TO BĘDZIE WYJĄTKOWY DEBIUT BIEGOWY W MIEŚCIE

ROZMAWIAMY Z MIROSŁAWEM BIENIECKIM, ORGANIZATOREM PÓŁMARATONU GLIWICKIEGO

Maraton Gliwicki - - PIERWSZA STRONA -

Imprezę, jaką przygotowujecie w Gliwicach, traktuje pan jak wyzwanie?

Na pewno to wielkie wyzwanie, bo dla nas jako organizatorów to pierwszy miejski bieg. Nie mieliśmy dotąd doświadczenia z wieloma sprawami, o jakich trzeba pamiętać przy okazji takiej imprezy. Jest więc sporo pracy. Z jednej strony jest łatwiej niż w górach, gdzie dotąd skupialiśmy nasze działania, ale z drugiej – samo zabezpieczenie ulic wymaga od nas zgrania działań wielu służb. A do tego w Gliwicach tym służbom też brak doświadczenia, bo dotąd był tu jeden bieg, ale na dziesięć kilometrów, więc impreza znacznie mniejsza. Dajemy sobie jednak radę, spokojnie. Mamy swoją markę i musimy o nią dbać. Mam nadzieję, że nie będzie żadnych „wtop”.

Ile osób weźmie udział w biegu?

Tuż przed tym, kiedy za- częliśmy rozmawiać, zamawiałem koszulki dla uczestników. Dokładnie 1500 sztuk. To więcej niż się spodziewaliśmy, bo sądzę, że ostatecznie na starcie stanie ponad 1300 ludzi. Kiedy zaczynaliśmy przygotowania i rozmawialiśmy z Urzędem Miejskim, zakładaliśmy, że sukcesem będzie około 500-600 uczestników. Po cichu liczyłem na tysiąc. Mamy więcej, ale to nie taka różnica, która powodowałaby problemy.

Można powiedzieć, że już zapisaliście po swojej stronie sukces.

Pewnie tak. Korzystamy trochę z naszej renomy. I z tego, że jak dotąd nie było w Gliwicach podobnych imprez, więc ludzie są ciekawi i będą chcieli spróbować.

To pierwsza edycja, ale, jak rozumiem, nie ostatnia.

Chcemy kontynuować or- ganizację tej imprezy. I liczymy, że za rok uczestników będzie jeszcze więcej. Naszym wzorem jest półmaraton warszawski. To największa tego typu impreza w Polsce i chcemy się od nich uczyć, bo są perfekcyjnie zorganizowani. Zresztą, uczymy się nie tylko od nich.

” KIEDY ZACZYNALIŚMY PRZYGOTOWANIA I ROZMAWIALIŚMY Z URZĘDEM MIEJSKIM,

Dotąd robiliście biegi górskie. Da się jakoś porównać imprezy?

Zawsze się da, choć to trudne. Organizacyjnie na przykład w górach jest mnóstwo elementów, o których trzeba pamiętać, choć nie ma tylu zagrożeń, co w mieście. Trudno mi jednak o wszystkim mówić już teraz, bo w mieście przeprowadzimy pierwszą imprezę.

Ile osób jest zaangażowanych w pracę?

Około czterystu wolontariuszy, może nawet więcej. Przyjeżdżają z różnych stron, zgłosi- ło się sporo młodzieży szkolnej. W ciągłej pracy jest też kilkanaście osób i robią to od kilku miesięcy. Normalnie potrzeba około roku na przygotowania takiej imprezy. My mieliśmy trzy miesiące. Mając więcej czasu moglibyśmy zorganizować więcej imprez towarzyszących, ale i tak jest dobrze. Chociaż przez ostatnie dni pracujemy przez całą dobę.

Pan jako organizator wyczuwa boom na bieganie w Polsce? Bo o tym mówi się niemal bez przerwy.

Rzeczywiście, wszędzie mówi się, że jest boom, ale jest też druga strona. Mam na myśli fakt, że główne imprezy maratońskie w naszym kraju straciły uczestników w porównaniu z poprzednimi latami. To wynika też z ilości i natężenia imprez w całej Polsce. Trzeba więc tworzyć biegi atrakcyjne dla uczestników.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.