TRIATHLON JEST WYZWANIEM

Warszawski Triathlon Zimowy - - Pierwsza Strona -

ZAPRASZAMY NA ROZMOWĘ Z MARCINEM KURIATĄ, KIEROWNIKIEM DZIAŁU MARKETINGU I ORGANIZACJI IMPREZ W STOŁECZNYM CENTRUM SPORTU AKTYWNA WARSZAWA, WSPÓŁORGANIZATOREM WARSZAWSKIEGO TRIATHLONU ZIMOWEGO, KTÓRY ZNA IMPREZĘ NIE TYLKO OD STRONY ORGANIZACYJNEJ.

WTZ:

26. edycja Warszawskiego Triathlonu Zimowego cieszy się rekordowym zainteresowaniem. Skąd rosnąca popularność tej imprezy? MK: - Na kilka dni przed zawodami mamy zgłoszonych 300 uczestników indywidualnie i 30 drużyn. Myślę, że o tej imprezie jest coraz głośniej przez co dociera do coraz większej grupy odbiorców. Jest to bardzo interesująca impreza. Coraz więcej osób biega i co ważne - coraz lepiej biegają. Ludzie stawiają sobie coraz trudniejsze wyzwania i chcą się sprawdzać. Warszawski Triathlon Zimowy też może być takim ekstremalnym wyzwaniem. Również sama popularność triathlonu robi swoje. Tutaj może nie ma pływania, ale występują elementy zmiany dyscypliny. Jest to także dobry trening. Można tu spotkać naprawdę dobrych zawodników, zwłaszcza na rowerach.

WTZ:

Dlaczego zatem tak oryginalna impreza w pewnym momencie chyliła się ku upadkowi? MK: - Nie było wtedy takiego zainteresowania sportem wśród amatorów i udziałem w imprezach. Widzimy to po statystykach różnych naszych imprez, w tym biegów. Nie było po prostu popytu na takie usługi. Cieszę się, że Triathlon Zimowy utrzymał się przez tak długi czas, nawet jako impreza kameralna i niszowa. Gdyby ktoś to wtedy odpuścił, to może by ta impreza zniknęła.

WTZ:

Brał Pan udział raz w Warszawskim Triathlonie Zimowym w 2012 roku. Jakie są wspomnienia z tego startu? MK: - Wtedy zmagania odbywały się jeszcze na nieco innej trasie. Nie było inwestycji prowadzonych za Torem Stegny, na tych bezdrożach, które teraz są zamknięte. Wtedy była tam wyznaczona duża pętla, po której się biegało i jeździło na rowerze. To była strasznie potworna trasa, pełna głębokich kolein, pokryta śniegiem i skuta lodem. Wszystko utrudniała temperatura, bo było prawie minus 20 stopni. Nie będę już mówił ile razy leżałem ani jak wyglądałem, gdy wróciłem do domu. Na szczęście dotarłem do mety i byłem czwarty… od końca.

WTZ:

Która z konkurencji jest Pana zdaniem decydująca? MK: - Według mnie rower. Mimo, że trochę biegam, to trudno było uzyskać jakąś przewagę przed następnymi konkurencjami. Przypomnę, że wtedy jeszcze bieg był krótszy, bo biegło się nieco ponad 2 km a nie jak teraz 4 km. Dlatego też bieg został wydłużony, żeby wyrównać szanse. Oczywiście łyżwy weryfikują dużo, ale na lodzie pokonuje się tylko 2 km. Natomiast na rowerze jedzie się 12 km. Przy wymagających warunkach dobra technika jazdy decyduje o wszystkim. Z tego powodu tyle razy leżałem i jechałem tak wolno.

BIEG ZOSTAŁ WYDŁUŻONY, ŻEBY WYRÓWNAĆ SZANSE. OCZYWIŚCIE ŁYŻWY WERYFIKUJĄ DUŻO, ALE NA LODZIE POKONUJE SIĘ TYLKO 2 KM. NATOMIAST NA ROWERZE JEDZIE SIĘ 12 KM.

WTZ:

Czego wypada życzyć imprezie, żeby jeszcze bardziej się rozwinęła? MK: - Można pracować nad wyznaczeniem trasy, może wydłużyć niektóre dystanse np. bieganie, żeby zrównoważyć siłę kolarzy. Gdyby został zmodernizowany Tor Łyżwiarski Stegny to rywalizacja toczyłaby się na ciekawym, nowoczesnym obiekcie. To podniosłoby rangę imprezy. Dużo pracy jest też po naszej stronie, żeby zachęcać kibiców do uczestnictwa. Myślę, że ta tendencja się będzie zmieniać, bo kibiców na imprezach sportowych jest coraz więcej, ale wciąż są to skromne liczby. Dodatkowo w tym przypadku wpływ na ilość obserwatorów ma pogoda. Kibic musi mieć ciepło. Ostatnie dwie imprezy przyniosły siarczysty mróz. Ciężko jest wytrzymać 1,5 godziny na chłodzie. Jednak dlatego jest ognisko i inne atrakcje, żeby zapewnić chociaż komfort termiczny. W tym roku może będzie lepiej, bo zapowiada się ciepła odsłona Warszawskiego Triathlonu Zimowego.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.