAKOWSKI

Drugie starcie było z kolei przykładem typowego zestawienia stójkowicz vs grappler. W tej parze lepsze okazały się umiejętności parterowe Grzegorza Szulakowskiego. Reprezentant olsztyńskiego Arrachionu zupełnie zdominował Patryka Grudniewskiego i przez ponad dwie i pół rundy kontrolował poznaniaka, po czym z łatwością zapiął duszenie zza pleców.

NARKUN VS CELIŃSKI

Seria kończenia walki przed czasem nie zostawała przerwana w zestawieniu otwierającym główną kartę majowej gali KSW. Nieznacznie faworyzowany Karol Celiński nie sprostał światowej klasy brazylijskiemu jiu-jitsu Tomasza Narkuna i szybko odklepał tę samą technikę, którą chwilę wcześniej skutecznie zastosował jego kolega klubowy. „Żyrafa” zaprezentował się ze świetnej strony w każdym elemencie pojedynku. Najpierw w stójce po kliku wymienionych ciosach w brawurowy sposób sprowadził „Cebulę”, a następnie na ziemi pokazał wszystkim, czemu uznawany jest za jednego z najlepszych grapplerów w Europie.

SILVA VS KARAOGLU

Jay Silva, znany z historycznej trylogii z Michałem Materlą, nie sprostał potężnej sile Aziza Karaoglu w starciu w kategorii średniej. Niemiec podszedł do rywala zupełnie bez szacunku dla jego uderzeń i już po upływie minuty ruszył z serią niezwykle mocnych i precyzyjnych ciosów. Sędzia szybko przerwał pojedynek, by uchronić nieprzytomnego Amerykanina od kolejnych trafień.

JEWTUSZKO VS SZYMUSZOWSKI

Były mistrz KSW w wadze lekkiej, Maciej „Irokez” Jewtuszko nieudanie zadebiutował w wyższej kategorii wagowej, ale pokazał, że będzie dużym wyzwaniem dla wszystkich zawodników dywizji półśredniej. Katem szczecinianina okazał się Kamil Szymu- szowski, który popisał się doskonałymi zapasami oraz świetną obroną przed próbami duszeń. W każdej z trzech rund obalany Berserker próbował zaskoczyć rywala gilotyną, lecz „Szymek” nie dał się ani razu złapać na technikę kończącą podopiecznego Piotra Bagińskiego. Po piętnastu minutach energicznego starcia lepszy na kartach punktowych okazał się zawodnik Gracie Barra Łódź.

RELJIC VS VEGH

W pierwszej podczas majowego wieczoru walce o pas Federacji KSW Goran „Ghost” Reljić zwyciężył po bardzo wyrównanym boju z Attilą „Pumukli” Veghiem. Przez dziesięć minut pojedynku obaj zawodnicy skupiali się wyłącznie na technikach bokserskich i częstowali się pojedynczymi ciosami. W trzeciej odsłonie fighterzy postanowili rzucić wszystko na jedną kartę i ruszyć do zdecydowanego ataku. Rozpoczął Reljić, który zapiął niezwykle ciasne duszenie na szyi przeciwnika. Kiedy wydawał się, że Słowak zaraz odklepie lub straci przytomność, zdecydował się na rozwiązanie, które na zawsze zostanie w pamięci wszystkich oglądających galę KSW 31. „Pumukli” wykonał – wraz z uczepionym za jego plecami rywalem – gwiazdę w powietrzu i z całym impetem runął na ziemię tak, że głowa Chorwata potężnie uderzyła o matę. Chwile później zamroczeni zawodnicy – jeden po duszeniu, drugi ze względu na upadek – wstali na nogi i do ostatniej sekundy walczyli o przekonanie do siebie sędziów. Ci niejednogłośnie zdecydowali, że lepszy był Goran Reljić i to on został nowym mistrzem KSW w wadze półciężkiej.

