PÓŁMARATON NA NOWEJ TRASIE

Z MARKIEM TRONINĄ ROZMAWIA MAGDA OSTROWSKA-DOŁĘGOWSKA

Maraton Warszawski - - Front Page -

Nie będzie startu na Moście Poniatowskiego, ani mety na błoniach Stadionu Narodowego i kilometrów pokonanych Alejami Jerozolimskimi. Pożar uszkodził nie tylko Most Łazienkowski ale i pochłonął pozwolenia na wiosenne biegi uliczne w Warszawie. Przedstawiamy projekt nowej trasy warszawskiego półmaratonu ze startem na Placu Piłsudskiego. O surowych kryteriach, jakie musiała spełnić opowiada dyrektor imprezy – Marek Tronina.

Magda Ostrowska-Dołęgowska: Dlaczego trasa musiała ulec zmianie? Przecież nie prowadziła Mostem Łazienkowskim.

MT: - Nie, ale przez zamknięcie tego mostu przeorganizowano ruch w Warszawie i trzeba uwzględnić wiele wyśrubowanych kryteriów żeby nie zatkać miasta.

Jakie to kryteria?

MT: - Żadnych mostów, co doskonale rozumiem, bo i tak nie jest ich za dużo. To sprawia, że bieg musi być po jednej stronie Wisły. Praska strona się do tego kompletnie nie nadaje. Strasznie ciężko jest znaleźć miejsce, w którym można zrobić bazę. Oczywiście nie mówię o Stadionie Narodowym i jego okolicy, ale ta odpada z innych względów. Niestety Stadion jest w miejscu, które stało się głównym węzłem komunikacyjnym w mieście. O ile start tam można sobie wyobrazić bo to zajmuje ok. 15 minut, ale ciężej jest z metą, bo ludzie przybiegają na nią długo. Ciężko jest też zrobić trasę, która ma 21 km.

Więc zostaje lewa strona Wisły.

MT: - Tak. A tu ograniczeń też jest wiele. Musimy znaleźć miejsce na bazę, na start i metę. Nie chodzi już o zbudowanie wyjątkowego Miasteczka Maratońskiego. Jesteśmy ograniczeni własnymi potrzebami. Nie da się zrobić bazy w byle jakim parku, w którym jest piękna trawa, bo jeśli będzie choć trochę mokro to kilkanaście tysięcy ludzi utonie w błocie.

I zniszczy park. Jakie jeszcze ograniczenia stoją przed Wami?

MT: - Na pewno nie można przeciąć osi Alei Jerozolimskich. Bo to miejsce zebrało cały ruch z zachodu na wschód. Więc należałoby zrobić trasę po jednej stronie tej osi.

A wiadukt?

MT: - No dobrze, ale jeszcze jest powrót. Za chwilę zaczyna się remont na Wołoskiej. Nie będą jeździć tramwaje. Na osi północ-południe, po lewej stronie Wisły będzie funkcjonowała już tylko jedna oś tramwajowa – Puławska-Marszałkowska-Mickiewicza itd. Nie można więc przeciąć torów bo byśmy zablokowali tę jedyną linię. Oczywiście trzeba też poprowadzić trasę tak żeby nie poblokować wyjazdów z osiedli, domostw. To wcale nie jest takie oczywiste. I trasa musi mieć 21 km i wiadomo ile metrów. Przy tylu ograniczeniach, trzeba naprawdę nieźle polawirować żeby taki dystans osiągnąć.

I jak Wam wyszło układanie tych puzzli?

MT: - Myśmy pierwszą koncepcję mieli taką, że wystartujemy na Placu na Rozdrożu i skończymy gdzieś przy Agrykoli. Ale nie byliśmy w stanie poprowadzić trasy tak żeby dystans się zgodził. Bo jak się wbiega na Ursynów – normalny kierunek w tej sytuacji – to można się stamtąd wydostać na część powsińską właściwie jednym miejscem, czyli rezerwatem w Natolinie. Ale to był dystans prawie 22 km, za nic nie dało się tego skrócić.

A ulica Orszady?

MT: - Znam te uliczki i stwierdziłem, że są tak wąskie, że tam doszłoby do rękoczynów. A zresztą, tam z kolei jest za krótko. Jest jeszcze jedno ograniczenie. Chcielibyśmy powalczyć o jak najlepsze wyniki sportowe. Liczymy na to, że przygotowująca się pod naszą opieką do półmaratonu Kasia Kowalska zawalczy o rekord Polski.

Ona już kiedyś triumfowała w półmaratonie w Warszawie. To było podczas 6. edycji?

MT: - Tak, do dziś ma najlepszy wynik spośród Polek, które startowały u nas w półmaratonie.

Nowa trasa musi więc być szybka.

MT: - Przede wszystkim musi spełniać kryteria regulaminowe. A jednym z takich kryteriów jest na przykład to, że różnica wysokości między startem a metą musi mieć do jednego promila dystansu. Plus odległość między startem a metą też nie może być większa niż 50 procent dystansu. I to też nam parę wariantów wyeliminowało.

Na przykład?

MT: - Startując na Placu na Rozdrożu i kończąc na dole, na Szwoleżerów mamy jakieś 25 metrów, a musi być maksimum 21. I nie ma tego jak rozwiązać. To naprawdę trudne, nie ma zbyt wielu wariantów. Ten, który przedstawiliśmy Inżynierowi Ruchu jest rozsądny, nie jest trudny komunikacyjnie. Zresztą nie demonizujmy, mamy do czynienia z biegiem, który trwa trzy godziny i się przesuwa.

A kto podejmuje decyzję o zatwierdzeniu nowej trasy?

MT: - To jest dość skomplikowana sprawa. W uproszeniu, takie decyzje podejmuje Biuro Drogownictwa w porozumieniu z Inżynierem Ruchu, który jest częścią tego biura, tudzież z Zarządem Dróg Miejskich, Transportu Miejskiego itd.

Ilu ludzi pobiegnie przez Warszawę 29 marca podczas jubileuszowej edycji?

MT: - Już teraz zbliżamy się do 12,5 tysiąca nadanych numerów startowych, a jeszcze został miesiąc do biegu.

Czy był taki moment, że obawialiście się, że biegu nie będzie? Jakie globalne konsekwencje miałyby miejsce? Poza tym, że telefony by się urywały bo ludzie chcieliby odzyskać wpisowe.

MT: - Musielibyśmy wymyślić coś alternatywnego. Nie zastanawialiśmy się nad tym, nie było czasu. Trzeba było działać.

Macie praktykę z 2002 roku, gdy Maraton Warszawski odbył się

na pętlach w Ogrodzie Saskim.

MT: - Tak, ale na 11 000 tysięcy ludzi to już nie widzę takiego rozwiązania. Chyba że jak The World Run – każdy biegnie u siebie w domu. Pewnie, że niewielkie ryzyko było, wszystko się może zdarzyć. Jeżeli z dnia na dzień odwołano maraton w Nowym Jorku – zdarza się nawet najlepszym.

Z tym, że o huraganie w Nowym Jorku, z którego powodu odwołano bieg wiedział cały świat…

MT: - Dokładnie. U nas nawet nie wszyscy wiedzą co się stało z mostem. To nie jest kataklizm. Dla ludzi z zagranicy, nawet z innych miast, fakt, że miałoby się odwołać tak dużą imprezę z powodu wyłączonego z ruchu mostu byłby niezrozumiały. Abstrakcyjny.

Racja. Kto, zwłaszcza z zagranicy, wróci do Warszawy jeśli dowie się, że zamiast wziąć udział w imprezie, za którą zapłacił, na którą kupił bilet lotniczy i trenował parę miesięcy, może pobiegać sobie po Lesie Kabackim. A jeśli już mówimy o potencjalnych stratach – jaki jest budżet imprezy?

MT: - Jeśli policzyć wszystko wyjdzie między 1,5 a 2 miliony.

Pozostawię to bez komentarza. Powiedz mi na zakończenie – czego biegacz, który się zarejestrował i zapłacił może się spodziewać 29 marca?

MT: - Trasy na życiówkę. I to fajnej trasy. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że jest fajniejsza niż poprzednia. Ja bym z chęcią pobiegł.

RÓŻNICA WYSOKOŚCI MIĘDZY STARTEM A METĄ MUSI MIEĆ DO JEDNEGO PROMILA DYSTANSU. PLUS ODLEGŁOŚĆ MIĘDZY STARTEM A METĄ TEŻ NIE MOŻE BYĆ WIĘKSZA NIŻ 50 PROCENT DYSTANSU.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.