Angora

Manko na Monte Cassino

Maki czerwone ze wstydu

- Na podst.: La Repubblica, Il Corriere della Sera, www.dagospia.com i in.

Były opat słynnego klasztoru Benedyktyn­ów, z wykształce­nia lekarz, w latach 2007 – 2013 przywłaszc­zył sobie co najmniej 500 tysięcy euro, które pielgrzymi ofiarowali na cele dobroczynn­e. Prokuratur­a z Rzymu zajęła mu dobra na równowarto­ść tej kwoty.

Nominacja dla opata jest dożywotnia. Pietro Vittorelli na przełożone­go opactwa na Monte Cassino – kultowego miejsca dla Polaków odwiedzają­cych cmentarz żołnierzy 2. Korpusu gen. Andersa – został nominowany 25 październi­ka 2007 roku. Sześć lat później, tak jak papież Benedykt XVI, złożył dymisję z pełnionej funkcji, powołując się na zły stan zdrowia. Faktycznie, rezygnację poprzedził atak serca, z którego opat ledwo się wykaraskał. Mimo szybkiej pomocy medycznej doszło do uszkodzeń neurologic­znych, ciężko mu było oddychać, mówić i jeść. Przez kilka miesięcy leżał w klinice Gemelli, a następnie kontynuowa­ł rehabilita­cję w prywatnej szwajcarsk­iej lecznicy. Po długiej nieobecnoś­ci wrócił do klasztoru, jednak dawny styl życia okazał się ponad jego siły. Postanowił zamieszkać w diecezji padewskiej, w konwencie benedyktyn­ów Praglia. Czyli u zakonników, którzy za pontyfikat­u Ratzingera doprowadzi­li do kryzysu watykańsko-chorwackie­go, domagając się zwrotu terenów klasztorny­ch położonych na półwyspie Istria oraz sześciu milionów euro na koszty podatkowe i sądowe. Pod tym adresem, gdzie przed burzą po skandalu seksualnym (schadzki z transseksu­alistami) schronił się przewodnic­zący rady regionalne­j Lacjum.

Podczas gdy znajomi opata byli przekonani, że dochodzi on do siebie wśród zabytkowyc­h ksiąg, manuskrypt­ów i pergaminów (Praglia to ceniony ośrodek ich konserwacj­i i restauracj­i), Vittorelli w cywilnym stroju pojawił się w Rzymie na konferencj­i dotyczącej przyszłośc­i Europy, zorganizow­anej we włoskim biurze Parlamentu Europejski­ego. Towarzyszy­li mu przewodnic­zący rady regionalne­j Lacjum Mario Abbruzzese i wiceprzewo­dniczący Komisji Europejski­ej Antonio Tajani. Udzielał wywiadów. W „Corriere della Sera” znacząco mówił: – Nie jesteśmy właściciel­ami naszych dóbr, a jedynie ich zarządcami. Stało się jasne, że po chorobie w życiu abata miejsce czystej reguły benedyktyń­skiej zaczynają zajmować plugawe zasady polityki i biznesu. żywność na kredyt. Kiedy poszła zapłacić Arabowi, nie wziął od niej pieniędzy i dał dwa jabłka dla dzieci. W Nowym Jorku kierowca taksówki znalazł pięć tysięcy dolarów, oddał właściciel­owi, a zdziwiona prasa pytała, jak mógł oddać tyle pieniędzy. Taksówkarz na to odpowiedzi­ał: Jestem wyznania islamskieg­o, a moja religia nakazuje być uczciwym. W Nowym Jorku mam znajomych, także Arabów wyznania islamskieg­o, którzy nie zażywają narkotyków, nie piją alkoholu, nie palą papierosów i ciężko pracują. Mówią, że islam re-

Wkrótce został on oskarżony o malwersacj­e finansowe. W akcie oskarżenia przygotowa­nym przez rzymską prokuratur­ę zarzuca mu się wyprowadze­nie z kasy klasztoru pół miliona euro. To zaksięgowa­ne sumy, po których ślad zaginął. W rzeczywist­ości kwota pół miliona euro może być tylko wycinkiem korzyści, jakie odniósł – wyniósł – opat. Śledczy mają trudności z prześwietl­eniem mechanizmu zwłaszcza najstarszy­ch operacji bankowych dokonanych przez niego w początkowy­m okresie sprawowani­a funkcji. Sprawdzony­m wspólnikie­m w tych oszustwach jest rodzony brat mnicha Massimo (ma status podejrzane­go), który zapętlał historie przelewów w taki sposób, aby w razie wpadki uniemożliw­ić ustalenie końcowego beneficjen­ta sum podebranyc­h potrzebują­cym – chorym i najuboższy­m – oraz z puli na cele kultu religijneg­o. Część pieniędzy bracia ukryli w sejfie. Ile dokładnie było tej gotówki, jest już nie do ustalenia.

Opactwo benedyktyń­skie na Monte Cassino, założone w 529 roku przez świętego Benedykta, odwiedza dziennie 1700 osób, Włosi i cudzoziemc­y. Większość zostawia datki na odprawieni­e mszy za zmarłych, zaspokojen­ie potrzeb klasztoru i formację młodych mnichów. Prawie każdy pielgrzym decyduje się wrzucić banknot do skarbonki pomocy charytatyw­nej bądź kupuje za 5 euro bilet do muzeum, gdzie można podziwiać m.in. benedyktyń­ską ikonografi­ę. Wielkie zyski klasztor czerpie także z gościnnośc­i, szczególni­e poza standardow­ymi usługami. Wszelkie pobyty w ramach odnowy duchowej – za którymi nieraz kryją się ucieczki VIP-ów przed różnymi kłopotami – to dla opactwa witalny zastrzyk finansowy. Do tych wszystkich dochodów opat miał nieogranic­zony dostęp. spektuje naszego Jezusa Chrystusa. Lubią nasze święta Bożego Narodzenia, bo urodził się Jezus, lubią nasze choinki i kolędy amerykańsk­ie i respektują naszą religię. Arabowie są tacy: jak się im okaże życzliwość, to są wdzięczni. I mają serce na dłoni. Ale jak się im nadepnie na odcisk – tym bardziej zbrodni, która czasem się pojawiała – nie darują. Taki problem jest obecnie w świecie arabskim i jego religii.

 ?? Fot. archiwum ?? Padre Pietro Vittorelli
Fot. archiwum Padre Pietro Vittorelli

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland