GOOGLE WYŁĄCZA "MOJE TRASY"

TECHNOLOGIA / ANDROID: PODCZAS JAZDY NA ROWERZE KORZYSTASZ Z APLIKACJI „MOJE TRASY”? NIE MAMY DOBRYCH WIADOMOŚCI

Poland Bike Magazyn Rowerowy - - NEWS - Leszek Waligóra / maratony.net

30kwietnia to nienajlepszy dzień dla 10 milionów osób korzystających z „Moich Tras” podczas przejażdżek i treningów. Tego dnia Google wyłączy tę usługę. Skąd taki ruch? Podobne opcje ma zyskać inna usługa korporacji: Google Fit. By nie dublować programów w portfolio, Google zdecydowało się na usunięcie starszej aplikacji. Co naturalne, nie wszystkim osobom ta sytuacja przypadnie do gustu, zwłaszcza, że trzeba będzie się nauczyć i przyzwyczaić do nowej aplikacji, która podobna do "Moich Tras" nie jest. Co prawda, kolejne zmiany mają przynieść podobną funkcjonalność co "Moje Trasy", ale na chwilę obecną jeszcze trochę daleko tej aplikacji do tego.

CZYM SIĘ WYRÓŻNIAŁY "MOJE TRASY" NA TLE INNYCH APLIKACJI SPORTOWYCH? PO PIERWSZE: PROSTOTA OBSŁUGI

To w końcu element do którego Google przykłada uwagę: produkt był intuicyjny, parę przycisków na „krzyż”. Program był minimalistyczny, dzięki czemu trafiał do wielu. Za pomocą dwóch kliknięć uruchamialiśmy rejestrację trasy. Po zakończeniu trasy, program sam sugerował formę aktywności, a na podstawie danych z mapy podpowiadał jak nazwać trasę (np. od nazwy ulicy). Żadnych zbędnych wodotrysków, dzięki czemu aplikacja była bardzo intuicyjna.

PO DRUGIE: BEZPŁATNA FORMUŁA

Żadnych abonamentów, żadnych ukrytych kosztów, żadnych... reklam. Prosta aplikacja bez zbędnego czekania, czy zamykania okienek reklamowych.

PO TRZECIE: IMPORT / EKSPORT DANYCH

To ważne zwłaszcza dla osób, które chciałyby zachować trasy przejazdu / biegu. Możliwości eksportowe i importowe całkiem rozbudowane: obsługa formatów GPX, KML, CSV, TCX, możliwość eksportowania do map Google, do dysku Google, na pamięć zewnętrzną... a więc wszystko, co potrzebne z zachowaniem niezależności.

PO CZWARTE: STATYSTYKI I WYKRESY

Co prawda w bardzo prostej formie, nierozbudowane... ale dla osób korzystających sporadycznie z takich aplikacji - wystarczające.

PO PIĄTE: MAPA

Mapa co prawda tylko w wersji on-line, ale posiadaczom telefonów z internetem mobilnym wystarczała, by sprawdzić swoją lokalizację, lub by przejrzeć później zapisaną trasę. Osoby bez internetu musiały sobie radzić m.in. poprzez cache.

JEDNAK NIE DO KOŃCA IDEALNA

„Trasy Google" w pewnym momencie zaczęły „cierpieć” na problem "rozdymania". Niewielki program zaczął się przepoczwarzać z czasem w wiele ważącego molocha, co dla starszych telefonów zaczynało stanowić nie lada problem. A to przecież nieco odchodzi od idei prostoty i lekkości. W ostatnich swoich edycjach aplikacja ważyła około 12 MB (waga zależna od wersji telefonu). Niby nic (niektóre programy „kombajny” ważą po 50-60MB), jednak aplikacja nie może działać bez aktualnych „Usług Google Play”, z akcentem na „aktualne”. „Usługi Google Play" to potrzeba zainstalowania dodatkowych około 45MB. Uproszczając, łącznie 67MB za prostą aplikację. Dla nowszych telefonów nie problem, dla starszych już tak.

KORZYSTANIE Z „MOICH TRAS” PO 30 KWIETNIA

Oficjalnie - nie da się (odpowiada za to aktualizacja 2.0.11 z 21 stycznia 2016r.). Teoretycznie - jeśli posiadamy wersję starszą, program powinien działać nadal. W praktyce istnieje spore prawdopodobieństwo, że mechanizm "wyłączenia" został wszczepiony w program już dawno. Co zatem robić?

OPCJA 1: ROZWIĄZANIE ALTERNATYWNE

Sklep Google Play jest pełny lekkich mini trackerów, które funkcjonują podobnie jak "Moje Trasy". Niestety, trzeba uważać: łatwo trafić na aplikacje niedopracowane, z błędami, bądź będące niczym więcej jak tablicą reklamową. Instalując nową aplikację, poczytajmy recenzje i oceny innych, przetestujmy jak się sprawdza na naszym telefonie, a także zwróćmy uwagę na to, czy aplikacja pozwoli eksportować trasy do jednego z popularnych formatów jak GPX, czy KML.

