TO TRIATHLON DLA TWARDZIELI

Warszawski Triathlon Zimowy - - News -

WSPÓŁORGANIZATOREM WARSZAWSKIEGO TRIATHLONU ZIMOWEGO JEST GRZEGORZ WAJS. DOSKONALE ZNANY W ŚRODOWISKU KOLARSKIM. TO ORGANIZATOR CYKLU LOTTO POLAND BIKE MARATHON, CZYLI WYŚCIGÓW AMATORÓW NA ROWERACH GÓRSKICH

Były kolarz zawodowy, medalista mistrzostw Polski, były reprezentant Polski. Z Grzegorzem Wajsem rozmawiamy o zbliżającej się 28. edycji Warszawskiego Triathlonu Zimowego, ale nie tylko.

WTZ:

Współorganizatorem imprezy jest Pan od ośmiu lat, jednak wcześniej bywał na Stegnach w roli kibica? GW:- Gdy jeszcze byłem zawodowym kolarzem, zawsze do startu w Warszawskim Triathlonie Zimowym zachęcał mnie Jarek Chojnacki (kolarz i łyżwiarz, zwycięzca I Triathlonu Zimowego z 1988 roku). Miał to być dobry trening i forma przygotowań. Zawsze chciałem tu wystartować, ale brakowało czasu, bo miałem już wyznaczone zgrupowania. Trudno było to wszystko połączyć. Kilka razy jednak udało mi się tu być jako gość i oglądać Zimowy Triathlon. Bardzo mi się podobała ta rywalizacja. Dodatkowo trzy ciekawe dyscypliny pasowały kolarzowi pod względem treningu w tym okresie. Zimą sporo się bowiem biega, jeździ na łyżwach i oczywiście na rowerze. Jednak frekwencja nie była wtedy duża. Startowało po dwadzieścia osób, a był nawet moment gdy dziesięć.

WTZ:

Jak więc doszło do współpracy z Warszawskim Ośrodkiem Sportu i Rekreacji, a dziś Stołecznym Centrum Sportu Aktywna Warszawa? GW:- Gdy impreza znalazła się w poważnych tarapatach, postanowiłem po prostu zaangażować się w jej organizację i podjąć współpracę z ówczesnym Warszawskim Ośrodkiem Sportu i Rekreacji. Szkoda mi było tej imprezy. Podobały mi się emocje, które towarzyszyły rywalizacji. W tej chwili zbliżamy się do limitu 400 uczestników. Świadczy to o tym, że zainteresowanie triathlonem zimowym na Stegnach jest zdecydowanie większe niż kilka lat temu. Zabawa tu jest przednia.

WTZ:

Zaskoczył Pana tak szybki wzrost zainteresowania Warszawskim Triathlonem Zimowym? GW:- Wydaje mi się, że wcześniej trochę to było inaczej opakowane. My chcieliśmy, żeby to była barwna impreza. Planowaliśmy zorganizować miasteczko dla kibiców, więcej mówić o tym wydarzeniu. Promowaliśmy się głównie w świecie kolarskim. Procentowo wciąż najwięcej mamy kolarzy, później są biegacze, a na trzecim miejscu panczeniści. Jednak te różnice są coraz mniejsze. Myślę, że ludzi przyciąga też ta oryginalność. Jedni uważają, że jest to jedyna taka impreza w Polsce. Ja nie widziałem drugiego takiego wydarzenia na świecie, w wydaniu bieg- łyżwy- rower, chociaż szukałem. To, że od tylu lat Warszawa ma wyjątkową imprezę, to cieszy. Coraz więcej jest tu wydarzeń na wysokim poziomie i mieszkańcy stolicy chcą uprawiać sport u siebie.

WCIĄŻ NAJWIĘCEJ MAMY KOLARZY, PÓŹNIEJ SĄ BIEGACZE I PANCZENIŚCI. JEDNAK TE RÓŻNICE SĄ CORAZ MNIEJSZE.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.