ZAWISZA NIE SKŁADA BRONI

DO UNIKNIĘCIA DEGRADACJI ZAWISZY NIE WYSTARCZY NAWET ZWYCIĘSTWO W CHORZOWIE. BY MARZENIA BYDGOSZCZAN SIĘ ZIŚCIŁY, KONIECZNIE PUNKTY MUSZĄ STRACIĆ TAKŻE RYWALE W KIELCACH LUB ŁĘCZNEJ, A O TO BĘDZIE JEDNAK SZALENIE TRUDNO.

Niebieska eRka - - Zapowiedź -

Najbliższy przeciwnik „Niebieskich”, Zawisza Bydgoszcz, jest w najtrudniejszej sytuacji z zespołów walczących jeszcze o utrzymanie się w T-Mobile Ekstraklasie. Do uniknięcia degradacji „Rycerzom” nie wystarczy nawet zwycięstwo w Chorzowie. By marzenia bydgoszczan się ziściły, koniecznie punkty muszą stracić także rywale w Kielcach lub Łęcznej, a o to będzie jednak szalenie trudno.

TUZIN PUNKTÓW DO KRESKI

Los bydgoszczan rozstrzygnie się zatem w ostatniej 37. kolejce ligowej, ale i tak za ich postawę wiosną należą się podopiecznym Mariusza Rumaka wielkie brawa. Bo czy ktoś mógł przypuszczać, że zespół, który na koniec roku, po rozegraniu 19. kolejek, miał osiem punktów straty do wyprzedzającego go w tabeli chorzowskiego Ruchu i aż 12 punktów do kreski oznaczającej bezpieczeństwo, wiosną zacznie regularnie punktować? A jednak 38-letni szkoleniowiec, zimą pogodził się ze stratą swoich gwiazd: Michała Masłowskiego, Bernardo Vasconcelosa i Herolda Goulona, i spokojnie walczył o punkty, choć kibice skonfliktowani z prezesem Radosławem Osuchem pogrzebali już zespół – wystawiając 16 trumien na boisku - i nie przychodzili licznie na stadion, by dopingować drużynę.

OdKRYCIE WIOSNY

Zawisza przez wiele kolejek po zimowej przerwie pozytywnie zaskakiwał nie przegrywając meczów i mozolnie odrabiając straty. Zespół z Bydgoszczy z taką determinacją walczył o pozostanie w piłkarskiej elicie, że zdobywał komplety punktów w konfrontacjach z tak silnymi rywalami jak Wisła Kraków czy Lech Poznań. Po zwycięstwie w Chorzowie Zawisza opuścił nawet na moment ostatnie miejsce w tabeli, jednak nie udało się ani razu wyskoczyć nad kreskę spadkową. Była na to szansa w przedostatniej kolejce ligowej, warunkiem było zwycięstwo nad gliwickim Piastem. Ta sztuka się jednak nie udała, na boisku padł bezbramkowy remis. - Wiedzieliśmy, że jedna sytuacja może zdecydować o wyniku tego spotkania. Dlatego byliśmy sparaliżowani, nie potrafiliśmy skonstruować klarownych okazji do zdobycia bramki - oceniał trener Rumak, który miał 48 godzin na przygotowanie zespołu do bitwy „na śmierć i życie” w piątek w Chorzowie. - Szkoda, że nie wykorzystaliśmy jednej z dwóch szans bramkowych na zwycięstwo z Piastem, bo wtedy bylibyśmy w dużo lepszej sytuacji. Wcześniej odrobiliśmy sporą część punktów, które jesienią straciliśmy. Co z tego, skoro nam teraz może tego jednego „oczka” zabraknąć? Dlatego w Chorzowie musimy dać z siebie wszystko, musimy koniecznie wygrać spotkanie z Ruchem. Trener kazał nam podnieść głowy, po czym dodał, że wszystko jest jeszcze do ugrania - Bartłomiej Pawłowski deklarował, że „niebiesko-czarni” absolutnie nie złożyli broni, choć w przeciwieństwie do sytuacji przed potyczką z Piastem, mieli świadomość, że teraz już nie wszystko zależne jest od nich.

W ROK PO PUCHARZE

Przez dwa dni bydgoszczanie przede wszystkim koncentrowali się na regeneracji sił, a potem ruszyli na podbój przy Cichej, którą zdobyli już w 25. kolejce - w Bydgoszczy był remis 1:1, ale w Chorzowie, to zespół Mariusza Rumaka był górą wygrywając z podopiecznymi Waldemara Fornalika 2:1. Co ciekawe bramki strzelali w tych dwóch meczach tylko zagraniczni piłkarze: Alvarinho, Andre Micael i Josip Barisić. Teraz bydgoszczanie liczą na powtórkę z rozrywki prolongującą ich nadzieje na uniknięcie degradacji. Paradoksalnie spadek może nastąpić w nieco ponad rok po największym sukcesie klubu w historii. 2 maja 2014 roku na Stadionie Narodowym w Warszawie Zawisza pokonał w finale Pucharu Polski po serii rzutów karnych Zagłębie Lubin, a mecz oglądało 37 tysięcy widzów, z których większość stanowili kibice z Bydgoszczy. Zagłębie po 12 miesięcznej banicji wróciło do ekstraklasy, Zawisza stoi na krawędzi przepaści...

Mimo udanej wiosny, Zawiszy nawet na moment nie udało się opuścić strefy spadkowej

• Poprzednia konfrontacja zakończyła się zwycięstwem Zawiszy. Czas na rewanż!

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.