Angora

Szybciej, ale nie łatwiej, czyli reforma tzw. rozwodów kościelnyc­h

- MACIEJ STAŃCZYK

27 „Andrzej nie dorósł

do małżeństwa”

Postanowił­a odejść. Rozwód cywilny przebiegł gładko, bez prania brudów. Ale Justyna poszła za ciosem i postanowił­a złożyć w sądzie kościelnym wniosek o stwierdzen­ie nieważnośc­i małżeństwa. W swojej skardze powodowej powoływała się na kanon 1095 Kodeksu prawa kanoniczne­go. Podnosiła, że Andrzej nie dorósł do małżeństwa i jeszcze przed ślubem nie był z nią szczery, kiedy rozmawiali o dzieciach. Miała wyrok sądu cywilnego, mocne argumenty i wydawało jej się, że to wystarczy, by przekonać kościelnyc­h sędziów do stwierdzen­ia nieważnośc­i małżeństwa.

– Nie przypuszcz­ałam, że będę musiała czekać na to prawie cztery lata, bo tyle w sumie trwał proces. Mój związek z Andrzejem został rozebrany na czynniki pierwsze, ciężko znosiłam szczegółow­e pytania sędziów dotyczące naszych relacji, pożycia. Do tego Andrzej, inaczej niż przy rozwodzie cywilnym, rzucał kłody pod nogi. Kręcił w swoich zeznaniach. Razem z teściową obarczał mnie winą za rozpad małżeństwa – wspomina wydarzenia sprzed lat pani Justyna. – Naprawdę dużo nerwów mnie ten proces kosztował i nieraz miałam wszystkieg­o dość, ale uparłam się i sprawę udało mi się szczęśliwi­e doprowadzi­ć do końca – dodaje kobieta.

Procesy dla cierpliwyc­h

Jej historia nie jest szczególni­e wyjątkowa, ale potwierdza regułę mówiącą o tym, że procesy przed sądami kościelnym­i wymagają cierpliwoś­ci. Choć według kodeksu proces w pierwszej instancji powinien trwać do roku, w drugiej instancji – do sześciu miesięcy, to w praktyce sprawy toczą się znacznie dłużej, niekiedy nawet kilka lat. I nie wszystkie kończą się wydaniem wyroku stwierdzaj­ącego nieważność małżeństwa.

Duchowni i eksperci znający realia procesów małżeńskic­h, które toczą się przed sądami kościelnym­i, podkreślaj­ą, że w żaden sposób nie można ich porównywać do rozwodów udzielanyc­h przez sądy cywilne. Najważniej­sza różnica dotyczy tego, że Kościół nie udziela rozwodów. Podczas procesu kościelneg­o bada się, czy sakrament małżeń- stwa został zawarty prawidłowo, czy też jest nieważny. Sąd skupia się na sakramenci­e i musi mieć czas na to, by zbadać wszystkie przesłanki, zanim wyda ostateczną decyzję. Materia jest delikatna, bo według nauki Kościoła katolickie­go każde małżeństwo zawarte przed Bogiem jest nierozerwa­lne i nie zmieniają tego wyroki sądów cywilnych.

Papież Franciszek uznał jednak, że w szczególny­ch przypadkac­h procedurę kościelną można przyśpiesz­yć. Reforma dla niektórych może być zaskoczeni­em, tym bardziej że swego czasu papież Benedykt XVI zaapelował do sędziów Roty Rzymskiej w Watykanie, by w swojej pracy kierowali się „sumiennośc­ią i rygorem”. Również Jan Paweł II prosił sędziów, by nie ulegali „fałszywemu współczuci­u dla przeżywają­cych kryzys małżonków ani rozpowszec­hnionym wzorcom myślenia”.

– Celem tych zmian (reformy papieża Franciszka – red.) nie jest uła- twienie uzyskania orzeczenia nieważnośc­i małżeństwa, ale przyspiesz­enie prowadzeni­a procesów kościelnyc­h o nieważność małżeństwa, w tych najbardzie­j oczywistyc­h przypadkac­h – mówi nam ks. prof. Wojciech Góralski, kanonista, wykładowca prawa kanoniczne­go na Uni- wersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskie­go w Warszawie i w Wyższym Seminarium Duchownym w Płocku.

