SPRAWA DWÓCH MIŁOŚCI

SZOSY MOCNO W GÓRĘ I MOCNO W DÓŁ, WIĘC AŻ TAK ŁATWO NIE BĘDZIE - MÓWI MIROSŁAW BIENIECKI, GŁÓWNY ORGANIZATOR ZIMOWEGO MARATONU BIESZCZADZKIEGO.

Maraton Bieszczadzki - - News -

Chyba nie sam Pan przygotowuje taką imprezę?

Mirosław Bieniecki: - Organizujemy to jako Fundacja Bieg Rzeźnika z Gliwic oraz klub biegowy OTK „ Rzeźnik”, których jestem prezesem. Wspomagają nas Urząd Marszałkowski Województwa Podkarpackiego, Gminne Centrum Kultury i Ekologii w Cisnej, firmy jak choćby Marma Polskie Folie i Garmin oraz osoby prywatne. Obok Zimowego Maratonu Bieszczadzkiego w porozumieniu z nami organizowany jest przez Nadleśnictwo Cisna bieg narciarski „ Tropem Wilka”.

Impreza narciarska odbywa się równocześnie?

MB: - „ Tropem Wilka” zostanie rozegrany dzień wcześniej, w sobotę 24 stycznia.

To jaka jest największa impreza, którą pan o tej porze roku organizował?

MB: - Właśnie Zimowy Maraton Bieszczadzki. Już zgłosiło się 900 uczestników, a lista będzie otwarta niemal do ostatniej chwili. Nie ma limitu zgłoszeń; zmieści się nawet 5 tysięcy osób!

Liczba zgłoszeń jest już większa niż zwykle? MB:

- To jest pierwsza edycja tej imprezy.

Ale Pan na pewno ma „podbudowę” w organizacji takich zawodów.

MB: - Oczywiście. Robiliśmy już między innymi „ Bieg Rzeźnika”, letni Maraton Bieszczadzki, a w innym rejonie na przykład na Śląsku, Półmaraton Gliwicki.

Zimowy Maraton Bieszczadzki to bieg górski, ekstremalny?

MB: - Nie. To jest zimowy bieg szosowy, ale trzeba pamiętać, że w Bieszczadach juz leży 40 centymetrów śniegu, a kto wie co będzie w niedzielę? Będą więc elementy biegu górskiego, bo szlak powiedzie tak zwanymi drogami stokowymi przygotowanymi przez wspomniane już Nadleśnictwo Cisna i Lasy Państwowe. Raz będzie mocno w górę, raz mocno w dół. Na pewno nie będzie zbyt łatwo. Raczej nikt z uczestników swojej „życiówki” tu nie poprawi.

Więc jednak nie jest to bieg dla każdego...

MB: - Dla wszystkich może być Zimowa Bieszczadzka Dycha rozgrywana jak element Zimowego Maratonu, chociaż całość też może być dla każdego. Ale to przecież maraton - 42 kilometry - więc chyba nie dla nowicjuszy.

A gdy załamie się pogoda?

MB: - Organizatorzy i biegacze muszą być przygotowani na każde warunki pogodowe i tak zapewne będzie. Z naszej strony wszystko będzie przygotowane, by zadbać o tak dużą grupę ludzi.

Ponieważ zarejestrować się na miejscu trzeba w przeddzień biegu, jaki macie pomysł na „ zagospodarowanie” czasu przybyłym?

MB: - W sobotę umilać czas gościom będziemy na przykład muzycznie. W Centrum Kultury i Ekologii zagrają: zespół „ Wiewiórka na drzewie”, także zespół „ Leniwiec” wykonujący poetyckie teksty Edwarda Stachury i utwory „ Starego dobrego małżeństwa”, a na rockowo zagra zespół „ DiAnti”. Wstęp oczywiście będzie wolny.

BĘDĄ ELEMENTY BIEGU GÓRSKIEGO, BO SZLAK POWIEDZIE TAK ZWANYMI DROGAMI STOKOWYMI PRZYGOTOWANYMI PRZEZ WSPOMNIANE JUŻ NADLEŚNICTWO CISNA I LASY PAŃSTWOWE. RAZ BĘDZIE MOCNO W GÓRĘ, RAZ MOCNO W DÓŁ. NA PEWNO NIE BĘDZIE ZBYT ŁATWO

Ile osób będzie zaangażowanych bezpośrednio przy Zimowym Maratonie?

MB: - Około sześćdziesięciu, z czego pięćdziesięciu wolontariuszy na trasie, którzy będą dbać o uczestników, podając na przykład napoje. Chciałbym dodać, że w ostatnich dniach dogadaliśmy się w tej kwestii z Coca- Colą. Oczywiście biegacze na trasie będą mogli liczyć na każdy rodzaj pomocy.

A u pana większa jest mi- łość do Bieszczadów czy do biegania? MB:

- Są identyczne. Od dawna jeździłem w Bieszczady, a od dwunastu lat organizujemy „ Bieg Rzeźnika”. Wrośliśmy już w panoramę tych gór.

Jeśli kocha pan bieganie, to raczej nie od wczoraj... MB:

- Trenowałem lekką atletykę w Zabrzu u słynnego na Śląsku trenera Klausa Czecha. Biegałem na 5000 metrów i 3000 z przeszkodami.

Więc w Zimowym Maratonie pan pobiegnie? MB:

- Raczej spróbuję na Dychę, mam nadzieję że się uda. Poza tym nie mogę w niedzielę całkowicie poświęcić się bieganiu, będąc w grupie odpowiedzialnych za Maraton.

To czego przed imprezą można panu życzyć? MB:

- Przed wszystkim, żeby nikomu nic się nie stało i żeby było dość mroźno i śnieżnie. Wtedy Maraton Bieszczadzki będzie miał swój urok, a mamy ambicje zbliżyć się organizacyjnie do Maratonu Warszawskiego.

Czy te biegi w ogóle można porównywać?

MB: - Nie w tym najprostszym schemacie, ale Maraton Warszawski 10 lat temu miał, tak ja my dzisiaj, 900 uczestników, a dzisiaj w stolicy biega 7 tysięcy ludzi.

Ale mówił pan o 5 „bieszczadzkich” tysiącach...

MB: - Siedem też się zmieści!

Rozumiem, że Warszawski pan sam przebiegł?

MB: - Kilka razy!

Jaką pan ma „ życiówkę” na 42 kilometry?

MB: - Niespecjalną - 2 godziny 56 minut – ale już jej nie poprawię, bo wtedy byłem 20 kilo... młodszy.

Dziękujemy za rozmowę.

Mirosław Bieniecki - główny organizator Zimowego Maratonu Bieszczadzkiego, ale również Ultramaratonu Bieszczadzkiego i Biegu Rzeźnika.

W Bieszczadach już leży około 40 centymetrów śniegu. A ile przybędzie go do weekendu?

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.