BIEGACZE DLA BIEGACZY

ROZMAWIAMY Z ORGANIZATOREM MARATONU BIESZCZADZKIEGO: MIROSŁAWEM BIENIECKIM

Maraton Bieszczadzki - - News -

Dlaczego Maraton Bieszczadzki jest tak wyjątkowy? Pytam, bo ludzie chcą tu być i o tej imprezie mówi się najczęściej w samych superlatywach. Wam nie trzeba „słodzić”, bo ludzie sami to robią.

MB: - Szukaliśmy dla tej imprezy atrakcyjnego miejsca. Takiego, w którym można zrealizować podobny projekt do Biegu Rzeźnika. Ten ma właściwie ograniczoną liczbę uczestników. Nie chcieliśmy jednak wchodzić na tereny Parków Narodowych. Jednocześnie myśleliśmy o atrakcyjnej trasie, która może przyjąć więcej uczestników niż „Rzeźnik”. Wiedzieliśmy też, że takie jest zapotrzebowanie biegających ludzi. Maraton Bieszczadzki jest więc odpowiedzią na wszystko to, o czym myśleliśmy i czego potrzebują ludzie.

Pan jako organizator wyczuwa boom na bieganie w Polsce? Bo o tym mówi się niemal bez przerwy.

MB: - Rzeczywiście, wszędzie mówi się, że jest boom, ale jest też druga strona. Mam na myśli fakt, że główne imprezy maratońskie w naszym kraju straciły uczestników w porównaniu z poprzednimi latami. To wynika też z ilości i natężenia imprez w całej Polsce. Trzeba więc tworzyć biegi atrakcyjne dla uczestników. I liczę, że Maraton Bieszczadzki jest atrakcyjny dla wszystkich, ma w sobie coś, co przyciąga.

A co jest wyjątkowego w Maratonie Bieszczadz- kim? Żeby nie ułatwiać: co jest atrakcyjnego poza niezwykle urokliwymi Bieszczadami?

MB: - Poza Bieszczadami? Wtedy odpadają epitety opisujące to wyjątkowo piękne miejsce, ale w porządku. Myślę, że wyjątkowi są ludzie, przede wszystkim wolontariusze i wolontariuszki, jak właśnie podpowiada mi żona. To świetna ekipa, która tworzy wyjątkowy klimat. Do tego dochodzą atrakcje Cisnej. To nie jest miejscowość jaką znają ludzie, którzy podróżują po kurortach turystycznych. Jest inne, przyciągające i ciekawe. Miejsce, które warto poznać i zobaczyć samemu. Poza tym, wrócę do Bieszczad. Mają w sobie otoczkę dzikości. Ci wszyscy artyści, którzy je opisywali też to wyczuwali. Co tu dużo mówić – są naprawdę piękne i wyjątkowe.

Ile osób-uczestników Maratonu Bieszczadzkiego je obejrzę z poziomu maratończyka?

MB: - Około tysiąca osób jest na liście zgłoszonych. Myślę, że ostatecznie na starcie stanie około 800. To praktycznie trzy razy więcej niż rok temu, podczas pierwszej edycji.

Tempo rozwoju waszej imprezy jest więc imponujące. gdyby tak je utrzymać...

MB: - Gdyby się udał... Trudno to utrzymać, choćby z tego względu, że musimy brać pod uwagę możliwości bazy noclegowej w Cisnej.

Ale w ciągu kilku lat sytuacja może się zmienić.

MB: - Pewnie, że tak. Wraz z rozwojem Cisnej jesteśmy w stanie przygotować imprezę na trzy czy nawet pięć tysięcy uczestników.

Ile lat może to potrwać?

CHCEMY ROBIĆ FAJNE, PRZYJAZNE DLA LUDZI ZAWODY. TO WYNIKA TEŻ TROCHĘ Z TEGO, ŻE MY, JAKO ORGANIZATORZY, SAMI JESTEŚMY ZWIĄZANI Z BIEGAMI LUB SAMI BIEGAMY.

MB: - Nie wiem i nie chcę strzelać. Mamy jednak wielkie ambicje. Chcemy, żeby Bieg Rzeźnika z „Rzeźniczką” oraz Maraton Bieszczadzki z imprezami towarzyszącymi były najbardziej docenianymi wyścigami górskimi w Polsce. Chcemy robić fajne, przyjazne dla ludzi zawody. To wynika też trochę z tego, że my, jako organizatorzy, sami jesteśmy związani z biegami lub sami biegamy. Robimy więc takie imprezy, w jakich sami chcielibyśmy uczestniczyć.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.