BEDORF VS GRAHAM

Trzecia od góry karty walka także zakończyła się decyzją. Pojedynek wagi ciężkiej zwyciężył na punkty mistrz Federacji KSW, Karol Bedorf. Wygrana nie przyszła jednak reprezentantowi Ankosu i szczecińskich Berserkerów łatwo. Choć przez większość starcia „Coco” kontrolował przebieg pojedynku i bez problemu sprowadzał Australijczyka, a tam zdobywał kolejne dominujące pozycje, to w połowie boju doszło do sytuacji, która mogła zakończyć konfrontację na niekorzyść Polaka. Graham ruszył bowiem z szarżą ciosów i udało mu się nawet powalić jednym z nich Bedorfa. Kiedy wy- dawało się, że sędzia zaraz wkroczy i zakończy walkę ze względu na liczbę uderzeń, które lądowały na twarzy szczecinianina, ten doszedł do siebie, przywarł do rywala i odwrócił pozycję. Po piętnastu minutach sędziowie nie mieli kłopotów ze wskazaniem wygranego i jednomyślnie opowiedzieli się po stronie mistrza.

PUDZIANOWSKI VS GRACIE

Dużo mniej na zakończenie pojedynku musieli czekać fani w kolejnym starciu. W drugiej walce wieczoru gali KSW 31 Mariusz Pudzianowski zaprezentował 14 000 tysiącom widzów zgromadzonych w ERGO ARENIE oraz milionom przed telewizorami potężną siłę, która drzemie w jego niezwykle muskularnym ciele. „Pudzian” już w 21. sekundzie powalił na deski Rollesa Gracie, członka legendarnej rodziny wojowników, i udowodnił wszystkim, jak ogromne postępy zrobił w tej płaszczyźnie walki. Mieszaniec Białej Rawskiej ustrzelił przeciwnika kombinacją, która – jak się później okazało – szykowana była przez jego trenerów przez cały okres przygotowań. Szybki nokaut zafundo- wany Gracie’emu świadczy zatem nie tylko o coraz lepszej technice byłego strongmena, ale i o jego znakomitym przygotowaniu taktycznym do pojedynku. Porażka była na tyle dotkliwa, że Amerykanin symbolicznym gestem pozostawienia rękawic w klatce dał wszystkim sygnał, iż zamierza pożegnać się z walkami na zasadach MMA na dobre.

MATERLA VS DRWAL

Wisienką na torcie gali KSW 31 był pojedynek na szczycie wagi średniej. Naprzeciw siebie stanęły dwie legendy: mistrz Federacji KSW Michał Materla oraz jeden z prekursorów mieszanych sztuk walki w Polsce, Tomasz Drwal. Oczekiwania związane z tym starciem okazały się uzasadnione i kibicie mieli okazję obejrzeć niecałe piętnaście minut boju na najwyższym światowym poziomie, w którym zaobserwować można było każdy element składający się na to, co rozumiemy pod skrótem MMA. „Cipao” po raz kolejny zachwycił wszystkich ogromnym sercem do walki i kilkukrotnie wychodził z opresji po trafieniach „Goryla”. Berserker zaprezentował także świetne umiejętności zapaśnicze i w każdej rundzie potrafił sprowadzić rywala na ziemię, a tam nieustannymi atakami zmuszał go do ucieczek z niedogodnych pozycji. Na minutę przed ostatnim gongiem Materla złapał Drwala w rzadko spotykany w MMA krucyfiks i zaczął wyprowadzać ciosy, które raz za razem trafiały w twarz bezbronnego przeciwnika. Sędzia pojedynku dał dużo czasu krakowianinowi na wydostanie się spod podopiecznego Piotra Bagińskiego, lecz ten nie potrafił znaleźć drogi do ucieczki. W związku z takim obrotem spraw na cztery sekundy przed końcem pojedynek został przerwany, a Michał Materlę ogłoszono zwycięzcą.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.