Dajcie, co obiecaliście

Polityka - - Świat -

Jeszcze Syria płonie, jeszcze kurz buntów z 2011 r. nie opadł, a już coraz wyraźniej widać oznaki kolejnej arabskiej rewolty.

wegetujących poniżej granicy ubóstwa, zależy od subsydiowanych placków. Są dziesięć razy tańsze niż na wolnym rynku – prawie darmowe.

Chlebowe protesty doczekały się hasztagu w internecie, ludzie żądali ustąpienia prezydenta Sisiego, a władze tak się przestraszyły nagłego pospolitego ruszenia, że zaraz odwołały obcięcie subsydiów. Mimo to incydent z chlebem pokazał, jak łatwo ponownie Egipcjan zmobilizować. Kto głodzi lud, musi odejść. Odliczanie się zaczęło – napisał na fejsbukowym profilu Hamdin Sabahi, były lewicowy kandydat na prezydenta Egiptu.

30 lat wcześniej i w Polsce zaczęło się podobne odliczanie. Wiosną 1988 r. w Hucie im. Lenina robotnicy też strajkowali pod hasłem „Chcemy chleba i wolności”. Przy wszystkich odmiennościach świat arabski po 2011 r. przypomina Polskę po 1980 r. – zwyciężyła kontrrewolucja, zamordyzm, stan wojenny, społeczeństwo obywatelskie przyduszono. Potrzeba było prawie dekady, by ludzie ruszyli ponownie. Andrzej Paczkowski w książce „Rewolucja

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.