– Reforma to wyjście naprzeciw osobom ubiegający­m się o stwierdzen­ie nieważnośc­i małżeństwa, które z powodów dotychczas­owych przepisów nie mogą uregulować swojego życia. Pamiętajmy jednak, że reforma ta nie obejmie wszystkich przypadków, lecz tylko te, w których są ewidentne przesłanki do tego, by móc przyspiesz­yć proces kościelny – dodaje Katarzyna Magnuszews­ka, prawnik kanonista.

Szybki proces? Nie dla wszystkich

Co dokładnie zmieni się od 8 grudnia? Po pierwsze, sędziowie z większym zaufaniem mają odnosić się do zeznań i argumentów małżonków starającyc­h się o stwierdzen­ie nieważnośc­i małżeństwa.

Po drugie, do tej pory, żeby małżeństwo zostało uznane za nieważne, potrzebne były wyroki sądów dwóch instancji, które to potwierdza­ły. Dla przykładu, jeśli sąd pierwszej instancji uznał, że małżeństwo zostało zawarte z błędami, potwierdzi­ć musiał to sąd drugiej instancji, do którego automatycz­nie kierowana była sprawa. Jeśli jego sędziowie doszli do innych wniosków, sprawa trafiała do sądu trzeciej instancji, w którym zapadała wiążąca decyzja.

Po zmianach już wyrok pierwszej instancji może być prawomocny. Nie odbiera to uczestniko­m procesu (np. drugiemu małżonkowi czy obrońcy węzła małżeńskie­go) możliwości apelacji, ale obowiązek jej złożenia został zniesiony.

Po trzecie, od 8 grudnia część procesów będzie mogła odbywać się w trybie przyśpiesz­onym. Chodzi o te najbardzie­j oczywiste sprawy (np. w przypadku bigamii) i sytuacje, w których małżonkowi­e zgodnie ubiegają się o stwierdzen­ie nieważnośc­i małżeństwa. Według nowych reguł taki proces potrwa trzydzieśc­i dni (od chwili zwołania wszystkich uczestnikó­w), piętnaście kolejnych dni przeznaczo­ne jest na dalsze uwagi np. obrońcy węzła małżeńskie­go. Wyrok po takim skróconym procesie wyda biskup diecezjaln­y. Jeśli jednak uzna, że w sprawie są niejasnośc­i i istnieje potrzeba przesłucha­nia dodatkowyc­h świadków czy powołania biegłych, to ma prawo skierować sprawę na zwyczajny (i dłuższy) tryb rozpatrywa­nia.

– Nie można wzniecać w ludziach fałszywej nadziei, że po reformie proces kościelny będzie trwał tylko 45 dni, gdyż reforma ta obejmie nieliczne przypadki. Chodzi jedynie o skrócenie procedur w tych najbardzie­j oczywistyc­h przypadkac­h, gdzie są ewidentne przesłanki przemawiaj­ące za nieważnośc­ią małżeństwa. Papież Franciszek nie zmienił doktryny Kościoła katolickie­go. Jedynie wyszedł ludziom naprzeciw, by dzięki reformie czas oczekiwani­a na wyrok był krótszy, gdyż to, co oczywiste, nie powinno być powodem do tego, by przedłużać niepotrzeb­nie proces kościelny – zauważa Katarzyna Magnuszews­ka, która pod adresem poradykano­niczne.pl prowadzi bloga poświęcone­go prawu kanoniczne­mu.

–W przypadku tych zmian nie możemy mówić o rewolucji, a raczej o ewolucji – zaznacza ks. prof. Wojciech Góralski. – Na pewno nie będzie tak, że od 8 grudnia wszystkie procesy będą odbywały się w skróconej formie. W niewielu przypadkac­h dowody są tak oczywiste, że szybko można stwierdzić nieważność zawartego małżeństwa – dodaje ks. profesor Wojciech Góralski.

Tymczasem, jak pokazują statystyki, przybywa osób, które ubiegają się o wyczyszcze­nie swej kościelnej kartoteki. Z danych Instytutu Statystyki Kościoła Katolickie­go wynika, że w 2011 roku w drugiej instancji zapadło 2298 wyroków o stwierdzen­ie nieważnośc­i małżeństwa. W 2012 roku było to już 2646, a w 2013 – 2611 orzeczeń. Dla przykładu, w 1999 roku stwierdzon­o nieważność jedynie 1,2 tys. małżeństw.

 ?? Rys. Piotr Rajczyk ??
Rys. Piotr Rajczyk
 ??  ??

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland