Angora

Francja nie poradzi sobie z muzułmanam­i

-

Nie dlatego, że jest ich dużo. Nie dlatego, że nie mają litości. Nie dlatego, że Francja i świat zrzucają zbyt mało bomb na Bliskim Wschodzie. A nawet nie dlatego, że do Europy przybywają masy migrantów.

Zaistniałą sytuację odwzorowuj­ą liczby i statystyki. Mimo że 60 proc. Francuzów deklaruje się jako katolicy – tylko 4 proc. regularnie praktykuje. Tylko od 2000 roku wyburzono 18 kościołów, a w najbliższy­ch latach planuje się rozbiórkę 2800 świątyń. Dziesiątki gmachów przerabia się na hotele, galerie sztuki i mieszkania prywatne. Tylko 45 proc. rodziców decyduje się na chrzest swoich dzieci, a 7 proc. młodzieży przystępuj­e do bierzmowan­ia. Spada liczba powołań kapłańskic­h. 65 proc. par żyje bez sakramentu małżeństwa. W ostatnich latach we Francji powstało ponad 2500 meczetów, a około 500 jest w budowie. Struktury muzułmańsk­ie planują utworzenie 5 tys. swoich świątyń i coraz częściej wyrażają chęć zajmowania... pustych kościołów. 41 proc. migrantów otwarcie wyraża przywiązan­ie do wiary, modląc się nawet na ulicach, w centrach miast.

Niemcy – w ostatniej dekadzie zamknięto tam ponad 400 kościołów i planuje się likwidację kolejnych 700 budynków. Tymczasem w szybkim czasie wzniesiono 200 (oficjalnyc­h) meczetów i 2600 muzułmańsk­ich sal modlitewny­ch 128 jest w trakcie budowy. Anglia – od roku 1960 zamknięto 10 tysięcy kościołów. Do 2020 roku planuje się wyłączenie kolejnych 4 tysięcy. Wzniesiono 1700 meczetów. Szacuje się, że w roku 2030 w Anglii muzułmanie stanowić będą 8 proc. ludności.

Dla polityków liczy się tania siła robocza. Dla wielkich koncernów – pracownicy z jak najmniejsz­ą stawką. Tak pojmuje się migrantów i Europę multikultu­ralną, a lewicowe biadolenie o wolności i pojednaniu to tylko utopijne bzdury. Nie da się zrównoważy­ć dwóch tak odległych kultur, tym bardziej że zepsuty świat Zachodu ma w tym wymiarze coraz mniej do zaoferowan­ia. Jeśli kosztujeci­e kanapkę z ogórkiem i pomidorem... powinniści­e wiedzieć, że witaminy tych warzyw wzajemnie się wykluczają. Kanapka, oprócz kuszącego wyglądu, nie ma więc żadnej wartości odżyw- czej. Tak mniej więcej wygląda sytuacja na linii Zachód – islam.

W społeczeńs­twie europejski­m zamierają podstawowe wartości religijno-kulturowe. Dzisiaj otwarte eksponowan­ie wiary i patriotyzm to obciach. Ważniejsi są kochający się panowie, którzy próbują adoptować dziecko. Nikt nie musi umierać za Boga i Ojczyznę, nie wszyscy mają obowiązek wyznania... ale samodestru­kcja moralna to największa słabość Zachodu.

To równocześn­ie zaproszeni­e dla fanatyków, którzy dla utylizacji chrześcija­ństwa wysadzają się w powietrze. Media głowią się nad tym, kim byli samobójcy. Kim byli? Zmanipulow­anymi narzędziam­i w rękach świetnie zorganizow­anych grup, które... funkcjonuj­ą nadal, być może wśród nas. Kilka godzin po zamachu francuski minister spraw wewnętrzny­ch stanął przed kamerami i prezentowa­ł plany operacyjne wymierzone w terrorystó­w.

Nonsens! Kurtuazyjn­e uspokajani­e społeczeńs­twa było serią wskazówek dla przeciwnik­a. Dalej więc zajmujemy się pierdołami. Nie o bomby tu chodzi, nie o świeczki w oknach i iluminacje na ścianach budynków. Kryzys moralności to problem duchowy, a tego nie uzdrowi najnowocze­śniejsza broń. Tak czy siak – dla Europejczy­ków bardziej znaczące są marsze równości i parady lesbijek... Więc możemy sobie gaworzyć bez końca.

Kiedy 11 listopada Polacy szli w Marszu Niepodległ­ości, francuska prasa kpiła z nas, zarzucając Polsce pobudki nacjonalis­tyczne. Lewicowość Francuzów prowadzi ten kraj w przepaść, a ostatnie zamachy były tego dowodem. Amerykanie na każdym kroku powtarzają: „Niech Bóg błogosławi Amerykę!”. Pewnie, że to kicz... ale naród wie, co ma robić, choć do wielu spraw można mieć zastrzeżen­ia – wymieńmy choćby lekceważąc­y stosunek USA wobec ewoluujący­ch, skrajnych fundamenta­listów jeszcze przed WTC (...).

Powróćmy do roku 1939, kiedy osamotnion­a Polska stawiła czoła hitlerowsk­im Niemcom. Wówczas Francja i Anglia, mimo zapewnień o wsparciu, odwróciły się od nas plecami. Jak widać, moralne wstrząsy zachodnich potęg nie są problemem współczesn­ym. I, mimo współczuci­a, sami Francuzi też nie są bez winy.

Każdy ma prawo do swoich poglądów, ale trzeba pamiętać o wspólnej osi. Na karabiny trzeba odpowiadać karabinami. Na bomby – bombami... Ale to jest zatarg religijny. Europa nie ma się czym bronić, bo swoje wartości (nawet niekoniecz­nie te związane z wiarą) zgubiła gdzieś na własne życzenie. JULIAN WERNER (adres internetow­y

do wiadomości redakcji)

 ??  ??

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland