Nowoczesność w klasycznej obudowie

Zagle - - Listopad - Tekst Dominik Życki, zdjęcia materiały firmowe Pomerania Custom Yachts

Pomerania 52 o wdzięcznej nazwie „Sancta Anna” to jacht zupełnie inny od tych, które do tej pory testowaliśmy. Jej wyjątkowość bierze się przede wszystkim stąd, że z zewnątrz wygląda niemal jak doskonale zadbany oldtimer, ale w środku kryje najnowocześniejsze rozwiązania. Ale to nie wszystkie cechy tego jachtu.

Taki jacht jest tylko jeden – „Sancta Annę” zbudowała gdańska firma Pomerania Custom Yachts wraz z jej armatorem. Ta powstała przed kilkoma laty firma może bowiem stworzyć każdy jacht (który technicznie jest wykonalny, przy czym każdy etap produkcji dokładnie konsultowany jest z właścicielem) o długości do 24 m. Pomerania CY korzysta z usług renomowanych pomorskich firm, przykładowo jedna z nich pospawała kadłub Pomeranii z odpornego na wodę morską stopu aluminium. Pomerania CY może więc zrobić też... kopię „Świętej Anny” (nota bene – patronki także i żeglarzy), jeśli kolejny armator sobie tego zażyczy. Projektantem Pomeranii 52 jest renomowane polskie biuro Yacht Studio Strawiński.

Kadłub

Już na pierwszy rzut oka zwraca uwagę bardzo wysoka wolna burta, szczególnie na rufie, klasyczna pawęż płaska (platgat), jak również pionowa dziobnica na obłym dziobie. Pod wodą jest jeszcze ciekawiej. Pomerania ma spory falszkil, na którym może stanąć na piasku po od- pływie. Z niego wysuwany jest obrotowo ciężki miecz, ważący tyle, co normalny kil, a zapewniający dużo lepszą ostrość żeglugi. Jednostka ma także teleskopowo skracaną płetwę sterową, rozwiązanie mające na celu ochronę przed uszkodzeniem steru na płyciźnie. Co więcej, żeby ustabilizować jacht, gdy woda ucieknie spod niego podczas odpływu, w przygotowane w tym ce- lu otwory w kadłubie wkręca się lekkie, aluminiowe podpory (wszystko można zrobić z pokładu, nie ma potrzeby np. nurkowania). Zostały one przystosowane także do pełnienia roli zapasowego rumpla.

Pokład, kokpit i wyposażenie

Wysoko położony pokład i kokpit Pomeranii wyłożono precyzyjnie poło-

Duża wysokość kokpitu multiplikuje wrażenia załogi związane z przechylaniem się jachtu. Jednak, gdy łódź osiągnie już „swój” przechył, nasze doznania wracają do normy i czujemy się tak, jak na zwykłym jachcie.

żonym teakiem zastosowanym także na licznych elementach zabudowy i to najczęściej jako lite drewno. Daje to niepowtarzalną atmosferę elegancji połączonej z duchem żeglarstwa, i to we wszystkich częściach jachtu.

Środkowa część jednostki czyli wielki dach nadbudówki ograniczony handrelingami, stanowi idealne miejsce na kąpiele słoneczne. Z kolei wielki kokpit z rozbudowaną częścią nawigacyjną, położony jest, jak wspomniałem, bardzo wysoko. Sprowadzono tu wszystkie liny, a na postumencie koła sterowego zainstalowano wszystkie urządzenia, wskaźniki i przełączniki potrzebne do żeglugi i pływania na silniku. Imponująco wygląda też część rekreacyjna kokpitu z rozkładanym stołem o wielkiej powierzchni.

Specyfikacja wyposażenia Pomeranii 52 zajęłaby kilka wydań „Żagli”, dlatego ograniczę się tu do tych najciekawszych urządzeń. W „ Annie” zamontowano ogrzewanie i klimatyzację Webasto z indywidualnym rozprowadzeniem do wszystkich pomieszczeń: generator, odsalarkę o wydajności ponad 120 l wody na godzinę, dwa silniki Volvo Penta, zdublowane pompy hydrauliczne i wiele innych.

Takielunek

Aluminiowy, pomalowany na biało maszt Marechal (firma córka renomowanego Z-spar), poza standardowym usztywnieniem trzema parami salingów i podtrzymywaniem charakterystycznym dla slupów miał jeszcze

dwa baksztagi – używane w ekstremalnych warunkach w kursie z wiatrem. Wewnątrz masztu zwijany był grotżagiel, usztywniony pionowymi listwami przy liku wolnym. Żagiel ten, podobnie jak i dwa sztaksle zwijane hydraulicznie napędzanymi rolerami, dostarczył North Sails na zamówienie armatora. Mechanizm zwijania grota, jak również napinanie szkentli też napędzane są hydrauliczne.

Wnętrze

Wyjątkowo, nie poświęcimy opisowi wnętrza Pomeranii wiele miejsca. Z założenia bowiem firma zabudowuje środek dokładnie w taki sposób, w jaki zażyczy sobie tego armator. Wnętrze jednostki testowanej zabudowano przepięknie i bardzo funkcjonalnie, a opracował je współwłaściciel firmy Pomerania CY – Andrzej Chmielewski. Miało klasyczną stylistykę w dawnym, prawdziwie jachtowym stylu – ciemne kolory mebli, a do tego niemal śnieżnobiałe obicia i podsufitki. Ilość detali i moty- wów marynistycznych zastosowanych w wyposażeniu jest nie do wyliczenia. Z takich najlepiej widocznych wymienić warto intarsjowane stoliki w mesie (są dwa – główny i kawowy), drewniane drzwiczki wszystkich szafek z mosiężnymi uchwytami, klasyczne bulaje, marynistyczne symbole na pościeli itd. Wraz z właścicielem, opracowano też klika przydatnych i ciekawych rozwiązań, m.in. duży barek za oparciem kanapy, ekran telewizora ukryty za lustrem w sypialni (można na nim prowadzić także nawigację i kontrolować parametry nautyczne!), glazurę i terakotę w łazience. W kambuzie przestrzeń wykorzystano natomiast do ostatniego centymetra sześciennego na przydatne schowki i szufladki.

Testujemy

Test przeprowadziliśmy na Zatoce Gdańskiej, przy bardzo słabym i zmiennym wietrze od 0 o 7 w, tuż przed wypłynięciem jachtu w rejs dookoła świata. Jednostka została już w dużej mierze zapakowana na I etap, brakowało tylko rzeczy osobistych załogi. Na pokładzie mieliśmy siedem osób, pełne zbiorniki wody, a tanki paliwa wypełnione do połowy. Nie spodziewaliśmy się więc regatowych osiągów dociążonej „ Anny”, choć jak na tak słaby wiatr dobrze słuchała steru i nawet w chwilach niemal bez wiatru pozostawała sterowna. Obsługę jachtu bardzo ułatwiają hydraulicznie napędzane kabestany Antal, co dla załogi oznacza, że liny wybiera się po naciśnięciu przycisku, luzuje zaś tradycyjnie, z ręki. Liny są odpowiednio grube, kabestany też właściwie dobrane wielkościowo, w dodatku umieszczono je tuż przy kole sterowym, więc sternik ma głosowy kontakt z osobami, które operują linami lub nawet sam może obsłużyć żagle (trochę trudniej z szotem grota, którego kabestan umieszczono w przedniej części kokpitu – to warto byłoby zmienić i też podciągnąć ten szot do stanowiska sternika, tak jak szoty genuy).

Warto tu podkreślić pewną cechę jachtu związaną z wysoko położonym kokpitem – duża wysokość multiplikuje wrażenia załogi związane z przechylaniem się jachtu. Jednak gdy łódź osiągnie już „swój” przechył, doznania te wracają do normy i czujemy się jak na zwykłym jachcie.

Podczas pływania bez żagli, na silniku, zwróciłem uwagę na wyjątkowo skuteczne wygłuszenie komory silnikowej. Dwa diesle spokojnie sobie mruczą, nawet na pełnej prędkości, hałas nigdy i w żadnym miejscu nie przekracza granicy komfortu. Ze względu na małe różnice głośności przy różnych wartościach obrotów silnika na minutę pomiarów głośności dokonaliśmy tylko na wolnych obrotach, przy prędkości przelotowej (marszowej) i maksymalnej.

Manewrowanie ułatwiały dwa stery strumieniowe i dwa silniki, o wałach nieznacznie rozstawionych, umożliwiających skręcanie także bez użycia steru. Sama płetwa na biegu wstecznym nie jest zbyt czuła na wychylenie steru, więc taki zestaw napędowy bardzo się przydaje. Specjalne przekładnie na wa- łach silników doskonale amortyzowały wszelkie szarpnięcia podczas zmiany biegu z naprzód na wstecz i odwrotnie – pierwszy raz spotkałem tak skuteczne rozwiązanie.

Ciężki miecz również podnosił się bez żadnych problemów i praktycznie bezdźwięcznie.

Podsumowanie

Nie trzeba jednak być właścicielem tego oryginalnego i jedynego w swoim rodzaju jachtu, by na nim pożeglować. Tuż po naszym teście Pomerania 52 „Sancta Anna” wyruszyła w etapowy rejs dookoła świata, a armator jednostki oferuje miejsca na poszczególnych odcinkach. Jednostka robi świetne wrażenie jakością i precyzją wykonania, jakością zastosowanych urządzeń, nowoczesnością rozwiązań technicznych i prawdziwą ekskluzywnością.

Armator stworzył wraz z firmą Pomerania Custom Yachts oryginalną i bardzo intrygującą konstrukcję, drugiej takiej nie spotka się na świecie. I dlatego też nie podajemy jej cen – to tajemnica handlowa pomiędzy producentem a armatorem.

■■ Na dziobowym pokładzie zainstalowano solidną windę kotwiczną na dwie kotwice, duży stojak na odbijacze, półkluzy i knagi cumownicze, stąd też można przejść na wielką platformę dziobową, czyli rozbudowany bukszpryt, na którym zainstalowano rolery żagli przednich

■■

Przy słonecznej pogodzie niezbędny okazał się daszek nad stanowiskiem sternika. Nad kokpitem mogliśmy też nasunąć wielką, usztywnioną stelażem miękką owiewkę z przezroczystymi boczkami i przodem, niezbędną wręcz przy gorszej pogodzie. Na tak wysoko położonym pokładzie doskonale widać wszystko wokół jachtu

■■ Rufowa kabina armatorska to prawdziwe dzieło sztuki, połączenie klasycznego stylu z wzorową funkcjonalnością. Można tu naprawdę odpocząć

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.