Katamarany wciąż ostro w górę

Zagle - - Technika Rynek Wielokadłubowców -

Dominik Życki: Na świecie funkcjonuje kilka głównych marek katamaranów, które znamy z czarterów – Lagoon, Leopard, Fountaine Pajot. Jednak na targach katamaranów w La Grande Motte spotyka się wiele modeli pochodzących ze stoczni praktycznie nie znanych polskim wodniakom. Co ciekawego oferują i jak walczą o klientów? Christina Gödelmann- Godde: Rzeczywiście, na świecie funkcjonuje wiele stoczni, które z założenia nie walczą z gigantami, tylko w ramach niszy rynkowej produkują po 5 – 6 jednostek rocznie. To wystarcza im do funkcjonowania. Powstają więc w tych małych stoczniach dość drogie konstrukcje, ale dopasowane w całości do oczekiwań klienta. Różnica w cenie wynika głównie z faktu znacznie większej liczby roboczogodzin, jakiej wymaga ręczne wykoń- czenie budowanego na zamówienie jachtu, jak również bogactwa wyposażenia dodatkowego na ich pokładzie. Zwykle też jakość jest w ich przypadku nieco wyższa. Obecnie rynek katamaranów można przedstawić następująco:

- producenci wiodący (Fountaine Pajot, Lagoon, Leopard) produkują przede wszystkim na potrzeby rynku czarterowego, razem ok. 350 jednostek rocznie;

- grupa pościgowa (Bali – Catana Group, Nautitech – Bavaria), czyli stocznie produkujące seryjnie jednostki armatorskie i czarterowe, stara się walczyć o tego samego klienta;

- stocznie wykonujące luksusowe katamarany na zamówienie według specyfikacji klienta w niewielkiej liczbie egzemplarzy kilku lub kilkunastu sztuk rocznie. W tej niszy są m.in. Privilege (ponad 80 lat tradycji), Catana, Outremer i inne;

Jak co roku, pod koniec kwietnia, odbyła się w La Grande Motte (Francja) wystawa katamaranów turystycznych. Impreza zgromadziła wszystkich liczących się w świecie producentów, zarówno rynkowych gigantów, jak i niewielkie firmy. Prezentowane jednostki obejrzało ponad 14 tys. zwiedzających. W czasie targów przeprowadziliśmy ciekawą rozmowę z ekspertem tego niezwykle dynamicznego rynku – Christiną Gödelmann- Godde, organizatorem wystawy.

- firmy dopiero zaczynające przygodę z katamaranami lub planujące taką działalność. Nowe modele prezentuje co roku sporo nowych firm, nawet trudno czasem je wszystkie ogarnąć. D.Ż.: Rynek katamaranów wciąż się rozwija, praktycznie nie było tu kryzysu. Jaka jest przyczyna tego, że – jak wskazują badania – żeglarze w Europie Zachodniej „odstawiają” jednokadłubowce na rzecz turystycznych katamaranów? C.G.: To przede wszystkim nowy styl życia. Ludzie nie mają dziś czasu na długie rejsy, a jak już pływają gdzieś dalej, to chcą, żeby było bezpiecznie i wygodnie. Katamarany zapewniają przyjemność z pływania krótkiego oraz bezpieczeństwo i komfort w dłuższych rejsach. Oczywiście, jest to droższe, ale przecież społeczeństwo staje się coraz zamożniejsze, więc coraz większą grupę żeglarzy każdego roku stać na wynajęcie czy kupno drogiego katamaranu. Do tego ludzie próbują coraz to nowych aktywności, więc ktoś, kto żeglował tylko jednokadłubowcem, teraz próbuje też innych form żeglarstwa, m.in. na katamaranach. Ponadto, wybierają je także coraz częściej rodziny. Ten rynek będzie się, moim zdaniem, rozwijał dalej, a w tym także te małe stocznie produkujące po kilka sztuk rocznie. D. Ż.: Widać też dynamiczny wzrost w kategorii wielokadłubowców motorowych. C.G.: Te wzrosty tłumaczymy tym, że coraz liczniejsza grupa wodniaków, których stać na tego typu katamarany, nie chce wydawać ogromnych pieniędzy na paliwo. Stać ich na to, ale wolą pływać ekologicznie, a przy tym niezależnie od pogody. I oni wy- bierają motorowe łodzie dwukadłubowe, które z założenia są znacznie oszczędniejsze od motorowych jachtów jednokadłubowych. W praktyce nie tylko oszczędzają paliwo, ale wydłużają zasięg łodzi, co ma ogromne znaczenie dla tego typu turystyki.

Stocznie inwestują obecnie w katamarany motorowe, opracowując ich kadłuby od podstaw, a nie wykorzystując istniejące już kadłuby katamaranów żaglowych. To trudne i kosztowne, ale daje lepsze parametry nautyczne i oszczędniejszą żeglugę. I stąd też tylko najwięksi producenci mogą sobie pozwolić na rozwój w tej dziedzinie.

Powoli rozwija się też rynek katamaranów budowanych z aluminium, przewidzianych do bardziej ekstremalnych i egzotycznych wypraw, przede wszystkim w rejony polarne. To póki co dwie, trzy stocznie, ale też z niezłymi perspektywami na najbliższe lata. D.Ż.: A co z katamaranami napędzanymi elektrycznością? C.G.: To może być bardzo dynamiczny wzrost w przyszłości, gdy dopracowane zostaną elektryczne napędy i akumulatory. Sporo na tym polu jest jeszcze do zrobienia i oczywiście mamy na rynku wiele jednostek napędzanych prądem z solarów i akumulatorów, ale nadal nie pozwalają one na taki komfort pływania, jak katamarany napędzane silnikami spalinowymi. Według mnie stąd też bierze się popularność wielokadłubowców z masztem i żaglami – choć w praktyce nie za często używane, dają użytkownikom psychiczny komfort i świadomość, że nawet jak coś się stanie, zabraknie paliwa, czy zepsuje się silnik – zawsze wrócą do portu.

D. Ż.: Bardzo dziękuję za rozmowę.

■■ Christina Gödelmann- Godde

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.