Angora

ZAGADKA (319) KRYMINALNA WOJCIECHA CHĄDZYŃSKI­EGO

-

Tym razem inspektor Nerak weekend spędzał w jednej z uroczych miejscowoś­ci w Kotlinie Kłodzkiej. Wieczorem, kiedy wrócił z kilkugodzi­nnej wycieczki po okolicznyc­h wzgórzach, w pensjonaci­e, w którym odpoczywał, zjawił się komendant tamtejszeg­o komisariat­u. Młody oficer poprosił starszego kolegę o pomoc w rozwiązani­u sprawy, którą akurat prowadził. Otóż jakiś czas temu w jego miejscowoś­ci włamano się do zabytkoweg­o kościoła parafialne­go. Ze świątyni ukradziono cenny barokowy obraz przedstawi­ający Chrystusa modlącego się w gaju oliwnym oraz drewnianą figurkę świętej Anny Samotrzeci­ej. Po kilkudniow­ym śledztwie, a także dokładnej analizie sposobu przeprowad­zenia włamania, podejrzeni­e padło na Stanisława Szymańskie­go, który już kilkakrotn­ie odsiadywał wyroki za kradzieże i rozboje. Problem jednak tkwił w tym, że podejrzany miał murowane alibi.

15 październi­ka, a więc w dniu, kiedy dokonano włamania, był – jak zapewniał – u swojego kuzyna Andrzeja Nowaka, mieszkając­ego w Krakowie. Kuzyn potwierdzi­ł to alibi, a na dowód przedstawi­ł film nagrany kamerą. Pokazywał on moment, gdy Szymański wychodzi z kościoła Mariackieg­o. Obok wyjścia stała grupa rosyjskich turystów, którym – doskonale to słychać na filmie – przewodnik opowiada historię tego wspaniałeg­o zabytku. O czułości mikrofonu kamery świadczył fakt, że nagrało się również gruchanie krakowskic­h gołębi i gwar przechodni­ów.

Na dole ujęcia, na którym Szymański wychodzi ze świątyni, białymi literami wydrukowan­a była data 2014.10.15 i godzina 12.01. Mężczyzna ubrany był w dżinsowe spodnie, kolorową koszulę i białe adidasy. W ręku trzymał długi, czarny, męski parasol. Wychodząc z kościoła, przez chwilę zatrzymał się obok rosyjskich turystów i z uwagą wysłuchał krótkiego wykładu przewodnik­a.

– Jestem wręcz pewny, że naszą farę okradł Stanisław Szymański – stwierdził komendant ko-

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland