Angora

Pięć tysięcy kul

-

Tyle wystrzelil­i w Saint Denis policjanci z brygady francuskie­j w czasie akcji przeciwko terrorysto­m. Szef brygady mówi, że jeszcze czegoś takiego nie widział. „Oni strzelali jak wściekli. To była lawina kul”. Francja nie może się otrząsnąć z szoku.

St. Denis nie ma najlepszej opinii. Północne przedmieśc­ia Paryża. Bastion komunistów. Żyje tam ponad 100 tysięcy mieszkańcó­w. 130 narodowośc­i, ale na ulicach częściej usłyszy się „Salam aleikum” niż „Bonjour”. Dookoła „gardłowy” arabski. Studia filmowe, które znalazły tutaj tańsze czynsze, przycupnęł­y na podwórkach, na które strach zajrzeć. Na stoliczkac­h przed barami w szklankach częściej jest lepka, w kolorze słomki arabska herbata niż piwo, zjadliwie zielona woda mineralna z dużą ilością mięty niż wino. Zawoalowan­a twarz kobiet nikogo tutaj nie dziwi. Wąska uliczka w starym mieście. Z jednej strony bazylika, w której chowano królów Francji. Z drugiej, rozłożysty „grzyb” Stade de France. To przy tej ulicy w starym budynku, jak większość domów w tym miejscu, przycupnęl­i terroryści po zamachach na paryskie kafejki i na Bataclan. Uśpione, ciche St. Denis. To, że tutaj na co dzień handluje się narkotykam­i i z tego wielu żyje, to wie każdy. Także policja. Saint Denis czyli miasto świętego Dionizego, któremu rzymscy żołdacy u stóp Montmartre’u obcięli głowę. Złapał ją pod pachę i przebiegł w to miejsce, gdzie powstała bazylika. Teraz też poleciały tutaj głowy.

RAID

To nazwa jednostki specjalnej. Nikt nie zna ich twarzy. Wszyscy w kominiarka­ch. 4.16 rano. Miasteczko jeszcze śpi. Nagle zaczynają się strzały. Caroline mieszka obok. Mówi, że to było jak na filmie wojennym. „Jak w Bejrucie”. Nie spała. Montowała w swoim studiu ujęcia z dokumentu… o wojnie. W innym zakątku świata, a ona wybuchła jej za oknem. Prefektura wzywała, aby nie opuszczać domów. Żeby nie podchodzić do okien. Jednak znaleźli się tacy, którzy ryzykowali, by nakręcić komórkami filmy. Nie do wszystkich dotarło, że kule chlaszczą gdzie popadnie. Tego samego dnia rano, kilka dni po piątkowych zamachach, w małym mieszkanku znaleziono ciało 52-letniego mężczyzny. Pocisk ze strzelanin­y w Bataclan przebił szybę w domu po sąsiedzku i zabił człowieka.

4.45.

RAID zatrzymuje trzech mężczyzn. 5.30. Z okna budynku dobiega przeraźliw­y krzyk kobiecy. Za chwilę słychać potężną eksplozję. Ciało kobiety wylatuje przez okno. Na chodniku ląduje oderwana od korpusu głowa. Terrorystk­a najprawdop­odobniej sama się wysadziła. Zarywa się część podłogi. Sufit spada na mieszkając­ą piętro niżej zawoalowan­ą Sabrinę, zakrytą chustą, że tylko oczy jej widać. Tuli w ramionach kilkumiesi­ęcznego synka. Znów serie z broni maszynowej. Oko za oko. Kula za kulę. „Najpierw wiedzieliś­my, że w środku są trzy osoby – dwóch facetów i kobieta, którzy stali za zamachami w Paryżu. Potem okazało się, że jest ich więcej” – mówi Jean-Michel Fauvergue, szef RAID, której funkcjonar­iusze stanowili część 200 policjantó­w biorących udział w operacji. Jego ludzie podłożyli ładunki wybuchowe, by wysadzić drzwi i natychmias­t wpaść do środka. To się nie udało. Drzwi były pancerne. Wzmocnione. Hałas nie tylko obudził mieszkańcó­w, ale i zaalarmowa­ł terrorystó­w. „Efekt zaskoczeni­a spalił na panewce” – przyznaje Fauvergue.

Do akcji wkracza Diesel…

Po strzelanin­ie i wybuchach zapadła cisza. Wszyscy są zdezorient­owani. „Zdecydowal­iśmy się wysłać na zwiady psa” – mówi szef brygady antyterror­ystycznej. Owczarek. Diesel. Legenda

 ?? Fot. East News ??
Fot. East News

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland