WARSZAWA MA SWÓJ MARATON

JAK MARATON WARSZAWSKI – NIEGDYŚ MARATON POKOJU – ZMIENIAŁ SIĘ PRZEZ LATA?

Maraton Warszawski - - 25 września 2016r -

Trzydzieści lat temu maraton w Warszawie nie miał atestu PZLA, uczestnicy nawet nie marzyli o pacemakerach, punkty odżywcze przypominały niedbałe stragany, a zwycięzca nie odjeżdżał nową furą, tylko musiał dźwigać do domu obraz „wielce cenionego artysty”.

ROK 1979

30 września 1979 r. odbył się w Warszawie I Maraton Pokoju. Na etapie planowania nikt nie spodziewał się oszałamiającej frekwencji – pierwszy masowy maraton w Polsce – chociaż otwarty zarówno dla zawodowców, jak i amatorów – nie mógł zgromadzić tłumów. A jednak! Bieg ukończyło aż 1861 zawodników, w tym 59 kobiet. Czas zwycięzcy też był zaskakująco dobry – Kazimierz Pawlik osiągnął linię mety po 2 godzinach, 11 minutach i 34 sekundach! Radość z sukcesu nie trwała jednak długo, bo wkrótce po biegu okazało się, że trasa maratonu była… o jakieś 1,5 kilometra za krótka! Nagrodami w biegu nie były – jak dziś – samochody, a obrazy wybitnych polskich malarzy.

ROK 1982

Odbycie się IV Maratonu Pokoju Przez długi czas stało pod znakiem zapytania. W końcu w Polsce trwał stan wojenny, bieganie zeszło więc na dalszy plan. Ostatecznie się udało! Upał w końcówce września był ogromny i choć na starcie stanęło ponad 2000 osób, do mety dobiegło 1727 zawodników. Czasy zwycięzców też nie zachwyciły – żaden mężczyzna nie złamał bariery 2:20, a żadna kobieta nie pobiegła poniżej 3 godzin! Edycję z 1982 roku tak wspomina „Życie Warszawy”: [Biegacze] bardzo różnie zachowywali się po minięciu mety. Jedni byli nieobecni myślą i obojętni na to, co się dzieje wokoło, inni rozradowani widokiem ludzkich istot gorliwie podstawiali do pocałowania swoje zalane potem twarze, jeszcze inni wyciskali pocałunki na rączkach 16-letnich panienek. Bardziej dbali o swój wygląd, poprawiali fryzury przed wbiegnięciem na stadion. Większość była zmęczona i nie myślała o tym, żeby zrobić dobre wrażenie na widzach i ładnie wyglądać na zdjęciu fotoreportera. Zachowanie ich dyktował stan zmęczenia. Byli tacy, którzy natychmiast kładli się na murawie. Tych ostatnich ostrzegał doktor Albin Czech, mistrz Polski w maratonie w roku 1961: – Chodzić, panowie, chodzić, nie wolno siadać ani kłaść się, bo za parę lat połamią was korzonki.

ROK 1984

Ta edycja była przełomowa pod względem trasy. Wcześniej Maraton Pokoju biegł z dala od centrum stolicy, na wschodzie. Tym razem trasa została poprowadzona w sercu miasta, pierwszy raz na terenie lewobrzeżnej Warszawy. Ta zmiana budziła wiele niepewności – szczególnie trudne były dwa fragmenty: podbieg ulicą Karową (legendarny do dziś) oraz kostka brukowa na ul. Freta. Taki wariant pozwalał za to na zachęcenie większej liczby mieszkańców stolicy do kibicowania przy trasie, choć – pechowo – akurat końcówka września w 1984 r. była wyjątkowo chłodna i mocno jesienna.

STANISŁAW WSPOMINA:

Aż przyszła chwila, kiedy musiałem się napić. I tu przykra niespodzianka – na punkcie były gazowane napoje. Nie pić nie można, maratonu nie da się przebiec w tempie i na sucho. A po kilku łykach złamało mnie w pół. Stałem, próbowałem iść, klękałem. Powoli przemieszczałem się Wisłostradą. Z czasem zacząłem truchtem przemieszczać się w kierunku mety. Na mecie czas – 3:03:43, ponad dwanaście minut wolniej niż rok wcześniej. W efekcie tylko czterem zawodnikom udało się pobiec w czasie poniżej 2:30, a żadna spośród kobiet nie złamała 3 godzin. Rok później trasa Maratonu Pokoju wróciła na prawy brzeg Wisły.

