EWA : 3 we Francji

CZĘŚĆ 1

Zagle - - W Numerze - Tekst i zdjęcia Ewa Dziduszko Waldemar Ufnalski

Zamiarem znanej już naszym czytelnikom z poprzednich wypraw załogi Antili 22 było dotarcie z rejonu Strasbourga nad Renem do Carcassonne nad Kanałem Południowym.

Ren (fr. Rhin) – rzeka długości 1230 km ma źródła w Alpach Szwajcarskich i uchodzi do Morza Północnego w Holandii; poniżej Bazylei (fr. Bâle) zbiegają się granice: Szwajcarii, Niemiec i Francji. Dalsze 185 km Renu stanowi granicę francusko-niemiecką. Na Kongresie Wiedeńskim (1815) uznano Ren za „rzekę międzynarodową”, w wyniku czego Szwajcaria uzyskała dostęp do morza.

Górny Ren (350 km od Bâle do Bingen am Rhein), trudny do nawigacji ze względu na kręty nurt, przystosowywano do żeglugi w latach 1842 – 1876 „prostując zakręty”; w roku 1907 dotarły do Bâle pierwsze barki. Po I wojnie światowej (1918 – Traktat Wersalski) prawo do skanalizowania Górnego Renu i wykorzystania go do do celów energetycznych przyznano wyłącznie Francji, która w latach 1932 – 1977 zbudowała 10 stopni wodnych (10 – 15 m) z elektrowniami (100 – 150 MW) i śluzami o wymiarach 185 x 24 (12) m.

Ren poniżej Bazylei „zbocznikowano” w latach 1928 – 1961 Wielkim Ka- nałem Alzackim równoległym do rzeki (fr. Grand Canal d'alsace) o długości 53 km (4 stopnie). Rzeka na wiosnę niesie bardzo dużo wody i szybkość prądu może przekraczać nawet 10 km/h (na odcinku skanalizowanym – 6 km/h). Grand Canal d'alsace przejmuje tylko część wody Renu i maksymalna szybkość prądu nie przekracza 4 km/h. Właśnie z tego powodu zdecydowaliśmy się zwodować „Ewę

3” 65 km powyżej Strasburga – zaledwie 1 km poniżej stopnia Vogelgrün zamykającego Grand Canal d'alsace.

W Colmarze

Po zwodowaniu, jeszcze tego samego dnia, dotarliśmy (20 km lokalnego kanału) do Colmaru położonego w centrum Alzacji.

W zacisznym porcie w Colmarze zatrzymujemy się na cztery dni: pierwszego dnia zwiedzamy miasto, średniowieczną starówkę z malowniczymi zaułkami (domy szachulcowe z XIV – XVI w.), muzeum (w budynku klasztoru dominikanów z XIII w.) z bogatym zbio- rem sakralnej sztuki średniowiecznej, gotycką kolegiatę św. Marcina.

W niedzielę (30.04) jedziemy pociągiem do Strasburga – centrum miasta przecinają liczne kanały i rzeczka L'ill (czyt. „lil”). Uwagę przyciągają, stojące w zieleni na ich brzegach, budynki organizacji europejskich; pod gotycką katedrą Notre Dame (XII – XV w, wspaniała kamieniarka) tłumy ludzi, uzbrojone po zęby patrole i kontrola na wejściu. Pomimo to panuje atmosfera niedzielnego pikniku. Rośnie przedburzowy upał, relaksujemy się podziwiając panoramę miasta z zapory Vaubana – fortyfikacji zbudowanej (1700) przez S. P. Vaubana (naczelnego inżyniera Ludwika XIV).

Kolejnego dnia (2.05) powracamy do portu na L'ille du Rhin i po południu jedziemy rowerami (6 km) do Neuf Brisach – miasta – twierdzy zbudowango (1698 – 1702) „ex nihilo” (w szczerym polu) z rozkazu Ludwika XIV według planów S.P. Vaubana. Kompletnie zachowana fortyfikacja na narysie ośmiokątnym jest wpisana na listę UNESCO – miłośnicy fortyfikacji znajdą tu wszystkie dzieła obronne tej epoki.