Z lekkich aplikacji naszą uwagę zwrócić może "Runner Up" – otwarta (open source) zaawansowana, spolszczona aplikacja, która poza wyborem rodzaju tre- ningu, czy aktywności, pozwala wyeksportować ślady tras do wielu zaawansowanych aplikacji nawigacyjnych, nie wspominając już o ww. formacie GPX.

Ciekawie prezentuje się również niedoceniana "trainANDtrack" – aplikacja kiedyś płatna, dziś w pełni darmowa. Ciekawą opcją w aplikacji jest możliwość przygotowania awaryjnego smsa, który będzie wysłany na wskazany przez nas numer telefonu.

Prosta, ale równie ciekawie prezentują się aplikacje kształtem imitujące (lub nawiązujące do nich) rowerowy licznik. Ciekawie wypada tutaj polska "CycleDroid" – mała aplikacja z bieżącymi statystykami, czy wykresami przejazdu.

Coraz więcej osób również zwraca też uwagę na polską aplikację Navime, która w swoich opcjach nie odbiega od komercyjnych płatnych rozwiązań. Osoby ze starszymi telefonami mogą się przekonać do jej starszej lekkiej wersji 2.9, która dostępna jest na stronie twórcy.

Generalnie, w sklepie Google jest w czym wybierać jeśli mowa o aplikacjach rejestrujących przejechaną trasę. Nie sposób jest podać tutaj kilkadziesiąt mini i średnich aplikacji, dlatego zachęcamy do własnych poszukiwań.

OPCJA 2: PRZENIESIENIE SIĘ DO „KOMBAJNU”

Instalacja i ewentualny zakup aplikacji / abonamentu sprawdzonych markowych aplikacji, może być dobrym rozwiązaniem dla osób, które nie mają ochoty bawić się w testowanie programów. Warto zwrócić uwagę na to, że "kombajny" często posiadają wersję bezpłatną okrojoną, a także pozwalają często przez określony czas (najczęściej 2 tygodnie) testować bezpłatnie aplikację w wersji pełnej. Z pośród najpopularniejszych "kombajnów" nie sposób nie wymienić takich serii jak: Endomondo, Runtastic, MapMyRide, Strava.

OPCJA 3: INSTALACJA STARSZEJ WERSJI "MOICH TRAS"

Istnieje szansa, że starsze wersje programu będą działały. To rozwiązanie ma jednak jeden zasadniczy problem: starszą wersję – jeśli sami takiej nie zbackupowaliśmy wcześniej – musimy pobrać z innych źródeł, niż oficjalny sklep Google Play. To niestety zwiększa szansę na zainfekowanie telefonu wirusem, czy trojanem (aplikacja, którą będziemy ściągać z nieznanego źródła może być zainfekowana - a na pewno takiej okazji twórcy wirusów nie przegapią).

OPCJA 4: POLUBIENIE SIĘ Z GOOGLE FIT

Ta aplikacja jest rozwijana i rozbudowywana. Całkiem niewykluczone, że lada moment zobaczymy w niej sporo opcji z "Moich Tras", może nawet nawiązujący interfejs. Jest równie intuicyjna, zatem niekoniecznie diabeł musi być taki straszny, jak go malują.

NAJWAŻNIEJSZE TO: BACKUP TRAS!

Jak to powiadają, są tacy, co robią backup i tacy, co będą go robić. Niezależnie od tego na jaki ruch się zdecydujemy, warto już dzisiaj pomyśleć o wyeksportowaniu tras jeśli korzystaliśmy intensywnie z „Moich tras”. Dzięki temu będzie my mogli później zaimportować je do nowego programu, który być może przypadnie nam do gustu. Jeśli tras nie mamy wiele, warto zapisać je w dwóch formatach - dzięki temu zmniejszamy problematyczność na ich późniejsze importowanie do innego programu.

USZY DO GÓRY

Grunt to się nie poddawać technologii. Zawsze przecież można przeprosić się ze starymi rozwiązaniami, otworzyć standardową mapę, ustawić prędkościomierz na rowerze i znów założyć zeszyt w którym będziemy notować przejechane kilometry.

W SKLEPIE GOOGLE JEST W CZYM WYBIERAĆ JEŚLI MOWA O APLIKACJACH REJESTRUJĄCYCH PRZEJECHANĄ TRASĘ

Prostota i intuicyjność - to cechowało jedną z najpopularniejszych aplikacji do do rejestrowania tras treningów

Runner UP to otwarta aplikacja. Dostępna jest również na platformie androidowych projektów open source: F-Droid

„trainANDtrack!” po lewej i polski „Cycle Droid” po prawej

Od paru tygodni ten komunikat wita użytkowników „Moich tras”

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.