ROK 1988 OSIŃSKI

BYLI TACY, KTÓRZY NATYCHMIAST KŁADLI SIĘ NA MURAWIE. TYCH OSTATNICH OSTRZEGAŁ DOKTOR ALBIN CZECH, MISTRZ POLSKI W MARATONIE W ROKU 1961: – CHODZIĆ, PANOWIE, CHODZIĆ, NIE WOLNO SIADAĆ ANI KŁAŚĆ SIĘ, BO ZA PARĘ LAT POŁAMIĄ WAS KORZONKI

Piękna jubileuszowa edycja – Maraton Pokoju odbył się po raz dziesiąty. Idealny moment na zmiany. Warszawski maraton doczekał się mocnego sponsora – japońska firma SEIKO zajęła się pomiarem czasu, rozstawiając punkty pomiarowe co 5 km, tak jak działo się to na maratonach w Nowym Jorku, Tokio czy Londynie. Po raz kolejny zupełnie zmieniła się trasa biegu. Początek tradycyjnie na Stadionie Dziesięciolecia, ale dalej powrót na lewą stronę Wisły przez Dworzec Gdański i na południe – Trakt Królewski, Sobieskiego, aż do Wilanowa. Powrót Wisłostradą do Mostu Syreny (mniej więcej tam gdzie teraz jest Most Świętokrzyski), znowu przez Wisłę i do mety na Stadionie Dziesięciolecia. Trasa Maratonu Pokoju po raz pierwszy zyskałaatest PZLA! Warto też wspomnieć o cennych nagrodach. Najszybszy mężczyzna (po raz pierwszy Warszawiak – Paweł Tarasiuk, 2:17:37) dostał Fiata 126p, a najszybsza kobieta (Stefania Kozik, 2:55:34) – kolorowy telewizor. Może to właśnie dzięki takim nagrodom walka na trasie była tak zacięta?

ROK 2000

Wiele się zmieniło w Maratonie Pokoju. Chociażby nazwa – w 1992 roku maraton w stolicy stał się Maratonem Warszawskim, choć na numerach startowych zmiany jeszcze nie wprowadzono. W roku 2000 impreza odbyła się wyjątkowo nie na początku jesieni, a w maju – dokładnie siódmego. Zmiana wprowadzona po to, aby ułatwić maratończykom zdobycie minimów olimpijskich PZLA. Zawodnicy walczyli o tytuł mistrza i mistrzyni Polski w upale. Część elity nie wytrzymała temperatury i zeszła z trasy. Zwycięzca maratonu – Mirosław Plawgo – osiągnął czas 2:15:57, który nie wystarczył do kwalifikacji na Igrzyska Olimpijskie. Niemiła niespodzianka czekała na biegaczy na mecie. Organizatorzy na jakiś czas stracili czujność i doszło do… kradzieży medali. Zniknęła większość z nich, przez co nagrodzonych pamiątkowym krążkiem mogło być tylko 300 pierwszych zawodników. W 2000 roku po raz pierwszy rozegrano w Warszawie półmaraton.

ROK 2002

XXIV edycja Maratonu Warszawskiego była edycją wyjątkową pod każdym względem. A to dlatego, że maraton ten miał się nie odbyć. Organizatorzy wydali oficjalne ogłoszenie, że z powodu braku środków bieg się nie odbędzie. Mieszkańcy stolicy nie chcieli jednak do tego dopuścić – przerwać dwudziestoparoletnią tradycję? Kilkuosobowej grupie zapaleńców udało się zorganizować maraton (łącznie ze znalezieniem sponsorów!) w ciągu niecałych dwóch miesięcy. Nie zabrakło też uczestników – na starcie stanęło kilkaset osób. Bieg ukończyło 307 zawodników, w tym 11 kobiet, 15 obcokrajowców. Z czasem 2:30:02 wygrał Dimitrijs Slesarionoks z Łotwy, a wśród kobiet triumfowała Warszawianka Marlena Żołnowska z czasem 3:36:19.

kontynuacja, strona 8.

Plakat I edycji Maratonu Pokoju z 1979 roku. Archiwum Fundacji „Maraton Warszawski”

Numer startowy z VI edycji biegu

Pamiątkowy medal z XXX edycji Maratonu Warszawskiego.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.