NOWINY, CZYLI KORONA ŚWIĘTOKRZYSKA

Poland Bike Magazyn Rowerowy - - POLAND BIKE -

Niewątpliwie będzie to najtrudniejszy z dotychczasowych etapów. W tym sezonie porównywalny będzie jeszcze jedynie ten w Wąchocku. Obydwa etapy w ramach Korony Świętokrzyskiej - zwieńczenie tego sezonu, nieporównywalne z niczym, co można spotkać na Mazowszu. Prawdziwe góry, trasa obfitująca we wszelkie atrybuty mtb. Będą mozolne wspinaczki, szalone (niemal downhillowe) zjazdy, bardzo techniczne single, ale też interwałowe fragmenty czy odcinki, gdzie da się sformować tak lubiane, słynne już „mazowieckie pociągi”.

SZYBKA SELEKCJA

Start z miasteczka usytuowanego w Nowinach na tzw. Placu Festynowym, tuż obok basenu „Perła”. Pierwsze 1000 m to dość stromy podjazd asfaltem, osiągający miejscami prawie 10%. W międzyczasie przejazd pod drogą wojewódzką 762, skręt w prawo, nawierzchnia zmienia się na gruntową, ale podjazd jest kontynuowany przez kolejne kilkaset metrów równie stromo duktem po igliwiu. Wspinaczka kończy się niemal na szczycie góry Trupień. Po pierwszej ostrej selekcji chwila na złapanie oddechu na niebieskim szlaku grzbietem góry Zielona. Od 4 km kolejny sprawdzian (tym razem technicznych umiejętności zjazdowych) na niebieskim szlaku w kierunku leśniczówki Słowik (nieopodal słynnej Jaskini Raj). Między 6 a 9 km interwałowa, ale w sumie dość przyjemna sekcja wzdłuż Miejskiej Góry aż do przejazdu pod trasą S7. Kolejne ponad 2 km to delikatny podjazd najpierw kamienistym szutrem, a następnie asfaltem przez miejscowość Zawada. Po około kilometrze wjazd do lasu, gdzie następuje nawrót na północ i zaliczamy kolejno trawersy po zboczach góry Ciastowej, Plebańskiej i Skwarni. Chwilę potem tasowanie peletonu rozpocznie się na nowo za sprawą kolejnego podjazdu i zdecydowanej zmiany nawierzchni na leciutkie „enduro”. Wszak zbliżamy się do legendarnej Belni.

BELNIA, RZEŹNIA I PIEKŁO

Jednak bez paniki. Na pierwszej rundzie podjedziemy tam stosunkowo łatwym, choć dość stromym podjazdem wzdłuż drogi technicznej. Na drugiej rundzie, gdzie będzie już tylko Max, Belnia będzie zdobywana dużo trudniejszą drogą, która po deszczu jest nazywana przez miejscowych „Rzeźnią”. Na ok. 21 km nastąpi rozjazd dystan- sów: Mini wróci przez Trupień tą samą trasą do mety, a Max ponownie zaliczy downhill „niebieskim” do S7. Tyle, że teraz pojedzie znacznie trudniejszą wersją szlaku przez Pasmo Zelejowskie, a tam na kolarzy czekają kolejno takie atrakcje, jak chociażby Piekło czy Stokówka, a po drugiej stronie w Paśmie Zgórskim ponownie przejazd przez górę Ciastową, Plebańską i Skwarnię. Wszystko to na ok. 12 kilometrowym rozszerzeniu pętli Max. Po drugim przejeździe (na ok. 37 km) trzeba będzie ponownie zmierzyć się z Belnią (ale tym razem wersją dla zuchwałych), a potem już tylko finiszowe kilometry w ślad za zawodnikami z krótszego dystansu.

CO POD KOŁAMI?

Na swojej drodze kolarze spotkają wszystkie bez wyjątku nawierzchnie. Procentowo wygląda to nastę- pująco: mniej więcej po równo kamienistych nawierzchni i szutru, co stanowi w sumie nie więcej niż 30% trasy. Tam zazwyczaj pojedziemy szybciej, o ile przeszkodą nie będzie stromość podjazdu. Na pozostałe 70% składają się piaskowe dukty leśne, dróżki pokryte igliwiem, zjazdy po kamienistych ścieżkach, drogi polne oraz trochę asfaltu po starcie oraz na dojeździe do mety. Co jakiś czas natkniemy się również na odcinki dróg z głębokimi koleinami (czasem wypełnione wodą), gdzie najlepiej jechać środkiem (zazwyczaj porośniętym trawą). Garb po środku ma zazwyczaj min. 60 cm szerokości, ale momentami wymaga dobrego balansu i koncentracji, aby nie zsunąć się do rynienki z wodą. Mimo, że to niemal środek lata, na niektórych odcinkach trasy i tak pewnie napotkacie mokre fragmenty. Połamania kół!

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.