W drogę!

Wreszcie (3 maja) nasyceni „krajoznawstwem” wypływamy rankiem na śluzę ( Vogelgrün) zamykającą Grand Canal d'alsace i pokonujemy ją w towarzystwie wielkiej barki. Po podejściu do śluzy należy telefonować do obsługi (na ukaefkę nie reaguje) i czekać na wezwanie.

Drugą śluzę ( Fessenheim) pokonujemy w towarzystwie dwóch barek, a do trzeciej ( Ottmarsheim) zapraszają nas solo. Brzegi kanału umocnione ukośnymi betonowymi płytami wykluczają cumowanie. Jest tu zielono, ale są i liczne obiekty przemysłowe oraz niekłopotliwy ruch transportowy, płyniemy pod prąd z prędkością (mimo wysokiego stanu wody) około 3 km/h. Po pokonaniu 45 km w 9 go- dzin śluzujemy się w Niffer do kanału Rodan – Ren i 3 km dalej cumujemy do pontonu. Po zachodzie słońca przepływa do Mulhouse (pol. Miluza) ogromna barka, więc na wszelki wypadek zapalamy białe światło na noc...

Kanał Rodan – Ren (fr. Canal du Rhône au Rhin) łączy Ren z Saoną – dopływem Rodanu (fr. Saône; czyt. „son”) i pokonuje dział wodny (343 m n. p. m.) między Morzem Północnym oraz Śródziemnym. Budowany (z przerwami) w latach 1783 – 1832; w końcu XIX w. przebudowany na „gabarit Freycinet” (śluzy 39 x 5,2 m; barki do 350 t); obecnie liczy 237 km (112 śluz, 2 tunele) i łączy Saint – Symphorien (Saône) z Niffer (Grand Canal d'alsace). Pierwotnie docierał do Strasburga.

Skanalizowanie Górnego Renu i budowa Grand Canal d'alsace spowodowało (1961) zdeklasowanie, a następnie zdewastowanie odcinka Mulhouse – Strasburg, obecnie trwają prace nad jego rewitalizacją dla celów turystycznych. W roku 1976 rozpoczęto przebudowę kanału do wielkogabarytowej drogi wodnej łączącej Morze Północne ze Śródziemnym, na szczęście (dewastacja doliny rzeki Doubs!) projekt zarzucono (1997). Jego pozostałością jest duża śluza w Niffer i przebudowane śluzy w dolnym biegu Saony.

W kanale

Poranek (4 maja) jest mglisty i deszczowy; jemy niespiesznie śniadanie. Na odcinku Mulhouse – Froidefontaine (41 km) 42 śluzy są obsługiwane ręcznie przez „ruchomego” agenta VNF, który wyprzedza łódkę samochodem. Zgodnie z instrukcją na stronie internetowej VNF, zamiar płynięcia należy zgłosić dnia poprzedniego do godz. 15.00. O 8.30 powiadamiam (telefonicznie) o naszych planach agenta VNF w Mulhouse, który zaprasza nas do płynięcia dalej natychmiast! Startujemy ostro do odległej o 14 km śluzy nr 41 – przyjazny agent spisuje na- sze dane, sprawdza winietę i o 10.00 ruszamy w drogę „z asystą”.

Komory śluz (modernizowanych w XIX w.) nie mają polerów cumowniczych wbudowanych w ścianę – przy różnicy poziomów 2,5 – 3 m z pokładu małej łódki płynącej „pod górkę” nie można samemu zacumować jej w komorze. Nasza asysta działa sprawnie i profesjonalnie – wrota kolejnej śluzy czekają na ogół otwarte i agent odbiera rzucane mu cumy. Przerwa obiadowa 12.30 – 13.30 i płyniemy dalej. Po pokonaniu 24 śluz żegnamy agenta i stajemy w porcie jachtowym w Dannemarie.

Rankiem (5 maja) mgła zalega kanał i okoliczne łąki, jednak słoneczko ją przegania i zapowiada się jasny dzień. Zgodnie z ustaleniami podchodzimy o 8.30 do śluzy, gdzie czeka na nas tym razem młoda dwuosobowa asysta (różnej płci i z dwoma samochodami!). Płyniemy ekspresowo (chyba się gdzieś bardzo spieszą) – do 11.30 pokonujemy 15 śluz (!) i wspinamy się na dział wodny ( Montreux – Vieux). Dalej aż do Morza Śródziemnego będzie z górki.

Po przerwie obiadowej (wyjątkowo dwugodzinnej) pokonujemy jeszcze pięć śluz i żegnamy naszych

towarzyszy. Na kolejnej śluzie dostajemy pilota radiowego i płyniemy. O 16.00 stajemy w zieleni do pomostu przed śluzą Allenjoie, bo na dziś mamy dosyć.

Na południe

Kolejny poranek wita nas lodowatym deszczem i wiatrem. Z pomocą pilota pokonujemy pięć śluz i cumujemy w gminnym porcie jachtowym w Montbéliard – centrum aglomeracji (poniżej 100 000 mieszkańców) w regionie Franche – Comté. W dzielnicy Sochaux znajdują się zakłady koncernu Peugeout – Citroën. Miasto to 2000 lat historii; starówka i zamek (XIII w.) książąt Wirtembergii (siedziba muzeów) oraz park z ciekawą ścieżką dydaktyczną. Szybko zwiedzamy zraszani mżawką lub polewani deszczem.

W niedzielę (7 maja) jedziemy pociągiem (20 km) do Belfort – z racji swojego położenia pomiędzy Wogezami i Jurą na ważnym szlaku komunikacyjnym, miasto i okolice były wielokrotnie rabowane. Po przyłączeniu do Francji (1648) Ludwik XIV zlecił Vaubanowi fortyfikowania miasta. Wielki Projekt Ufortyfikowania Belfort zrealizowano w latach 1687 – 1703, a twierdza, rozbudowana w XIX w., jest zachowana w świetnym stanie. Dwukrotnie oblegana przez Austriaków (1813, 1815) i Prusaków (1870 – 1871) stała się dla Francuzów symbolem woli oporu. F. A. Bartholdi zaprojektował ogromny (22 x 11 m) pomnik Lwa z Belfort. Wykonany (1875 – 1880) z różowego piaskowca stoi u podnóża twierdzy. Dalej kanał wykorzystuje rzekę Doubs, którą co 2 – 5 km spiętrzono kamiennym wałem. Przy brzegu jest kanał do śluzy – na ogół bardzo krótki (50 m).

Po deszczach mamy bardzo wysoką wodę (bliską powodzi) i prąd około 4 km/h. Woda przelewa się z siłą wodospadu przez kamienne wały. Na wejściu do kanału śluzy silny prąd poprzeczny znosi łódkę na kamienie. Płynąc z górki należy manewrować z zapasem bezpieczeństwa – upadek z wodospadu wysokości 3 m grozi co najmniej kompletnym rozbiciem łódki. Strach myśleć o awarii silnika na podejściu do śluzy!

Spokojnie – to tylko awaria!

Śluza nr 35 (Hermite) ulega awarii; wzywamy telefonicznie agenta VNF. Przyjeżdża miła pani w średnim wieku, śluzuje nas i poleca stanąć na noc do pontonu, informując o idącej wysokiej wodzie. Jeżeli do rana poziom wody podniesie się o 10 cm (poniżej każdej śluzy jest wodowskaz) mamy czekać na decyzję, czy można płynąć dalej. Grozi to bowiem zamknięciem wrót powodziowych przed kolejną śluzą. Sytuacja staje się krytyczna – nie wiadomo, ile dni należało by przeczekiwać zbyt wysoką wodę. Obiadokolacja przy akompaniamencie szumu wody przelewającej się przez zaporę, a potem dwukrotnie sprawdzam stan wodowskazu – na szczęście jest bez zmian.

Kolejny (9 maja) poranek zwiastuje zmianę pogody – z doliny Doubs podnosi się mgła, a przez grzbiety gór przewalają się chmury. O świcie sprawdzam wodowskaz – nadal bez zmian! Szybkie śniadanie i płyniemy dalej, ale na wszelki wypadek kotwice i zapasowe suzuki mamy w pogotowiu.

Na trzeciej śluzie dogania nas znajoma już agentka VNF i towarzyszy nam na kolejnych śluzach – wrota czekają otwarte i otrzymujemy instrukcję, jak podchodzić do następnej śluzy. O 12.30 żegnamy się – jesteśmy naprawdę ujęci jej sumiennością i dbałością o nasze bezpieczeństwo.. Dalej płyniemy sami; wspaniały górski krajobraz, zielone góry, strome wapienne klify – góry Jura są ojczyzną dino- zaurów i pterodaktyli. O 17.00 cumujemy do pontonu za śluzą 49 (Malate) 4 km powyżej Besançon.

W Besançon

... stajemy w zacisznym porcie i kolejne dwa dni zwiedzamy miasto i cytadelę. 2000 lat udokumentowanej historii począwszy od epoki gallo-rzymskiej, przyłączone do Francji przez Ludwika XIV ( 1674) zostało ufortyfikowane przez Vaubana, który przebudował (1674 – 1695) cytadelę położoną 150 m nad miastem, nadając jej imponujący kształt. To wpisana na listę UNESCO fortyfikacja, z której murów roztacza się wspaniały widok na dolinę Doubs. Besançon to miasto rodzinne Wiktora Hugo (1802 – 1885) – pisarza i poety (muzeum w domu rodzinnym) oraz braci Augusta (1862 – 1954) i Ludwika (1864 – 1948) Lumière – inżynierów i przemysłowców uznanych za ojców filmu.

Wreszcie 12 maja ruszamy dalej. Zimny wiatr z NW goni chmury, ale nie wymiękamy: po pokonaniu 48 km i 14 śluz cumujemy pod 100-metrowym wapiennym klifem w gminnej „halte fluviale” w Rochefort – sur – Nenon.

Następnego dnia mamy powtórkę z rozrywki – po słonecznym poranku pierwsza ulewa zaskoczyła mnie znów bez sztormiaka; potem już ubrani „bojowo” pokonujemy kolejne śluzy i wczesnym popołudniem (13 maja) przechodzimy ostatnią, zwracamy pilota i wypływamy na rzekę Saonę. Przepłynęliśmy 320 km pokonując 126 śluz!

Trasa rejsu, odcinek 1

Naszym zamiarem w tegorocznym rejsie było dotarcie ze Strasbourga nad Renem do Carcassonne nad Kanałem Południowym (fr. Canal du Midi). Pozbawioną masztu „Ewę (Antila 22) napędzamy uciągową yamahą (8 KM), ale nauczeni doświadczeniami z 2015 roku zamocowaliśmy na pawęży silnik „ awaryjny” (suzuki 6 KM). Łódkę, przewiezioną z portu, zwodowaliśmy 28 kwietnia br. we Francji, w porcie jachtowym na wyspie L'ille du Rhin położonej na Renie naprzeciw Breisach am Rhein (Niemcy).

■■

W śluzie Zillisheim na kanale Rodan- Ren

■■ Colmar - urocze miasto w Alzacji

■■ ■■ Pomnik „ Lwa z Belfort” wykonany ( 1875 – 1880) z różowego piaskowca, stoi u podnóża twierdzy

Rochefort-sur- Nenon pod wieczór niebo się rozpogadza i zasypiamy przy tradycyjnym już szumie wodospadu

■■ Besancon – widok z cytadeli położonej 150 m wyżej; wspaniały widok na dolinę Doubs

■■ ■■ Uwaga – awaria śluzy! Dwa czerwone światłą sygnalizują problem

■■ Ostatnia śluza na Kanale Rodan – Ren. Tu zaczyna się rzeka Saona i... nowy odcinek naszego rejsu, o którym przeczytacie za miesiąc!

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.