Mały ciałem, wielki duchem

Zagle - - Listopad - Tekst Dominik Życki zdjęcia Stanisław Iwiński

To najmniejszy jacht, na jakim kiedykolwiek żeglowałem. Nawet optimist jest o 2 cm dłuższy i 5 kg cięższy i... nie ma kabinki! A Mini 230 ją ma, choć oczywiście mikroskopijnych rozmiarów. Co najważniejsze, ten maluch naprawdę potrafi też pływać!

Przetestowany przez nas Mini 230 mierzy, zgodnie z tym, co podano w jego nazwie, 230 cm i muszę przyznać, nie znam mniejszego jachtu u nas w kraju. Można oczywiście znaleźć takie łódki na świecie: dokładnie 162 cm ma np. najmniejszy jacht, jaki kiedykolwiek przepłynął Atlantyk, a trwają próby przejścia oceanu jednostką o długości... 1 metra. W porównaniu do tych „wynalazków” (bo trudno nazwać je jachtami) Mini 230 jest niemal superjachtem, ale... to przecież wciąż maluszek, przeznaczony do rekreacyjnego żeglowania na niewielkich akwenach przez pojedynczych żeglarzy. Mogą nim pływać osoby w każdym praktycznie wieku, także te o różnym stopniu niepełnosprawności.

Kadłub

Malutkiego Mini 230 opracował autor m.in. zwycięskich jachtów klasy Micro oraz turystycznych, mazurskich sedn, Leszek Gonciarz. Zgodnie z założeniami, miał to być jednoosobowy jacht do regat i zabawy na niewielkich akwenach w niezbyt wymagających warunkach. Jachcik wykonuje firma Pragmatical Solution pod Warszawą z laminatów wysokiej jakości, dzięki czemu jego masa wynosi tylko około 30 kg. Bardzo łatwo więc przewozić go na bagażniku na dachu samochodu osobowego, nawet takiego najbardziej kompaktowego. Jednostka ma bardzo nowoczesne i smukłe kształty, a wyglądem przypomina nowoczesne cruisery pełnej wielkości.

Technologicznie konstrukcja jest dość standardowa, w miejscu łączenia kadłuba z pokładem utworzono kołnierz, stanowiący jednocześnie listwę odbojową. Miejsce łączenia wzmocniono śrubami na pawęży. W jachcie zastosowano szybrowy miecz podnoszony ręcznie oraz stałą płetwę sterową mocowaną na zatrzask na okuciach na pawęży. Na rufie pod częścią

Mini 230 ma moim zdaniem wielki potencjał, żeby zdobyć dużą popularność. Potwierdzeniem moich słów może być Nagroda Specjalna X Mazurskich Targów Sportów Wodnych 2017, przyznana producentowi w Giżycku.

kokpitową znajduje się wodoszczelny zbiornik wypornościowy. Zabrakło mi podobnego w części dziobowej, ale zgłosiłem tę uwagę producentowi i ten obiecał uwzględnić poprawkę w kolejnych egzemplarzach.

Pokład, kokpit i wyposażenie

Wzorem większych jachtów turystycznych czysty i estetyczny pokład Mini 230 praktycznie nie ma wystających elementów. Wyjątkiem są te, które być powinny – knagi rożkowe do cumowania oraz poręczny uchwyt szybrowego miecza, którego skrzynkę umieszczono tuż przed masztem. Poza tym deck pomalowany został specjalną farbą antypoślizgową, jednakże w tym przypadku nie ma to większego znaczenie – po pokładzie nie chodzi się tutaj wcale (chyba, że w wyjątkowych przypadkach). Jednak ten zabieg sprawia, że Mini prezentuje się tak, jak na prawdziwy jacht przystało. Podobnie jest z kokpitem – nie pełni on praktycznie żadnej funkcji, można jedynie postawić na jego podłodze nogę wchodząc „do środka” jachtu, czyli na siedzisko sternika położone wewnątrz. Jednak takie uformowanie tylnej części Mini dodatkowo podkreśla „dorosły” wygląd łodzi.

Pośrodku kokpitu zamontowano okucie bloczka zwrotnego szotów grota, a tuż za nim dekiel rewizyjny do rufowego zbiornika wypornościowego. Przy samej pawęży z bocznych ścianek kokpitu wychodzą cięgna urządzenia sterowego, doczepione do rumpla. Tu ciekawostka – są to ekspandery, które znakomicie się sprawdzają w praktyce. W Mini 230 sterowanie jachtem odbywa się za pomocą drążka zamontowanego między kolanami sternika i właśnie elastycznych cięgieł podłączonych do niego z jednej strony, a do

końca rumpla z drugiej. Układ ten nie ma żadnego opóźnienia i działa bardzo precyzyjnie.

Miejsce sternika

Choć Mini 230 ma niewielką kabinkę, do jej środka nie wchodzi się tak, jak przyzwyczailiśmy się do tego w jachtach turystycznych. W tym przypadku wejście do jachtu oznacza postawienie stóp na dnie kadłuba i zajęcie miejsca na wygodnym siedzeniu pośrodku. Sternik siedzi w Mini tak jakby w zejściówce i mając głowę ponad dachem małej nadbudóweczki, operuje żaglami i sterem bez wychylania się ze środka. Podwyższona nieco krawędź „zejściówki” stanowi przy tym świetne oparcie dla pleców. W przechyle można wygodnie opierać się ramieniem o ścianki kokpitu oraz o wewnętrzną, górną krawędź nadbudówki, odpowiednio wygładzoną i zaokrągloną. Istotne jest to, że nawet wysoki sternik znajdzie dla siebie wystarczająco dużo miejsca, szczególnie na nogi. Można je całkowicie wyprostować wewnątrz kadłuba Mini lub oprzeć lekko zgięte na poprzecznym drążku o regulowanej odległości od siedzenia.

Takielunek

W Mini 230 zastosowano wykonany ze stopów aluminium maszt składa-

Po raz pierwszy test jachtu przeprowadziliśmy... nie wypływając z portu. Do popływania tym maleństwem wystarczyła nam Marina Gdynia, basen jachtowy im. Mariusza Zaruskiego, gdzie właśnie odbywały się Targi „Wiatr i Woda” - na wodzie.

ny z dwóch części oraz bom o przekroju prostokątnym. Główne drzewce podtrzymuje od przodu sztag, a po bokach i od tyłu cofnięte wanty, regulowane ściągaczami przy podwięziach. Ze względu na niewielką wysokość maszt nie ma salingów.

Foka stawia się na sztagu na raksach jeszcze na brzegu, grot zaś wciągany jest w górę w likszparze, też najlepiej przed zrzuceniem łódki na wodę. Grotżagiel mocowany jest do bomu jedynie przy maszcie i na noku, dla uproszczenia na stałe, bez możliwości regulacji. Szoty obydwu żagli sprowadzono na pulpit na dachu nadbudówki przed siedzisko sternika i są to jedyne liny, którymi można operować (szoty grota poprowadzono tak, że służą jednocześnie jako obciągacz bomu).

Testujemy

Po raz pierwszy test jachtu przeprowadziliśmy... nie wypływając z portu. Do popływania tym maleństwem wystarczyła nam Marina Gdynia, basen jachtowy im. Mariusza Zaruskiego, gdzie właśnie odbywały się Targi „Wiatr i Woda” − na wodzie. Niesamowita zwrotność Mini, nawet przy miejscami zerowym wietrze, pozwalała wpływać nim dosłownie pomiędzy inne jachty wystawione na targach, a następnie spomiędzy nich wypływać. Tego dnia wiało z zachodu od zera nawet do 12 – 13 węzłów, choć ten silniejszy pojawiał się tylko od czasu do czasu jedynie wzdłuż nabrzeża Jacht Klubu Marynarki Wojennej. To jednak w zupełności wystarczyło do dokonania oceny nautycznej jed- nostki. Podczas zwrotów trzeba, jak w większości jachtów, luzować i dobierać szot foka i dobrze jest w tym celu sterować za pomocą kolan – ma się wówczas obie ręce wolne. Szoty i knagi ustawione są dosłownie pod nosem sternika i nigdzie daleko nie trzeba po nie sięgać. Liny łatwo się dobiera i luzuje. Trudno jest natomiast podczas żeglowania sięgnąć np. po miecz, żeby go podnieść na płytszej wodzie, ale to konieczny kompromis na rzecz jego mocowania. Umieszczony przed masztem, nie zajmuje miej-

sca w „kabince”. A do tego zanurzenie jednostki nie jest duże, więc tak bardzo to nie przeszkadza.

Sterowanie drążkiem jest bardzo skuteczne i precyzyjne. Jedynie mocowanie drążka umożliwiające wychylanie go tylko na boki nie wyglądało na supersolidne. Sternicy odruchowo mogą chcieć wciskać go przed siebie lub ciągnąć w tył, jak w samolocie, a ten element osprzętu nie jest do tego naszym zdaniem przystosowany.

Na uwagę zasługuje perfekcyjne zrównoważenie żaglowe, łódeczka nawet po puszczeniu steru szła idealnie prosto, nie ostrzyła też przesadnie w szkwałach. A do tego żeglowała całkiem szybko i – za sprawą dużej szerokości i nisko położonemu środkowi ciężkości – stabilnie.

Podsumowanie

Mini 230 ma, moim zdaniem, wielki potencjał, żeby zdobyć dużą popularność. Potwierdzeniem moich słów może być Nagroda Specjalna X Mazurskich Targów Sportów Wodnych 2017, przyznana producentowi w Giżycku. Mini zainteresowali się także organizatorzy PPJK, którzy rozważają rozgrywanie finału cyklu na tych właśnie maleństwach. Co więcej, na nowy egzemplarz nie trzeba długo czekać – od momentu zamówienia gotową do pływania łódkę otrzymuje się w czasie od 7 do 14 dni. Dodatkowo w jej niewygórowanej cenie uwzględniono zestaw pokrowców na: żagle, maszt, bom, miecz oraz płetwę sterową, a także aluminiowy stojak pod jacht, pomocny w jego taklowaniu.

Jeśli dodamy do tego, że może nim pływać praktycznie każdy, to mamy chyba wreszcie prawdziwy jachcik z duszą dla tzw. zwykłego Kowalskiego.

■■ W jachcie zastosowano szybrowy miecz podnoszony ręcznie, przy czym operowanie nim podczas żeglugi utrudnia jego położenie przed masztem ■■ Mini 230 ma bardzo nowoczesne i smukłe kształty, a jego sylwetka - bez sternika - przypomina najnowocześniejsze j

■■ Sternik siedzi w Mini tak jakby w zejściówce, a mając głowę ponad dachem nadbudówki, dobrze widzi wszystko przed dziobem jachtu

■■ Mini 230 został bardzo dobrze zrównoważony żaglowo i nawet po puszczeniu steru, dalej żegluje prosto.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.