Andaluzja

ZAWRÓT GŁOWY El Caminito del Rey to trasa zawieszona nad kanionem rzeki Guadalhorce w Hiszpanii. Odkąd usłyszeliśmy o niej po raz pierwszy, nie dawała nam spokoju

Podróże - - Konkurs - TEKST I ZDJĘCIA JAKUB BOTWINA

OEl Caminito del Rey, Ścieżce Króla, dowiedzieliśmy się w 2014 r., gdy trwał jeszcze jej remont. Filmiki i zdjęcia w internecie pokazujące, dlaczego do tej pory uważana była za jeden z bardziej niebezpiecznych szlaków pieszych w Europie, zrobiły na nas ogromne wrażenie. Nie mogliśmy przestać o niej myśleć... W końcu znaleźliśmy się w Hiszpanii, a dokładniej w Andaluzji. Plan mieliśmy dość ryzykowny, bo tego samego dnia rano zwiedzaliśmy Alhambrę i dopiero po południu mogliśmy ruszyć z Grenady w stronę kanionu rzeki Guadalhorce. Morale było raczej słabe, bo okazało się, że nie ma już biletów dostępnych online. Postanowiliśmy więc przynajmniej zobaczyć trasę z daleka. Sama droga z Grenady do El Chorro jest bardzo malownicza, a widoki – jak żywcem wyjęte z westernowej „Bonanzy”. Zostawiliśmy za sobą restaurację El Mirador Ardales z płatnym parkingiem przy drodze MA-5403 obok wejścia na El Caminito i pojechaliśmy dalej. Zaparkowaliśmy na dziko nad Embalse del Conde de Guadalhorce. Kusiło nas, by poleżeć na plaży i zanurzyć się w turkusowej wodzie sztucznego jeziora – górę wzięła jednak ciekawość i zniknęliśmy w czeluści tajnego skalnego tunelu. Po kilkunastominutowym spacerze szutrową drogą dotarliśmy do wejścia północnego (Acceso Norte). Ku naszemu zaskoczeniu była tu jedynie grupka młodzieży. Sympatyczna pani w kasie spojrza- ła z aprobatą na nasze buty i oznajmiła, że następne wejście jest za 15 min i że oczywiście są bilety. Z niedowierzaniem kupiliśmy wejściówki i założyliśmy kaski. Po krótkim instruktażu (w jęz. angielskim) weszliśmy na szlak i wkrótce znaleźliśmy się na pierwszym odcinku, poprowadzonym pomostami zawieszonymi na skałach. Nagle cała grupa zaczęła robić zdjęcia i się przepychać. Na szczęście nie trwało to długo, towarzystwo rozproszyło się na tarasie widokowym i w zasadzie zostaliśmy sami. Środkowy, około półtorakilometrowy odcinek, to zwykła górska ścieżka z pięknymi widokami na dolinę. Najciekawszy, a zarazem najbardziej znany, jest fragment ostatni – prowadzony na stalowo-drewnianej konstrukcji, zawieszonej nad kilkudziesięciometrową przepaścią, ze spektakularnym mostem linowym. Przy dużym wietrze most bywa niedostępny i trzeba wtedy wracać do wejścia północnego. Mimo wcześniejszych złych prognoz długoterminowych pogoda na El Caminito trafiła nam się idealna: słońce, zero wiatru i temperatura ok. 22 stopni. A nasłuchaliśmy się opowieści o huraganach, zamykaniu trasy oraz dzikich tłumach. Może to szczęście, a może przypadek! r

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.