Bristol

SZTUKA ŻYCIA Nigdy nie pokazał twarzy, ale zna go cały świat. Jego historia zaczęła się w Bristolu. Banksy udowodnił, że street art ma znaczenie

Podróże - - Pierwsza Strona - TEKST I ZDJĘCIA KAROLINA TOMAS

Radość życia w brytyjskiej stolicy street artu

Mimo chłodu kobieta stoi przy parapecie w samej bieliźnie. Włosy ma potargane. Szarpie za rękaw mężczyznę w garniturze, który z furią wygląda przez okno. Drugi mężczyzna jest nagi, jedną ręką trzyma się zewnętrznej krawędzi, drugą usiłuje się zasłonić. Od ziemi dzieli go kilka metrów. W jaki sposób Banksy zdołał umieścić kontrowersyjną pracę tak wysoko, pozostając incognito?

Sławny, choć nieznany. Zna go cały świat, ale tylko garstka osób wie, kim jest naprawdę. Jedno jest pewne – urodził się w Bristolu. W kwestii jego prawdziwej tożsamości krąży kilka teorii. Banksy bywa identyfikowany jako Robert Del Naja, wokalista zespołu Massive Attack, w świecie graffiti znany jako 3D. W miejscach, w których koncertują, często pojawia się nowe dzieło w charakterystycznej dla Banksy’ego technice szablonowej. Spekulacje nigdy nie zostały jednak potwierdzone. Anonimowość jest składową jego wielkiego sukcesu.

W Bristolu sztuka ulicy zaczęła rozwijać się na większą skalę we wczesnych latach 80. Na początku było graffiti, czyli podpisy na ścianach budynków. – Graffiti to sprawne posługiwanie się puszką spreju. Nie ma w nim drugiego dna, liczy się tylko twórca, który po prostu zaznacza terytorium swoim pseudonimem – Tina Altwegg, w kręgach artystycznych znana jako Winged Fox, jest przewodniczką podczas dzisiejszej wycieczki. Where The Wall organizuje spacery śladami sztuki ulicy i pomaga zrozumieć różnice w stylach i technikach. – Z kolei street art niesie jakieś przesłanie, prace skierowane są do publiczności. Czasem mają nas tylko rozbawić, innym razem skłonić do refleksji – precyzuje Tina. W 1989 r. władze Bristolu miały dość. Kolorowe napisy pokrywały coraz więcej murów. Podczas operacji „Anderson” policja zatrzymała 72 młodych twórców. – To miasto nie lubi słuchać, co ma robić – Tina wyjaśnia, że akcja ostudziła artystyczny zapał tylko na chwilę. W połowie lat 90. na ścianie

ratusza )1 przy fontannie pojawił się nurek trzymający wielki korek. „Pulling the plug” w języku angielskim dosłownie znaczy „wyciągnąć wtyczkę”, ale zwrot ma również znaczenie metaforyczne – „skończyć z czymś”. W ten sposób Banksy wyraził swój sprzeciw w kwestii ścigania artystów ulicznych. Jego praca przetrwała ledwie kilka godzin, władze zadbały, żeby nie zdążyło zobaczyć jej zbyt wiele oczu. Humor i prowokacja to obok szablonów ulubione narzędzia Banksy’ego. W 2006 r. jego płótnem stał się budynek dawnej kliniki przy Park Street )2 – w niewielkiej odległości od ratusza. Banksy znał właściciela gmachu, który zgodził się rozstawić przy jednej ze ścian rusztowanie. Wystarczyło przebrać się za ro- botnika – nikt nie podejrzewał, że efektem „remontu” będzie obraz nagiego kochanka zwisającego z okna. Tym razem władze nie mogły nic zrobić – budynek był w rękach prywatnych. Zdecydowano więc przeprowadzić głosowanie internetowe wśród mieszkańców: chcemy golasa w przestrzeni publicznej czy nie? Tylko 7% głosujących uznało, że nagus powinien zniknąć. Największą „galerią” street artu jest Stokes Croft. To dzielnica aktywistów przywiązanych do wszystkiego, co lokalne, i stawiających opór wszelkim przejawom komercjalizacji. W kwietniu 2011 r. wybuchły nawet zamieszki, kiedy w okolicy pojawił się market sieci Tesco. Dzięki wprowadzeniu Tiny na murach nie widzę już bohomazów, doceniam precyzję i dobór kolorów, jestem w stanie rozpoznać podstawowe techniki. Jest tu kilka prac Polaków, jest olbrzymi Chrystus tańczący breakdance, a obok pluszowy miś mierzący koktajlem Mołotowa w trzech policjantów, czyli „Mild Mild West” )3, jedna z ulubionych przez bristolczyków prac Banksy’ego. Kiedy tylko ktoś próbuje zniszczyć dzieło balonikami z farbą, zawsze znajdą się ochotnicy, którzy własnym nakładem naprawiają szkody. Sporo prac znajduje się też w centrum, w okolicach Nelson Street )4. W 2011 i 2012 r. odbył się tu festiwal See No Evil. Wielkoformatowe ślady na budynkach pozostawili artyści z Wielkiej Brytanii, Francji, Polski, USA czy Australii.

Po wielu kontrowersjach sztuka ulicy zadomowiła się w Bristolu na dobre. Jeden z radnych miał nawet powiedzieć, że miasto może pochwalić się trzema głównymi atrakcjami: starą łodzią, mostem i graffiti.

Wodny świat. W 2017 r. „Sunday Times" ogłosił Bristol najlepszym miastem do życia w Wielkiej Brytanii. Jurorzy brali pod uwagę oczywiste czynniki jak stopa bezrobocia, poziom przestępczości czy szkolnictwo, ale docenili również bogaty aspekt kulturalny. W stolicy południowo-zachodniej Anglii nie brakuje miejsc, w których można dobrze zjeść, wypić lokalne piwo i cydr, posłuchać muzyki na żywo lub zobaczyć ciekawe spektakle i wystawy. Bristol ma klimat niedużej miejscowości, ale oferuje wszystko, czym szczycą się wielkie miasta. Na liście zalet nie pominięto również mieszkańców – to oni budują przyjazną atmosferę. Ich radość z życia można poczuć zwłaszcza popołudniami. Gdy biura zaczynają pustoszeć, momentalnie zapełniają się puby. Dzięki swojemu położeniu Bristol jest jednym z najcieplejszych i najbardziej słonecznych miast Wielkiej Brytanii, ludzie chętnie przesiadują więc przy stołach wystawionych przed lokalami. Szczególnie gęsto jest przy King Street )5, Xvii-wiecznej ulicy w historycznym centrum. The Old Duke słynie z codziennych koncertów, głównie jazzowych. Naprzeciwko stoi przechylony Llandoger Trow. Daniel Defoe miał tu spotkać szkockiego żeglarza Alexandra Selkirka, który spędził cztery lata na bezludnej wyspie. Mówi się, że to jego losy były inspiracją

dla „Przypadków Robinsona Crusoe”. Jeśli przy King Street brakuje miejsc, wystarczy przejść na przystań. Część osób po pracy wybiera aktywność – kanały zapełniają się żeglarzami, wioślarzami, grupkami na Sup-ach. Nad wodą znajduje się mnóstwo knajp i większość głównych atrakcji: centrum nauki )6, akwarium )7, galeria Arnolfini )8 oraz M Shed )9, czyli muzeum miejskie. Bristol jest położony przy ujściu rzeki Avon. Niegdyś był jednym z ważniejszych portów w tej części świata, co wpłynęło na szybki rozwój miasta. Przyczyniły się do niego również brytyjskie kolonie. XVIII w. przyniósł wzrost znaczenia Bristolu, ale jednocześnie zapisał się w historii jako niechlubne stulecie. Obok Liverpoolu Bristol stał się centrum handlu niewolnikami. Dziś nikt nie próbuje zatuszować tego okresu. W M Shed niewolnictwu poświęcono część ekspozycji, jeden z mostów nazwano imieniem niewolnika, zwiedzającym udostępniono również dom w stylu georgiańskim !0, w którym można porównać, jak żył brytyjski plantator, a jak jego służba. Nad brzegiem kanału znajduje się też słynna „stara łódź”, posługując się określeniem radnego. To nie byle jaka łajba. „SS Great Britain” !1 jest wielkim osiągnięciem techniki i dumą inżyniera Isambarda Kingdoma Brunela. Przy budowie statku parowego, który pływał na trasach transatlantyckich, Brunel zastosował wiele nowatorskich rozwiązań, jak choćby stalowy kadłub czy napęd śrubą zamiast kół łopatkowych. Wielkość wynalazku robi wrażenie, ale niekoniecznie z poziomu pokładu. Kolosa można zwiedzać od środka. Błądzę w korytarzach, zaglądam do kajut różnych klas, w kuchni wszystko kipi, a kot ugania się za szczurami. Niżej jest coraz duszniej, trafiam do stajni, którą czuć na odległość. Wyobrażenie sobie, jak w XIX w. wyglądała podróż przez ocean, nigdy nie było prostsze.

Symbol, który łączy. W 2002 r. BBC opublikowało ranking 100 najważniejszych Brytyjczyków w historii. Brunel uplasował się na drugim miejscu, tuż za Churchillem. Wyprzedził nawet Darwina, Szekspira i Newtona. Oprócz statku pozostawił Bristolowi również stację kolejową Temple Meads i most zamykający triadę największych atrakcji miasta. Clifton Suspension Bridge !2 jest rozpięty nad rzeką Avon na wysokości 75 m. Został otwarty w 1864 r., już po śmierci inży- niera. Przyglądam mu się z każdej strony. Nic dziwnego, że stał się symbolem Bristolu. Trzyma się w zawieszeniu ponad 150 lat bez większych napraw. Poza tym to właśnie z niego oddano pierwsze na świecie skoki na bungee. Na wzgórzu przy jego krańcu jest niewielkie obserwatorium. Jedne schody prowadzą na wyższe piętra, drugie – w głąb ziemi. Najpierw decyduję się zejść do jaskini. Według legend dawno temu mieszkali w niej dwaj giganci, Goram i Ghyston, zdaniem historyków była tu kaplica. Tunel kończy się balkonem w skalnej ścianie, skąd dobrze widać most i rzekę. Zawracam i wspinam się na sam szczyt, by spojrzeć na okolicę z innej perspektywy. Bynajmniej nie przez okno. Znajduje się tu jedyna w Anglii dostępna dla turystów camera obscura, czyli pierwowzór aparatu fotograficznego. W ciasnym pomieszczeniu razem z kilkoma osobami przyglądamy się okrągłej tarczy, na której odwzorowano ruchomy obraz rzeczywistości. Most pokonują samochody, niebo przecinają ptaki, a na trawie grupa młodych ludzi szykuje piknik. W dzielnicy Clifton jestem codziennie. Nie mogę nacieszyć się widokiem mostu i z uporem maniaka poluję na dobre światło. Poza tym podoba mi się spokój tej części miasta. Blisko centrum, ale jakby inny świat. Clifton góruje nad Bristolem, nie każdy może pozwolić sobie, żeby tu zamieszkać – za widoki trzeba sporo zapłacić. Urocza Royal York Crescent !3 z rzędem pastelowych domów jest jedną z najdroższych ulic w mieście. Od innych dzielnic Clifton dystansuje się również znikomą obecnością street artu. Nawet bez mapy wiadomo więc, gdzie kończy się jedna dzielnica, a zaczyna druga. Stokes Croft to definicja gentryfikacji, jak trafnie zauważyła Tina. Clifton – szyk i elegancja. Wszyscy spotykają się w centrum. Poznanie każdego z tych mikroświatów sprawia, że do Bristolu nie chce się przyjeżdżać – tutaj naprawdę chce się żyć. r

Small Bar 31 King St

Bristol może pochwalić się szeregiem świetnych browarów. Dobre rzemieślnicze piwa znajdziecie w Small Bar. Barmani są prawdziwymi ekspertami i chętnie doradzą, co wybrać z dużej oferty.

Brandon Hill Park St, Avon

Ten stromy park oferuje jedne z najlepszych widoków w mieście, zwłaszcza jeśli wdrapiecie się na szczyt wieży Cabot z 1897 r.

Grain Barge Mardyke Wharf, Hotwell Rd

Nie można wyjechać z Bristolu bez zjedzenia kolacji na łodzi! Na szczęście jest w czym wybierać. Z Grain Barge rozciąga się piękny widok na przystań. Serwują nie tylko pyszne jedzenie i drinki, ale również muzykę na żywo. www.grainbarge.com

Hart’s Bakery 35 Lower Approach Rd

To chyba ulubiona piekarnia każdego bristolczyka. Można kupić tu świeży chleb i różne słodkie wypieki. Ich bułeczki z kiełbasą i tosty z serem są nie z tej planety!

Bristol Ferry

Dobry sposób na poruszanie się po centrum. Prom zatrzymuje się w kilku kluczowych punktach i pozwala zobaczyć miasto z najlepszej perspektywy. W weekend promy wypływają też w dłuższe rejsy.

Milk Thistle Quay Head House, Colston Avenue, obok White Lion

Jeden z kilku „tajnych” bristolskich barów, nazywanych speakeasy. Nie ma żadnego szyldu, są tylko czarne drzwi. Zapukaj lub użyj dzwonka – jeśli lokal jest otwarty i są wolne miejsca, zostaniesz zaproszony do stylowego wnętrza. Obowiązują dżentelmeńskie zasady: dobre maniery, umiar w piciu i nienarzucanie się innym.

Under the Stars Narrow Quay, Harbourside

Ten bar tapas mieści się na łodzi zacumowanej niemal w samym sercu miasta. Panuje tu cudowna atmosfera – i w środku, i na zewnątrz. Idealne miejsce na spotkanie w niedużej grupie.

The Downs Clifton

Ogromny obszar zieleni, świetny na długie spacery, zwłaszcza o zachodzie słońca. Dobrze widać stąd rzekę Avon i słynny most wiszący. W okolicy warto odwiedzić też zoo.

Dundry

Żeby spojrzeć na miasto z dystansu, polecam przejechać się rowerem do Dundry. Wieś znajduje się na wzgórzach na południe od Bristolu, wycieczka w jedną stronę powinna zająć ok. 45 min. Dystans niewielki, ale można się zmęczyć – podjazdy są dość strome.

Hippodrome St Augustine’s Parade

Teatr słynie z wybitnych spektakli, warto wybrać coś z bogatego repertuaru. Wrażenie robi też wnętrze – jeden z lepszych przykładów architektury wiktoriańskiej. www.atgtickets. com/venues/bristol- hippodrome

Smoke & Mirrors 8 Denmark St

Największym atutem pubu są wieczorne pokazy magii i występy stand- uperów. Okazjonalnie gości też pianistów. Ich gry przyjemnie słucha się przy lampce wina ( lub trzech).

Watershed 1 Canon’s Rd

Prawdziwa perełka w samym centrum Bristolu. Jedno z najtańszych kin w mieście, a zarazem przytulna kawiarnia, w której serwują wyśmienitą kawę i śniadania.

@0 POLECA Tina Altwegg Artystka, ma studio w Stokes Croft www.wingedfoxdesigns. co.uk @1

!6 POLECA Shonette Laffy Bristolska foodie, prowadzi bloga www.lifelessorganised.com -

POLECA Magda Rucka W Bristolu od 2 lat, pracuje w HR i studiuje na University of Bristol

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.