Droga do Tokio

Zagle - - W Numerze - Paweł Paterek

Biało-czerwone mistrzynie świata

Największym atutem naszej załogi było równe pływanie w ścisłej czołówce od początku regat. Trzy trzecie miejsca w wyścigach otwierających mistrzostwa dały naszym zawodniczkom pewność siebie. „Przed mistrzostwa- mi świata miałyśmy regaty kontrolne, na których nie poszło nam zbyt dobrze – analizowała po wszystkim Agnieszka Skrzypulec. – Wiele po tych zawodach myślałam, zastanawiałam się co można było poprawić, jak pływać lepiej. Wiedziałam, że wszystko tkwi w naszych głowach. Na mistrzostwa ruszałam więc spokojna i pewna siebie, pamiętając przecież, że w mistrzostwach Europy też dałam radę”. To przynosiło rezultaty, bo kolejne trzy drugie miejsca pozwoliły naszym zawodniczkom utrzymać pozycję w ścisłej czołówce regat.

„Wiedziałyśmy i czułyśmy, że mamy dobrą prędkość. Manewry też wychodziły nam bez zarzutu. Nie musiałyśmy zatem zbyt ryzykować na starcie i wykonywać nerwowych ruchów na trasie – opowiadała sterniczka złotej załogi. – Czułyśmy, że robimy wszystko poprawnie, dobrze to działa i trzeba być tylko konsekwentnym do końca”.

Agnieszka z Irminą tylko w jednym wyścigu wypadły z rytmu i zajęły 19. pozycję. Przed wyścigiem medalowym wiedziały już jednak, że wrócą z Grecji przynajmniej ze srebrnym medalem. Przed finałową batalią Brytyjki Hannah Mills i Eilidh Mcintyre miały dużą stratę. „Zdecydowałam, że nie podejmę bezpośredniej walki z nimi już od startu. Tym bardziej, że wisiała czarna flaga i najmniejszy błąd groził dyskwalifikacją – wspominała Agnieszka. – Zdałyśmy się na siebie i nasze dobre pływanie. Do mety dopłynęłyśmy siódme i dało nam to złoty medal”. Srebro wywalczyły wspomniane Brytyjki. Mills jest mistrzynią olimpijską z Rio 2016 i srebrną medalistką z Londynu 2012. Dla jej załogantki to największy sukces w karierze.

„Cieszymy się z tego medalu ogromnie, ale celebrowanie mamy już za sobą – mówiła po regatach Agnieszka Skrzypulec. – Wciąż mamy dużo pokory, bo wiemy, ile pracy czeka nas, aby cieszyć się w podobnej sytuacji na igrzyskach w Tokio 2020. Odkąd zaczęłam żeglować w klasie 470, chciałam być najlepszą sterniczką na świecie. Dążyłam do tego z całych sił i teraz się to udało. Walczymy jednak dalej. Mocniejsze, z pełną świadomością, że chcemy, możemy i umiemy!”

Agnieszka Skrzypulec i Irmina Mrózek- Gliszczynska zostały w Salonikach mistrzyniami świata w klasie 470. Polki co najmniej srebrny medal zagwarantowały sobie jeszcze przed wyścigiem medalowym. To historyczny wyczyn dla całej polskiej klasy 470!

■■

Nasze mistrzynie podczas regat w greckich Salonikach

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.